poniedziałek, 18 marca 2013

Gin Tama - To nawet z kosmitami dogadać się nie idzie?!

Wyobraźcie sobie, że do Waszego spokojnego i harmonijnego świata pewnego dnia wdzierają się kosmici. Odbierają Wam miejsca pracy i na siłę ingerują w Wasze życie - między innymi odbierając Wam broń. Chore? Powiedzcie to srebrnowłosemu samurajowi zwanym dumnie Sakata "Gin" Gintoki.

Japonia, zwana niegdyś "Krajem Samurajów", czasy współczesne [bądź też bardzo mocno do naszych realiów zbliżone].
Niebo Edo [dawna nazwa Tokio] nie zachwyca już swoim błękitem - zapełnione jest wszelakiej maści statkami kosmicznymi. Obywatele przeróżnych egzotycznych planet bezcelowo pałętają się po Ziemi odbierając jej rdzennym mieszkańcom miejsca pracy, spychając ich na margines społeczny. Samurajowie, niegdyś dumna i poważana kasta wojowników, dziś jest pozbawiona broni i wszelakich przywilejów. Młodzi adepci chcący kroczyć drogą miecza są skazani na ciężkie, pracowite życie, w którym nie starcza pieniędzy od przysłowiowego pierwszego do pierwszego, nawet jeśli znajdą jakąś robotę. Nic dziwnego, że niektórzy łapią każde napotkane zlecenie, nie ważne jakie. Tak jest z głównym bohaterem - Sakatą Gintoki, zwanym w skrócie "Gin" - samurajem noszącym u pasa drewniany miecz, poruszającym się po mieście na skuterku. Naszego bohatera poznajemy w trakcie rozróby w jadłodajni  której sam stał się przyczyną stając w obronie Schinpachiego, młodego samuraja pracującego jako kelner. Skutki owej zadymy są opłakane: przedstawiciel rasy Amanto [rezydującej na Ziemi już od 20 lat], ambasador planety Chatoran [wyglądający jak gepard w męskiej wersji szkolnego mundurka] ginie, Schinpachi zostaje oskarżony o morderstwo, a sprawca całego zamieszania ulotnił się... Tragedia! Dorzućmy również domniemane zwolnienie w trybie dyscyplinarnym - i już zaczyna się robić gorąco. Byłemu kelnerowi pozostaje jedynie ucieczka, w trakcie której dogania jadącego na skuterku Gina. I postępuje tak jak każdy komediowy bohater w tej sytuacji - wrzeszczy wyłuskując każdy problem egzystencjalny.
Okazuje się, że problem byłego kelnera jest dość poważny - zagrożone jest przetrwanie dojo, które odziedziczył wraz z siostrą po ojcu. I jeszcze ci upierdliwi pozaziemscy wierzyciele proponujący siostrze Schinpaichiego "odpracowanie długu"... Czy bohaterom uda się uratować dojo i siostrę Schinpachiego? Jakiej pracy podejmie się Gin? I czy wszyscy przybysze z innych planet mają "życie jak w Madrycie" na Ziemi? Na te i wiele innych pytań odpowiedzi znajdziecie w tej mandze.

Akcja mangi "Gin Tama" dzieje się w zwariowanym świecie. Może dla niektórych wystarczyłoby stwierdzenie, że Japonia sama w sobie jest dziwna, biorąc za przykład automaty z używanymi, damskimi majtkami. Niektórych to stwierdzenie może nie zadowolić. Nie tylko dla interesujących się dalekowschodnią kulturą Japonia jest krajem w idealnie harmonijny sposób łączącym historię z nowoczesnymi osiągnięciami techniki. Hideaki Sorachi, autor mangi miksuje jednak oba realia w sposób zaskakujący, może nie do końca logiczny, ale nie rażący dotkliwie odbiorcy tego komiksu. Z jednej strony mamy Edo, alternatywne Tokio, po którym obok przybyszy z innych planet pałętają się samurajowie. W historii Japonii Edo było siedzibą szoguna z rodu Tokugawa w latach 1603-1868, kiedy cesarz Meji przeniósł stolicę z Kioto i zarazem zmienił nazwę "Edo" na "Tokio" [wschodnią stolicę].
Romantyczną śmierć samuraja w tej mandze zakłócają jednak statki kosmiczne, będące jednymi z przedstawicieli techniki. Dodajmy jeszcze skuter, którym porusza się młody samuraj [tak - skuter, nie koń, nie panda... Skuter.], sklepy, papierosy [nie sądzę, by były dostępne w "historycznym" Edo], samochody... - można przytaczać wiele przykładów.
Nie sposób również nie zauważyć nawiązań do innych popularnych tytułów spod znaku m&a takich jak na przykład: "Naruto" [zlecenie znalezienia i przyprowadzenia pupilka], "Dragon Ball" [zleceniodawca tego zadania wygląda jak Boo gdyby pił w gronie bardzo wrednych dowcipnisiów], "Afro Samurai" [wygląd Gina po eksplozji bomby], czy "Ruroni Kenshin" [motyw ronina, prowadzenia dojo przez kobietę]. Tutaj skojarzeń również nasunie się mnóstwo.

Pan Sorachi nakreślił wiele wyrazistych charakterów, z których kilkoro pozwolę sobie przedstawić:
Sakata "Gin" Gintoki - główny bohater tej mangi; młody samuraj ledwo wiążący koniec z końcem, posługujący się drewnianym mieczem zakupionym w trakcie wycieczki szkolnej. Staje się agresywny, gdy poziom cukru w jego krwi obniża się. Z powodu kłopotów finansowych przyjmuje każde zlecenie. Porusza się skuterem.
Schinpachi Shimura - młody samuraj noszący okulary którego poznajemy jako pomiatanego przez szefa pracownika restauracji. Wraz z siostrą odziedziczył po zmarłym ojcu obciążone długami dojo. Przyłącza się do Gina w poszukiwaniu swojej "drogi miecza".
Kagura - młoda kosmitka [przedstawicielka walecznej rasy Yato] o wyglądzie ziemskiej dziewczyny odzianej na czerwono, nie rozstająca się z parasolem. Słabo mówi po japońsku. Potrafi pochłonąć porcje za kilku [a nawet kilkunastu] chłopa.

Seria "Gin Tama" w Japonii rozrosła się do magicznej ilości 42 tomów [stan na początek 2012 roku], za oceanem wydawnictwo Viz Media wbrew protestom fanów zawiesiło wydawanie tego tytułu na 23 tomie przygód zakręconego samuraja i jego przyjaciół. Poza tym na podstawie mangi powstały jeszcze dwie serie telewizyjne liczące razem 252 odcinki.

Manga "Gin Tama" to nie tylko zwariowana i obfitująca w nieprzewidywalne zwroty akcji manga dla nastolatków, lecz osadzona w nurcie shonen ciekawa historia mogąca porwać szersze rzesze czytelników. Przypadła mi do gustu kreska, może nie do końca jeszcze dopracowana i dopieszczona, ale jakże łatwo przyciągająca uwagę. Rozbawiły mnie również przerywniki między rozdziałami przedstawiające mamroczącego autora ukrywającego się pod postacią małpy. Nie mogłam powstrzymać się również od kilku ataków chichotu, czym zgorszyłam dwóch panów elektryków w komunikacji miejskiej. Nie pojmuję o co też mogło im chodzić - wszak metrykalne 23 lata nie zobowiązują człowieka do stania się nudziarzem wiecznie zadzierającym nosa  i formującym na twarzy wyraz a'la popularny ostatnio grumpy cat. Grunt to robić co się lubi - dlatego jeśli czytacie mangi, śmiało kultywujcie swoje hobby - jako i ja zamierzam.

Gin Tama volume 1
Wydawca amerykański: Viz Media
Data wydania: lipiec 2007
Ilość tomów: 23 [wydanie amerykańskie]
Cena: $7,99 [USA], $9,99 [Kanada]
Moja ocena: 4/5

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło jeśli pozostawisz po sobie ślad.
Pamiętaj, że komentarze będące spamem lub obrażające innych będą kasowane.

Informuję iż teksty (nie będące odpowiednio odznaczonymi cytatami z książek) oraz rysunki/ komiksy zamieszczane na tym blogu są moją własnością.
Okładki książek i komiksów pochodzą z serwisu lubimyczytac.pl .
Kopiowanie i/ lub przerabianie, przeredagowywanie tekstów bez mojej wiedzy i zgody jest zabronione.