czwartek, 7 marca 2013

Na Luan! - czyli co nieco o dzisiejszym spotkaniu autorskim z Andrzejem Ziemiańskim

"A teraz coś z zupełnie innej beczki", jak głosi tytuł jednego z DVD popularnej brytyjskiej grupy kabaretowej. Może będzie "straszno", może też "śmieszno" - nie mam zielonego pojęcia. Dzisiaj nie będę Wam podrzucać recenzji [choć już jedna z polskiej fantastyki się kroi, oj kroi], zajmę się raczej wydarzeniem, które dzisiejszego dnia miało miejsce w warszawskim Empiku Junior w związku z promocją niedawno wydanego drugiego tomu "Pomnika Cesarzowej Achai".

Warszawa, godzina 17,15... Po krwawej i wyczerpującej batalii z panem w okienku pocztowym [nie rozumiem jakim cudem "książki wysyła się jako paczkę, to się nie uszkodzą" - grozisz mi, facet?] w końcu postanowiłam skoszarować się na krzesełkach zakupionych w IKEi ustawionych na pierwszym piętrze Juniora. Zdziwiłam się - kilku wytrwałych fanów twórczości Ziemiańskiego już tam koczowało czytując nie tylko jego prozę, a także "męskie" magazyny [takie o samochodach, modzie, wspinaczce] i fantastykę zagraniczną, wyglądała na którąś z pozycji z serii "Forgotten Realms" wydaną przez ISĘ.
Przejrzałam regały z wyprzedażami, niestety już nie prezentujące się zbyt okazale po małym "rajdzie" na wspomniane już przeze mnie "Forgotten Realms" - od czasów gimnazjum uwielbiam "Baldur's Gate" i "Neverwinter Nights" i z radością czytam opowieści osadzone w miejscach, w których wirtualnie się znajdowałam. No dobrze, ale nie o tym miała być ta notka, wracamy do rzeczywistości.
Nie powiem, żeby oczekiwanie dłużyło się niemiłosiernie. Nie chcę być źle zrozumiana - że na przykład przyszłam na to spotkanie bez większego celu, że nie zależało mi na spotkaniu pisarza. Nic bardziej mylnego, po prostu otworzyłam 
swoje najnowsze "maleństwo" na ostatnio skończonym rozdziale i powoli pogrążyłam się w urzekającej lekturze. Przeczytałam rozdział, zaczęłam następny, a zza moich pleców usłyszałam znajomy głos: "A ja mam innego bohatera...". Obejrzałam się. "Ja Cię skądś, człowieku, znam..." - pomyślałam przypatrując się zaczepiającemu. Rzeczywiście, gadaliśmy po spotkaniu z Grzędowiczem po "Skuciu Lodem Uniwersytetu Warszawskiego", czyli premiery czwartego tomu, jakże wyczekiwanego przez wielu fanów. Cóż, ja mam ten komfort, że zaczęłam czytać już po premierze ostatniego. Znowu nie o tym...
Atmosferę oczekiwania na rozpoczęcie konferencji z autorem umilała rozmowa o fantastyce [niespodzianka!] i głównie o Ziemiańskim, skoro już wypatrzyliśmy go między regałami z filmami DVD.
Czekać długo nie musieliśmy, zaczęło się punktualnie o godzinie 18.00. Najpierw krótki wywiad z autorem, podczas którego dowiedziałam się, że mój dzisiejszy zły humor [w tym batalia z parszywym pocztowcem] to wina pogody! Z pewnością jest tu coś z ciśnieniem, choć nawet niezawodna w tych sytuacjach kawa zawodzi. Przed spotkaniem wypiłam jedną latte, a zdenerwowanie schodziło powoli. Podobno Polacy często zwalają złe samopoczucie na pogodę, w tym na ciśnienie, ale skoro i zwierzęta to odczuwają, to coś musi być na rzeczy. W jednej ze starych piosenek wokalista obwiniał polski klimat za proces zapominania. Oby mi się za szybko nie udzielało.
Wielu ludzi pyta autora o źródła jego inspiracji, skąd bierze pomysły na kreacje tak wciągających światów, czy tak wyrazistych postaci. Ziemiański powtarza, że każdy z bohaterów ma swoje odbicie wśród ludzi z otoczenia pisarza. Jego postacie stają się bytami, które żyją w wyobraźni twórcy, przemawiają do niego, reagują w przypisany im sposób. Może rozmowa z nimi to już objaw schizofrenii... Kto wie? Pan Andrzej żartuje, że może go zamkną w pokoju bez klamek. Nawet jeśli, niech nie zabierają mu komputera, niech wciąż pisze! Jeszcze nie przeczytałam wszystkich wydanych przez niego książek, ale zamierzam to zrobić. Czytać jest co, a będzie więcej - cykl powieściowy "Pomnik Cesarzowej Achai" może liczyć nawet 4 tomy - to zależy jak rozłożą się pomysły autora. Przyznał się nam, że on sam nawet nie wie jak cała seria się skończy. Wiadomo, że po "Pomniku..." ruszy następny cykl osadzony w świecie "Achai", ale póki co nie ma jeszcze konkretnych pomysłów. Ba, nie pisze nawet konspektów, czy planu wydarzeń - ma jedynie 2 strony zapisane imionami i rolami postaci pobocznych w celu uniknięcia niefortunnych pomyłek. Co jednak stanie się z bohaterami? Nie wiadomo. Jednak dzisiaj w trakcie spotkania z autorem można było negocjować z nim dalsze losy bohaterów. Szalone? Zobaczymy co też z tego wyjdzie, z pewnością przeczytam.
Spotkanie z Ziemiańskim to również kilka ciekawostek z prywatnego życia pisarza - jego mieszkanie jest - z powodów alergii - pozbawione zasłon i dywanów. Jest również zwolennikiem spartańskiego wystroju - jak najmniej niepraktycznych dekoracji. Kiedyś pod nieobecność żony wyzbył się większości, ale ona prawdopodobnie tego nie zauważyła. No, może przymknęła oko.
Andrzej Ziemiański jest natomiast gadżeciarzem i fanem wszelakich nowinek technicznych. Powieści pisze jednak na zwykłym PC z klawiaturą, na której można wyładować frustrację. Doskonale to rozumiem. Dźwięk klawiszy w pewnym sensie uspokaja.
Spotkanie z Andrzejem Ziemiańskim to nie tylko świetna okazja do poznania artysty, dowiedzenia się czegoś o nim samym. To również szansa na uzupełnienie kolekcji autografów i złapania książki z dedykacją. Na wszystkich, których okładki zdobią moją notkę, upolowałam dedykację. Uzupełniłam również swoją małą kolekcję autografów ze zbioru wywiadów "Lubię być fantastą", który na dzień dzisiejszy przedstawia się tak:

Jakub Ćwiek [x]
Eugeniusz Dębski [ ]
Rafał Dębski [ ]
Jarosław Grzędowicz [x]
Jacek Lech Komuda [ ]
Maja Lidia Kossakowska [x]
Konrad T. Lewandowski [ ]
Łukasz Orbitowski [ ]
Romuald Pawlak [ ]
Jacek Piekara [ ]
Andrzej Pilipiuk [ ] - sytuacja może się jutro zmienić, o ile wyrobię się na wykład na UW
Michał Protasiuk [ ]
Marcin Przybyłek [ ]
Piotr Rogoża [ ]
Jacek Sobota [ ]
Wojciech Szylda [ ]
Sebastian Uznański [ ]
Marcin Wroński [ ]
Milena Wójtowicz [ ]
Mieszko Zagańczyk [ ]
Andrzej Ziemiański [x]

Może 4 z 21 nazwisk na liście nie wyglądają zbyt imponująco, ale będę się starać, by na każdym możliwym spotkaniu coś upolować. Tak małymi kroczkami... W końcu mam czas, może pewnego dnia "złapię ich wszystkich" i będę wracać do domu podśpiewując jeden z ulubionych przebojów - tak jak to miało miejsce dzisiaj.
Zwariowana autorka tego bloga wraz z pisarzem po spotkaniu w warszawskim Empiku.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło jeśli pozostawisz po sobie ślad.
Pamiętaj, że komentarze będące spamem lub obrażające innych będą kasowane.

Informuję iż teksty (nie będące odpowiednio odznaczonymi cytatami z książek) oraz rysunki/ komiksy zamieszczane na tym blogu są moją własnością.
Okładki książek i komiksów pochodzą z serwisu lubimyczytac.pl .
Kopiowanie i/ lub przerabianie, przeredagowywanie tekstów bez mojej wiedzy i zgody jest zabronione.