niedziela, 10 marca 2013

Grillbar Galaktyka - czyli o wynoszeniu gotowania na pułap sztuki...

Gawranowa inicjatywa promująca czytanie polskich autorów fantastyki sprowokowała mnie do sięgnięcia po książkę z piętrzącego się na mojej półce stosu. Do "Grillbar Galaktyka" podchodziłam z początku z pewną dozą nieufności, niepewności zrodzonej z przyzwyczajenia do anielskiej serii pani Kossakowskiej i zastanawiałam się, czy też autorka odnajdzie się w innej tematyce. Cóż tu dużo i niepotrzebnie strzępić język na gdybaniu - nie zawiodłam się.
Są na tym świecie ludzie, dla których gotowanie jest całym światem. Z pasją gotują dla rzeszy klientów, odkrywają nowe smaki i wznoszą je na kulinarne wyżyny ku uciesze podniebień spragnionych gości. Właśnie jednym z takich ludzi jest Hermioso Madrid Iven, szanowany szef kuchni w popularnej restauracji "Płacząca Kometa" trafiającej w kulinarne gusta większości wszechświata. Większości... Tak, istnieje bowiem grupa, która siłą chce przeforsować "zieloną papkę" - pożywienie dietetyczne, reklamowane jako produkowane z minerałów i wszelakich soli na planecie Śluźnia - od dłuższego czasu starającej się o przyjęcie do Unii Galaktycznej.
Pasja rodzi się w najmniej oczekiwanym momencie, jest jak grom z jasnego nieba, nagły blask fantastyczny, wybuch magii. To niezwykłe doznanie, olśnienie, które opętuje człowieka i wyznacza jego drogę istnienia. Takie coś przydarzyło się małemu Hermioso podczas obiadu z mamą, ciotką i kuzynką Tadż Mahal w jednej z restauracji. Młoda dziewczyna, chcąc uchodzić za modnisię i spodobać się pewnemu chłopcu, jadła motyle. Jeden po drugim nikł w jej ustach, a jej skóra nabierała dziwnych odcieni. A jednak, ta chwila stała się dla przyszłego kucharza chwilą olśnienia. Bo dlaczego nie tworzyć posiłków, które będą zdumiewać, zachwycać, powalać na kolana nie tylko swoim smakiem, ale także niebywałym wyglądem oraz przywodzącym na myśl rajskie ogrody zapachem? Dlaczego gotowanie nie może być sztuką, a sam kucharz jej wirtuozem? Dlaczego nie religią, sposobem na życie?
Hermioso Madrid Iven jest właśnie kimś na kształt kulinarnego kapłana, oddanego swojej pracy bez reszty, spędzający w restauracji [wśród przyjaciół - takich samych pasjonatów jak on] długie godziny. To tu jest jego "małe niebo", tu odnajduje swój sens i czuje się jak ryba w wodzie. Doskonale wie jak trafić w gusta wymagających gości, wszak jest szefem w "Płaczącej Komecie", jednej z najbardziej znanych i poważanych restauracji w całej galaktyce. Na jego głowie są również pracownicy i ich problemy. Właśnie Hermioso znajduje sposób na zażegnanie kryzysu sosjera, Hermioso powstrzymuje plagę "alienopodobnych" stworzonek, które zalęgły się w magazynie "Komety". Na jego barki spada również walka z rozwścieczoną "mamuśką", która chce za wszelką cenę pomścić klęskę swoich dzieci.
Dni pełne roboty załoga "Komety" odreagowuje w którejś z ulubionych knajpek siedząc przy drinku, rozmawiając. Przy jednej z takich okazji nasz szef kuchni dostrzegł swoją byłą dziewczynę, która porzuciła go dla innego.
Byłoby pięknie, gdyby był to jego jedyny problem. Współwłaściciel, pan Profit, sprowadza do "Komety" Dziecię Zamożności - jaszczuropodobną panią menadżer, która za wszelką cenę próbuje przeforsować odżywcze i "jakże nowoczesne" pożywienie z zielonej papki. Jawna niezgoda Hermiosa wobec takiego rozwiązania stawia sprawę na ostrzu noża. Tak, jest bardzo poważnie, papka pochodząca ze Śluźni ma bowiem zarówno wielu zwolenników, jak i wrogów.
"Dziwnym trafem" podczas spotkania polityka zwanego Młodym Gniewnym z szanowanym mafiosem Gradientem Algorytmem Y dochodzi do śmiertelnego zatrucia pattroniego. Czujący na karku oddech mafii, niesłusznie oskarżony o morderstwo, Hermioso pakuje swoje noże i ucieka z nadzieją, że kiedyś uda mu się odnaleźć sprawcę zabójstwa i oczyścić się z zarzutów.
"Grillbar Galaktyka" jest dla mnie bardzo ciekawie przyrządzonym daniem, które z każdą przeczytaną stroną smakuje coraz lepiej, zachwyca idealnie dobranymi składnikami. Pani Kossakowska daje popis swojej wyobraźni tworząc całą masę wyrazistych istot z innych planet, jednych naiwnych [jak Lukiańscy piloci], innych skazanych na pracę w gorszych warunkach, ale nie przestających marzyć [kotka Silana], innych małomównych [Królicza Łapka], a innych okrutnych [minotaury]. Zręcznie bawi się również gotowymi składnikami, jak znane czytelnikom rozwiązania z "Gwiezdnych Wojen", czy też "Obcego". Sam główny bohater, Hermioso, przechodzi swoiste rite of passage, znany z literatury motyw rytualnego przejścia z jednego stanu do zupełnie odmiennego, rytuał zmiany, dorastania. Ucieczka uczy go nie tylko wielu nowych potraw, ale także wagi prawdziwej przyjaźni, więzi ponad wszystko.
Nie spodziewałam się, że "Grillbar Galaktyka" stanie mi się tak bliski. Jakiś czas temu pracowałam w gastronomii, choć może moja ukochana knajpka nie była tak prestiżowa jak "Kometa". Nie, nie złote łuczki z klaunem. Przyznam szczerze - wśród pracowników panuje unikalna atmosfera, którą pani Maja oddała perfekcyjnie. Aż łezka się zakręciła na wspomnienie wspólnych rozmów przy piwie po zamknięciu i uprzątnięciu restauracji...
Kończmy już, do głowy szalone pomysły przychodzą...

Grillbar Galaktyka
autor: Maja Lidia Kossakowska
wydawnictwo: Fabryka Słów
Lublin 2011
Stron: 511
Oprawa: miękka
Cena: 37,80
Moja ocena: 5/5

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło jeśli pozostawisz po sobie ślad.
Pamiętaj, że komentarze będące spamem lub obrażające innych będą kasowane.

Informuję iż teksty (nie będące odpowiednio odznaczonymi cytatami z książek) oraz rysunki/ komiksy zamieszczane na tym blogu są moją własnością.
Okładki książek i komiksów pochodzą z serwisu lubimyczytac.pl .
Kopiowanie i/ lub przerabianie, przeredagowywanie tekstów bez mojej wiedzy i zgody jest zabronione.