wtorek, 26 marca 2013

Danina - rockowa baśń wielkomiejska dla nastolatków

Z "Daniną" spotykałam się pośrednio w trakcie wielu wizyt w księgarniach i marketach. Do ręki brałam ją wielokrotnie, zaintrygowana magiczną, aczkolwiek buntowniczą okładką. Wróżka z papierosem? Do tego wyglądająca jak japońska lolitka z blond włosami? Ciekawa sprawa, niestety nie na tyle ciekawa, by przyciągnęła mnie do siebie jak magnes. Sytuacja ta powtarzała się wielokrotnie - aż do tegorocznych aukcji WOŚP na allegro, gdzie za magiczne 1,25 wylicytowałam intrygującą mnie od dawna książkę.
Kaye, dziewczyna o wyglądzie blondwłosej Japonki [nie poznała swojego ojca, jednak poznała od matki historię swojego objawienia na tym świecie], ma szesnaście lat, niepełną edukację oraz matkę z ambicjami zostania gwiazdą rockową - nawet jeśli te ambicje kończą się w łóżku kolejnego gwiazdora o mniej lub bardziej zszarganej opinii. To właśnie z jej przyczyny dziewczyna nie może nigdzie zagrzać miejsca na stałe.Wraz ze Stepującą Brzytwą, zespołem matki, tułają się po całych Stanach - grają koncerty, dorabiają, koczują... Żywot pełen przygód, lecz czy rzeczywiście jest tak fajny jak go malują?
Dotychczasowy styl życia zakłóca nagła decyzja matki: przeprowadzają się do babci Kaye, regularnie suszącej głowę Ellen [matce] o sposób wychowania córki, prowadzenie się ich obu, edukację... Nie jest łatwo, ale skoro sytuacja zmusza, trzeba na nowo powrócić do zbyt-już-krótkiego łóżka w rodzinnych stronach, gdzie Kaye spędziła dzieciństwo. Trzeba również odświeżyć znajomość ze starą przyjaciółką [Janet], z którą bohaterka koresponduje dzięki miejscowej bibliotece.
Stary dom babci wzbudza wiele pozytywnych wspomnień i wprawia bohaterkę w dobry humor. Ellen regularnie powtarza, że ta przeprowadzka to tylko czasowe rozwiązanie, ale Kaye wie swoje - niby dokąd pójdą? Za kolejnym facetem matki, który będzie nią pomiatał? Ellen wmawia sobie swoje, pozostali wiedzą swoje.
Kaye z łatwością adaptuje się d grupy rówieśniczej. Słyszy niekiedy przytyki na temat jej niewidzialnych przyjaciół z dzieciństwa, lecz radzi sobie świetnie. Pokazuje Janet jak kraść w sklepie, wyjaśnia jej niemal Robinhoodowy kodeks. Razem też palą papierosy i imprezują. Jedynym problemem zdaje się chłopak Janet, który zaczyna interesować się naszą Azjatką o blond włosach - za każdym razem się na nią rzuca. Dobrze jednak, że autorka nie postawiła tutaj kropki tworząc niestrawną papkę traktującą o walce o chłopaka wśród nastolatek - ta bez kisielu, bez huku wystrzałów, bez fajerwerków. Oto bowiem po imprezie, gdy nasza bohaterka boi się pokazać na oczy babci i zbacza z drogi, na horyzoncie pojawia się on: przyszpilony [więc nie ucieknie] magiczną strzałą Rath Roiben Rye przedstawiciel jednego z wróżkowych Dworów, niezwykle przystojny rycerz. Nieświadoma dziewczyna wyciąga z jego ciała strzałę w nieświadomości, że pakuje się w niemałe kłopoty, przez które beknie nie tylko świat wróżek, ale także i śmiertelników. No, ale każdy by przecież kombinował, gdyby miał zostać złożony w ofierze za siedem lat pokoju wśród rywalizujących ze sobą wróżkowych stronnictw. Fajnie by było tylko, gdyby Kaye rzeczywiście należała do śmiertelników...
"Daninę", jako miłośniczka nurtu urban-fantasy, przeczytałam niemal w jeden dzień. Ułatwiał mi to prosty język, co do którego niekiedy nasuwały mi się sugestie: no weź to kobieto nieco przykomplikuj. Odniosłam również wrażenie, że autorka na siłę stara się gonić akcję, traktując po macoszemu większość opisów oraz mniej istotnych dla głównej osi fabuły zdarzeń. Niekiedy ciężko było wbić mi się w klimat opowieści, najpierw "młoda gniewna" wrzuca skacowanej matce do butelki z piwem peta, potem momentalnie się przeprowadzają, a potem Kaye już przesiaduje z Janet. Myślę, że możnaby tu wrzucić chociaż kilka epizodów, może coś z koncertów Elen, samozwańczej gwiazdy. Poza tym, jako "mangowca w stanie spoczynku", zirytował mnie błąd rzeczowy umieszczony w tej książce. Autorka wspomina o shonen-ai, które opisuje bardzo obrazowo: "Kaye przysiadła na skraju łóżka, jak w pokoju Janet, i wzięła do ręki leżący najbliżej komiks. Był napisany po japońsku. Przedstawiał dwoje blond bohaterów - skąd w tych japońskich komiksach brało się tylu blondynów? - i złego faceta z bardzo, bardzo długimi czarnymi włosami i fajnym hełmem. Wokół niego niczym giermek krążyła urocza, wypchana piłka z nietoperzowymi skrzydłami. Kaye przerzuciła kilka kartek. Bohater leżał w łóżku złego faceta, nagi i związany. Kaye przestała przerzucać strony i przyjrzała się dokładniej rysunkowi. Blondyn odrzucił głowę do tyłu w ekstazie lub przerażeniu. Zły facet lizał jeden z jego sutków." [Danina, strona 48] Czy tylko mi przytoczony powyżej cytat jawi się na yaoi? Tak, niektórzy mogą przewracać oczami, mangowiec czepliwy [choć emerytowany]. Uprzedzam - tytułu komiksu nie znam.
Jako plus jawią mi się liczne fragmenty z innych utworów, między innymi "Raju utraconego" Miltona, którego znam dzięki wersom publikowanym w szkolnych podręcznikach. Podoba mi się również swoboda żąglowania motywami znanymi z mitologii, ich łączenie w logiczną całość, którą zaobserwowałam już w "Walecznej" - innej książce autorki.
I teraz, kiedy dobrnęłam do końca, pozostaje pytanie: dla kogo to? Myślę, że mogę polecić ową książkę starszej młodzieży [papierosy, alkohol, aspekty seksualne - do takiej reklamy trzeba podrosnąć], szczególnie fanom fantastyki, jeśli nie mają akurat nic ciekawszego do roboty. Owa książka czekała na mnie parę lat i pewnie nic by się nie stało, gdybyśmy o swoim istnieniu zapomniały. Jej lektura okazała się niezbyt odkrywczą lekturą na wieczór, po której spodziewałam się niegdyś czegoś więcej. Tyle ode mnie - trochę ponarzekałam i pozrzędziłam - inaczej nie umiem. Może niektórym lekturę obrzydziłam, jednak jeśli kogokolwiek [poszukującego lektury "letkiej, łatwej i przyjemnej"] zainteresowałam - zajrzyjcie.

Danina
autor: Holly Black
wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
data wydania: 2006
cena okładkowa: 24,90
moja ocena: 3/5

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło jeśli pozostawisz po sobie ślad.
Pamiętaj, że komentarze będące spamem lub obrażające innych będą kasowane.

Informuję iż teksty (nie będące odpowiednio odznaczonymi cytatami z książek) oraz rysunki/ komiksy zamieszczane na tym blogu są moją własnością.
Okładki książek i komiksów pochodzą z serwisu lubimyczytac.pl .
Kopiowanie i/ lub przerabianie, przeredagowywanie tekstów bez mojej wiedzy i zgody jest zabronione.