środa, 24 kwietnia 2013

Locke Superczłowiek. Tysiącletnie Imperium cz. 1 - SF z Kraju Kwitnącej Wiśni

Ten tekst nie będzie o konflikcie pokoleń, o niezrozumieniu komiksowego hobby pociech przez ich rodziców. Już wiele słów zostało przelanych na papier, wiele arkuszy zadrukowanych artykułami i listami pełnymi płaczu i lamentów młodych ludzi, do których źli i niedobrzy rodzice czepiają się o czytanie "zboczonych chińskich bajeczek".

Ten tekst będzie miał raczej co nieco z archeologii, radości z odkrywania pereł pośród mnogości tytułów wypływających na rozrastającym się mangowym ryneczku w Polsce. Uściślijmy, "Locke'a Superczłowieka" znam już od dawna, domawiałam go sukcesywnie w sklepiku wydawnictwa JPF, by jak najwięcej zyskać na programach rabatowych. I przyznam się, choć przy zamówieniach mógł być traktowany jako dodatek, to właśnie od niego rozpoczynałam lekturę mangowego stosiku przynoszonego przez pana listonosza, faceta za każdym razem gderającego zrzędliwie, że nabawi się przeze mnie wad kręgosłupa. Powróćmy jednak do wspomnianej do mnie mangi, drogocennej jak szlachetny kamień wyszperany w szkatułce z bibelotami. Panie i Panowie, przedstawiam Wam oto mangę wydawaną przez wydawnictwo Waneko od grudnia roku 1999, która ukazywała się w naszym pięknym kraju do grudnia 2001.

Tytułowym bohaterem serii jest Locke - tajemnicza postać o wyglądzie niewinnego chłopca z burzą zielono-żółtych włosów. Poznajemy go, gdy na planecie Toa jego spokój zakłóca pan Lopez, sąsiad obwieszczający przybycie tajemniczego gościa z Ziemi. Tak naprawdę nikt nie jest w stanie podać wieku tego niezwykłego chłopca, nawet on sam wydaje się nie zdawać z tego sprawy(... lat? Nie pamiętam, ale jestem pewnie dużo starszy niż pan. - Locke). Nawet jeśli wygląda na nastolatka, mentalnie jest bardzo dojrzały, niekiedy zachowuje się jak osoba wkraczająca właśnie w jesień swego życia (Gdybyś był młody, nie zniósłbyś takiego życia... życia, którego treścią jest obserwacja pogody i doglądanie owiec. Dla starca, który w spokoju chce spędzić resztę swoich dni, to mógłby być raj... - pułkownik Jamaki).  Locke jest przedstawicielem grupy ESP-erów - ludzi posiadających wysoki współczynnik ESP (extrasensory perception, postrzegania pozazmysłowego) objawiający się umiejętnością telekinezy, rozbudzoną intuicją i szeregiem innych supermocy. O ile dla niektórych posiadanie takich umiejętności to silna pokusa, Locke postrzega je raczej jako moc płynącą z serca, która powinna być używana jedynie w dobrych celach.

Około 300 roku Kalendarza Kosmicznego, na jednej z planet dochodzi do tragicznego wydarzenia. Do będącego ostoją trzyosobowej rodziny wdziera się grupa napastników. Mężczyźni zabijają dwoje dorosłych ludzi, ciężko ranią małą dziewczynkę. W jej podświadomości tkwi zielona fryzura jednego z zabójców...

Kilka lat później, Agencja Wywiadowcza Armii Federacyjnej, Ziemia. Szefem Sekcji Wywiadowczej mianowany zostaje pułkownik Rju Amaki, lat 28. Od swojego poprzednika otrzymuje materiały dotyczące znanego nam już ESP-era gromadzone przez około trzydzieści lat. Rju postanawia odnaleźć tajemniczego bohatera, by poprosić go o pomoc przy rozwiązaniu trudnej sprawy...

Liceum Triaka w mieście Migor na planecie Triaka. Jessica Orlin, uczennica, od kilku dni jest rozkojarzona z powodu dziwnego snu prześladującego ją po nocach. Dziewczyna nie jest świadoma, że jej liceum jest centrum szkoleniowym ESP-erów mających przysłużyć się Lady Carn (dziwnej kobiecie ukazującej się bohaterom za pomocą hologramu) przy budowie utopijnego Tysiącletniego Iperium (czyż nie brzmi to podobnie do założeń pewnego Austriaka, który przejął władzę w Niemczech w pierwszej połowie XX wieku?). Tajemnicza przewodnicząca liceum czując zagrożenie ze strony Locke'a nakazuje dyrektorowi szkoły przyspieszone szkolenie Jessici...

"Locke Superczłowiek. Tysiącetnie Imperium" (tytuł oryginalny "Majo no Seiki" ) to jedna z historii komiksowych z serii od 30 lat cieszącej się w Japonii ogromnym powodzeniem. Idąc tym tropem, założone w roku 1999 wydawnictwo Waneko postanawia wprowadzić tytuł na rynek polski, co skutkuje pojawieniem się na rodzimym rynku 10 tomów niezwykłej opowieści o ESP-erze, który pragnąłby być zwykłym człowiekiem.

Przyznaję się szczerze, pochłonęła mnie ta manga bez reszty. Niektórzy mogą krzyczeć, że kreska to totalny odlschool, że teraz mang się tak nie rysuje. Rzeczywiście, jednak warto wspomnieć, że ów tomik ukazał się w Japonii w roku 1996, całe 17 lat temu. Dlatego ja przymykam oko na niekiedy dziwnie przedstawiane profile bohaterów, czy staroświecko rozrysowane scenki humorystyczne. Nawet bardziej mi taki sposób rysowania odpowiada, bez oczu rozciągniętych na 3/4 twarzy i latających, wylewających się wręcz z kadrów i bijących czytelnika po oczach biustów bohaterek niektórych komiksów ukazujących się obecnie. Cenię rysunki pana Yuki za przedstawianie bohaterów w proporcjach zbliżonych do ludzi poruszających się po ulicach naszych miast. A co do koloru włosów głównego bohatera - a to on jeden w mandze czesze się tak ekstrawagancko?
Popełniłam pewien eksperyment: pokazałam całą serię współlokatorce, pozwoliłam jej przekartkować poszczególne tomy, czekałam na jej reakcję. "Ta kreska ma swój urok" - usłyszałam. Zdecydowanie ma.

Owa manga, obok "Ghost in the Shell" stała się dla mnie wprowadzeniem do klimatów Science Fiction, obaliła postawione przeze mnie przez lata bariery, mające mnie chronić przed tym gatunkiem. Literatura fantasy i science fiction ma za zadanie dokonywanie diagnozy świata współczesnego (wspominał o tym między innymi Feliks W. Kres). Zaciekawiła mnie również zaznaczona już przeze mnie analogia Tysiącletniego Imperium Lady Carn oraz Tysiącletniej Rzeszy. Państwo stworzone przez Hitlera upadło, co stanie się z utopią tajemniczej kobiety tworzącej armię ludzi posiadających zdolność postrzegania pozazmysłowego? Nie zdradzę, zachęcam do sięgnięcia po ową mangę. Czytelników z pewnością zaintryguje historia oparta niekiedy na bardzo prostych schematach, lecz rozrysowana w sposób mistrzowski przez pana Hijiri Yuki. Autor nie boi się, tuż obok scenek humorystycznych, zadawać pytań na tematy fundamentalne, stawiania swoich bohaterów w sytuacjach trudnych. I nawet jeśli Locke wyda się postacią zbyt doskonałą, kryształowo dobrą i niezwykle uzdolnioną, to - jestem o tym przekonana - i tak zdobędzie sympatię czytelników, którzy sięgną po serię.

"Locke Superczłowiek" został wydany przez wydawnictwo Waneko na białym papierze w miękkiej oprawie ze "skrzydełkami", na których znajdziemy garść informacji o autorze. Nie ma obaw, że manga pozostanie na palcach czytelnika, tusz jest wysokiej jakości. Jedyna sprawa, która pokutuje w przypadku komiksów wydawanych około 10 lat temu to pękający klej i rosnąca obawa, że będę musiała przypilnować strony przed zagubieniem, tak jak w przypadku pierwszego tomu mangi "Cześć Michael!".

Jak już wspomniałam, manga "Locke Superczłowiek" to dla mnie unikalna perełka na polskim rynku mangi i anime. Za każdym razem traktuję ją jak ucztę nie tylko dla oczu [piękna kreska], nosa [zapach komiksu], ale także dla duszy. Kocham na nowo przeżywać perypetie bohaterów, śledzić rozwój uczuć między nimi, kibicować im w walce. I dlatego żałuję, że wydawnictwo zostało z powodów finansowych (kiepska sprzedaż tego tytułu) zostało zmuszone do zawieszenia serii. Osobiście żywię cichą nadzieję, że ów komiks powróci do łask czytelników i dane nam będzie poczytać o innych przygodach ESP-era Locke'a w rodzimym języku - czego sobie i Wam gorąco życzę.

Locke Superczłowiek, tom 1. Tysiącletnie Imperium cz.1

autor: Hijiri Yuki
wydawnictwo: Waneko
data wydania: grudzień 1999
cena okładkowa: 9,50

moja ocena: 4,5/5


3 komentarze:

  1. Przepraszam, że nie na temat, ale...
    Z przyjemnością informuję, że "Księga kłamców" trafia do Ciebie. Dziękuję za maila, a wszystko, co chciałabym dodać, napisałam w edytowanej, konkursowej notatce. :)

    Adres do wysyłki wyślij mi na ten sam adres, co recenzję. I... prosiłabym o cierpliwość, za troszkę ponad tydzień zaczynają mi się matury i wątpię, że będę pamiętać, żeby lecieć w międzyczasie na pocztę. :)
    Tak, czy owak, książka w końcu (prędzej czy później :D) dotrze.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łał! Dziękuję! :D Ślę maila :D

      Usuń
    2. A ja obiecuję, że w przerwie między maturkami pobiegnę na pocztę :D

      Usuń

Będzie mi niezmiernie miło jeśli pozostawisz po sobie ślad.
Pamiętaj, że komentarze będące spamem lub obrażające innych będą kasowane.

Informuję iż teksty (nie będące odpowiednio odznaczonymi cytatami z książek) oraz rysunki/ komiksy zamieszczane na tym blogu są moją własnością.
Okładki książek i komiksów pochodzą z serwisu lubimyczytac.pl .
Kopiowanie i/ lub przerabianie, przeredagowywanie tekstów bez mojej wiedzy i zgody jest zabronione.