sobota, 23 marca 2013

Herosi - góra bezmyślnych mięśni, czy coś więcej?

Kogo byście widzieli, gdyby ktoś wyszeptał w mroku słowo heros? Czy byłby to posągowo zbudowany grecki wojownik dzierżący włócznię, czy też może opasany przepaską biodrową, upodabniający się do Conana Barbarzyńcy mężczyzna uzbrojony w ciężki miecz dwuręczny? A może po prostu byłby to typ "karczka", napakowany, lecz nie używający swojego rozumu? A może jednak tego rozumu użyje?
Być może właśnie takie pytania stawiali sobie twórcy tej oto antologii, jedenastu autorów utrwalających swoją pozycję na rynku polskiej fantastyki. Jakie są ich wizje tytułowych Herosów? Tego dowiecie się z kart owego zbioru.

Biorę do ręki książkę o okładce utrzymanej głównie w odcieniach brązu, zakłóconymi jedynie niebieską zapinką ukazującą logo wydawnictwa Powergraph. Miła dla oka, pełna drobnych szczegółów, staranna. Tak samo dobrze wkomponowana czcionka. No, cudo graficzne.
I tu wchodzi twarda okładka - dostojnie wyglądająca na półce, w mojej opinii zmniejszająca znacznie komfort czytania. Do tego jeszcze papier, który przy przewracaniu strony przylega do siebie. Pierwszy minus.

Zbiór opowiadań otwiera Łukasz Orbitowski utworem "Kret i Król", historią przygłupiego, lecz silnego barbarzyńcy i jego towarzysza, myślącego za ich obu.
Następny w kolejności utwór, "Trojański splin" Rafała Dębskiego to opowiedzenia na nowo epizodu z Wojny Trojańskiej, o którym zaledwie wielu z nas czytało w liceum na lekcjach polskiego. Tak, chodzi mi o pojedynek dwóch mitycznych herosów - Hektora i Achillesa.
Robert J. Szmidt w "Barbarzyńcach" rozśmieszył mnie swoimi nawiązami do obrosłej kultem trylogii Tolkiena [Saruwoman, a także tekst: "Zrobię ci z dupy jesień Śródziemia!"] oraz zaintrygował nadaniu barbarzyńcom cech ludzi powszechnie uważanych za cywilizowanych - przestrzegania norm religijnych i tolerancji religijnej [motyw pochówku] oraz elokwentnego wysławiania się. Podczas lektury nieraz uśmiechałam się nad wygadanymi herosami, z lekkim niedowierzaniem. Nie ukrywam, że ten tekst szybko stał się jednym z moich ulubionych w tym zbiorze.
"Iter in Sarmatiam" Aleksandry Janusz czytało mi się ciężko. Nie przemawiała do mnie historia szlachcica, który trafił do mitycznej Sarmacji, legendarnej ojczyzny wszystkich bohaterskich Polaków. Tekst wydał mi się bardzo chaotyczny - zaczynając od maila, później przeskakując do pamiętników owego szlachcica [który tego maila nie napisał], później przechodząc na forum. Pani Aleksandra włożyła w owe opowiadanie mnóstwo pracy, sięgnęła do wielu źródeł, lecz niestety mnie to nie porwało.
 Może prosty, może nie porywający, ale miły w odbiorze jest natomiast "Duch Zemsty" Joanny Skalskiej, mieszanka historii ukazującej mszczącego się barbarzyńcy oraz świata współczesnego. Jak już wspomniałam, pomysł skomplikowany nie jest, ale zrealizowany w bardzo dobry sposób.
Na swój sposób intrygujący jest natomiast "Drzypapa" Jakuba Małeckiego, historia "karczka" o burzliwej historii, trzęsącego osiedlem, stylizowanym na dobrego bohatera. Ciekawa, dobrze napisana, zakończona w odpowiednim momencie bez wymuszeń.
Pozytywnych emocji dostarczyło mi również opowiadanie "Dłużnicy" Jakuba Ćwieka, jednego z moich ulubionych autorów, którego autograf udało mi się upolować. Rzecz dzieje się na Comic-conie, amerykańskim konwencie, na którym w wakacje 2012 bawił się autor. Vincent Young, aktor i bohater tej historii jest gościem jednego z paneli. Z jego perspektywy można obserwować reakcje wobec fanów komiksów i ich pytań, a także przygotowanie do kręcenia filmu "The Punisher", opartego na popularnym komiksie. Śmieszne, przewrotne, skłaniające do przemyśleń i mocno zakorzenione w popkulturze - to, w czym Jakub Ćwiek sprawdza się doskonale.
Ciężkie w odbiorze wydały mi się natomiast "Moje usta milczące, moje dłonie rdzawe" Pawła Palińskiego, jawiące mi się bełkotem ćpuna historie o kryzysie w związku, o ciężkim życiu. Z ulgą doczytałam ową historię, zirytowana zwracaniem się do mnie bezpośrednio [jako do czytelnika]. To druga rzecz, zaraz po prowadzeniu narracji jedynie w czasie teraźniejszym, jaka nieziemsko irytuje mnie w utworach. Nie poradzę.
 Następne w kolejności jest "Miasto ponad i pod" Rafała Kosika, samym tytułem przywołujące [fanom mang] na myśl skojarzenia z Zalemem z komiksu "Battle Angel Alita", czy też z podniebnym zamkiem Laputa. Sięgnęłam po nie będąc wciąż pod wrażeniem opowiadania "Staruch" z empikowej antologii "2012" wydanej z okazji Światowego Dnia Książki, zachęcona dodatkowo przez koleżankę ze studiów, będącą fanką serii "Felix, Net i Nika". Spodziewałam się więc wielkiego "łał", szoku i fajerwerków. Chyba patrzyłam nie w tę stronę, bo ognia na niebie nie widziałam. Przeczytałam natomiast o ścinaniu głów przeciwnikom, w czym lubuje się nasz bohater. Przeczytałam o chaotycznym i nieprzewidywalnie szybko pojawiającym się uczuciu [najpierw "zabierej te babe!" - przyp. cat, a potem "zależy mi"], o zleceniu pozbycia się groźnego telepaty. Nie czuję klimatu.
Na łopatki położył mnie natomiast Robert Wegner "Jeszcze jednym bohaterem" - historią zakonnicy niosącej ulgę rannym i nie rokującym dobrze żołnierzom przeplecioną z losami dowódcy oddziału. Zachwyciły mnie kreacje postaci - wyraziste, staranne, piękne, na swój sposób wiarygodne. Spodobało mi się przedstawienia pola bitwy - czytając opisy pana Wegnera czułam się jakbym sama gnała w takim oddziale, jakby moi koledzy zwracali się przeciwko mnie pod wpływem tajemniczej siły. Świetna historia, świetny warsztat. Aż kusi, by sięgnąć do "Opowieści z meekhańskiego pogranicza".
Całość zbioru dopełnia opowiadanie "Śmierć superbohatera" Michała Cetnarowskiego, ukazujące zanikanie etosu bohatera dzieciństwa wielu czytelników w tym również i mojego. Owym herosem jest Superman, na codzień ukrywający się pod nazwiskiem Clark Kent, którego ukazane w wielu komiksach i filmach losy śledziłam "za smarkacza". Nie ma nic wiecznego na świecie, także bohaterowie kiedyś przechodzą w stan spoczynku. Wielu z nich podejmuje się zawodów zwykłych śmiertelników, niektórym ciężko przejść z tym do porządku dziennego. Taki jest też Superman, który nie chce zapomnieć o tym, kim jest. Nie wspiera go w tym jego ukochana, Lois. Kobieta uważa, że najlepiej dla niego będzie, jeśli zaprzestanie marzeń o byciu bohaterem, przebierania się w kostium bohatera, jeśli stanie się szarym człowiekiem Tylko czy to go uszczęśliwi?

Jedenastu autorów, jedenaście sposobów na podejście do tematu herosów i bohaterów. Jak widać, twórcy nie ograniczyli się wyłącznie do ukazania bezmyślnej góry mięśni, do której być może niektórzy się przyzwyczaili, lecz nadając im również wiele innych cech, próbowali również dokonać diagnozy świata nam bliskiego - wszak to jedna z ról fantastyki.

Herosi
Autorzy: różni,
Wydawnictwo: Powergraph,
Cena okładkowa: 43,00 zł
Moja ocena: 3,5/5

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło jeśli pozostawisz po sobie ślad.
Pamiętaj, że komentarze będące spamem lub obrażające innych będą kasowane.

Informuję iż teksty (nie będące odpowiednio odznaczonymi cytatami z książek) oraz rysunki/ komiksy zamieszczane na tym blogu są moją własnością.
Okładki książek i komiksów pochodzą z serwisu lubimyczytac.pl .
Kopiowanie i/ lub przerabianie, przeredagowywanie tekstów bez mojej wiedzy i zgody jest zabronione.