niedziela, 28 kwietnia 2013

Acarya tom 1 - rozterki uczennicy z żeńskiego liceum

Dawno, dawno temu[gdy nasi przodkowie ganiali z dzidami], za siedmioma pasmami górskimi [Karpaty, Sudety, Świętokrzyskie, Ural, Alpy, Apeniny i Andy, bo czemu nie Andy? :D], za siedmioma rzekami i ich rozległymi rozlewiskami, za Puszczą Białowieską [gdzie rano kawka, a wieczorem żubr] i Kurpiowską [do której Szwedzi bali się wchodzić pojedynczo na siusiu], żyła sobie w wieży księżniczka przez strasznego smoka strzeżona...

No dobrze, powyższe zapiski włóżcie między bajki, przejdźmy do konkretów.

Bliżej nieokreślona kraina, w miejscu przypominającym więzienie tajemniczy "wróż" [nazwijmy go medium, trubadurem, bardem - wedle woli czytającego - ja zdecydowałam się na "wróża"] rozpoczyna swoją opowieść o księżniczce, której ojciec przygotował urodzinową niespodziankę...

Warszawa, czasy współczesne. Na dodatek piątek trzynastego trafiający się złośliwie w lutym, w przeddzień Walentynek, idealny moment na rozpoczęcie opowieści. To właśnie dziś Kama [Kamila], główna bohaterka tej opowieści, kończy szesnaście lat. Dziewczyna podchodzi do życia niezbyt optymistycznie, coby nie powiedzieć "emowato" - jej największym marzeniem jest śmierć. ["Chcę umrzeć. Usnąć i więcej nie otwierać oczu. Nie użerać się z tymi wszystkimi wariatami dookoła, ojcem, szkołą i całą resztą. Zdechnąć raz, a porządnie - byłby spokój do końca życia! Tak, chcę umrzeć. Serio!" - rozmyślania Kamy na początku pierwszego rozdziału] Grubo, nawet płaskostopie wydaje się przy takim poczuciu beznadziejności i bezproduktywności własnej osoby jedynie "na deszczu łzą".
A zatem, dzisiaj są jej urodziny. Po krótkiej potyczce z ojcem o łazienkę [w której znaczącą rolę odegrał budzik] i zablokowaniu wanny, dziewczyna odnajduje ostatnią, "urodzinową" dychę, która ma jej i rodzicielowi starczyć do końca miesiąca. Figa! Dzisiaj wychodzi singiel formacji Archetyp, może już jest w Empiku? Po lekcjach w żeńskim liceum trzeba będzie sprawdzić...

Tak rozpoczyna się pierwszy tom komiksu "Acarya" autorstwa Vanitachi [siostry Little Lady Punk - obie panie możecie kojarzyć z dojinów z "Harry'ego Pottera", "Naruto" i "Death Note"], komiksu [tutaj popełniam strzał, może celny] czerpiącego swoją nazwę od grupy z Ochio. Autorka przedstawia historię szesnastoletniej dziewczyny i jej problemów w sposób przezabawny i ciekawy. Nie jest to ta szczęście typowy "shoujo" [czy inne "Zmierzchopodobne" produkcje z innych części globu], w którym zakompleksiona bohaterka poznaje swojego księcia, pokonują problemy i żyją długo i szczęśliwie, wśród sparkli i spadających płatków kwiatów. Nie, tego tu nie uświadczycie. Spotkacie się natomiast z mnogością nawiązań popkulturowych [i nie tylko!], zobaczycie nawet postać z "Naruto" w szkolnym mundurku!

Od strony graficznej cały projekt prezentuje się całkiem zgrabnie. Już sama okładka rzuca się w oczy przyjemną, wiosenną zielenią, wśród której stoi Kama. Wystarczyło jedno spojrzenie w jej oczy, kupiłam. Wtedy nie zwróciłam uwagi na jej intrygujące kolczyki, na oko długie na około 20 cm, zakończone kółkiem z uśmiechniętą mordką. Dopiero w trakcie czytania zaczęłam się zastanawiać jak można by takie wykonać - na "sztyft", a potem wycinać w drewnie i bawić się w decoupage? Kombinuję... Zastanawia mnie tylko jakim cudem owe kolczyki w ogóle się nie zaczepiały i nie zaplątywały - mam na stanie dwie pary w kształcie gitar [o długości około 8 cm] i regularnie rzucam w ich kierunku gromami, bo to się zaplątały w szalik, to gryf wczepił się w warkocz. Jeno utrapienie.
Wracając jednak do strony graficznej komiksu, "Acarya" to przesympatyczna mangowa mieszanka zawierająca w sobie motywy punkowe, gotyckie, rasta, a nawet... hinduskie! Miks ten może z początku wydać się szalony, też sama przymrużałam oko ze zdumienia, ale w całości prezentuje się naprawdę fajnie. Niekiedy postacie nie są proporcjonalne, rozjeżdżają się, ale to ma swój urok. Jako plus niewątpliwie trzeba uznać jednak ciekawe aranżacje plastyczne - nie tylko podrzucona tutaj strona tytułowa rozdziału, ale również wiele kadrów wewnątrz komiksu nadawałoby się do wydrukowania i powieszenia na ścianie. Moją faworytką w tym względzie jest jedna ze stron poświęconych rozważaniom o jaskółce, na której Kama leży u góry, a u dołu spoczywa inna postać dziewczęca. Obie połączone są spływającymi, czarnymi liniami. Zastanawia mnie jedynie reprodukcja fotografii/ obrazu ze strony 4. Już ja to gdzieś widziałam, nie pamiętam tylko gdzie dokładnie.

"Acarya" jako zupełnie nowy projekt graficzny Vanitachi zaskoczyła mnie pozytywnie. Kreska może ma niedociągnięcia, ale według mnie nie przeszkadza ona w odbiorze tej szalonej historii. Ba, nawet dodaje jej uroku. Na deviantARCIE Vanitachi wyczytałam, że niedługo ma się na naszym rynku pojawić drugi tom historii Kamy. Nie wiem jak Wy, ale ja się tematem zainteresuję. Wiem, że czeka mnie ponowne kilka dni wertowania komiksu od przysłowiowej "deski do deski", dzikiego chichotu i ogólnego "jarania się jak fretka w krzakach" połączonego z wspominaniem szalonego czasu edukacji w liceum.

Acarya tom 1

autor: Anna Maria Sutkowska [Vanitachi]
wydawnictwo: Studio JG
data wydania: styczeń 2010
cena okładkowa: 19,90
moja ocena: 4/5

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło jeśli pozostawisz po sobie ślad.
Pamiętaj, że komentarze będące spamem lub obrażające innych będą kasowane.

Informuję iż teksty (nie będące odpowiednio odznaczonymi cytatami z książek) oraz rysunki/ komiksy zamieszczane na tym blogu są moją własnością.
Okładki książek i komiksów pochodzą z serwisu lubimyczytac.pl .
Kopiowanie i/ lub przerabianie, przeredagowywanie tekstów bez mojej wiedzy i zgody jest zabronione.