piątek, 12 kwietnia 2013

Squir - a było, sierściuchu, opinie innych czytać!

Czasami się zdarza, że jajko na siłę próbuje być silniejsze od kury. Zapiera się, stawia na swoim, ignoruje opinie innych. Tak, ja też byłam takim jajkiem, które na siłę próbowało udowodnić światu, że ten komiks się do czegoś nadaje, że jest wart oddania za niego jakikolwiek mangowy tomik, że autor takiego chłamu nie popełnił. Tak, szkoda mi było autora komiksu, który z każdej możliwej strony po łbie dostawał i chciałam stanąć po jego stronie.

Ale się w smarkatej swej naiwności myliłam. Komiks dorwałam jakiś czas później na alletaniolubdrogo.pl i wszystkie dotychczasowe mrzonki prysły.

Zacznijmy jednak od początku.

Neo Wrocław ["Neo Wrocoław"? "Neo Wroclaw"? - ciężko stwierdzić, w komiksie znajdziecie przynajmniej dwie pisownie. Przyjmijmy jednak, że tak jak mamy twory typu "NeoTokio", tak tutaj występuje genetycznie zmodyfikowany Wrocek], rok 2340, Polska. Tomasz Rozkosz [tu chyba powinna wyskoczyć z tortu naga tancerka i krzyknąć "niespodzianka!"], popularnie zwany Wiewiórem dwudziestopięciolatek właśnie uślicznia swoją policyjną kartotekę o kolejne wykroczenie drogowe. Ma ich już sporo, ale "Grejt Ticzerowi Onizuce" nawet za 300 lat nie dorówna, choćby nie wiadomo jak się starał. Nie czepiajmy się jednak do Tomeczka, dziś są jego urodziny. Wraca więc chłopina do domu, w którym mieszka z niejaką Violą [którą poznajemy od cycków strony na filmowej sekretarce] - zwodniczo podobnej do siostry [?] Wiewióra: Martyny. Tak podobnej, że z początku myślałam, że to ta sama laska. Peszek, raczej o inną chodzi.
Ale dobrze, wraca do domu, a na łóżku czeka go ucieleśnienie marzeń chłopczyków spędzających mile czas sam-na-sam z gazetkami firmującymi się kuszącym uśmiechem i króliczymi uszkami; obwiązane jedynie taśmą zasłaniającą strategiczne miejsca. Prezencik na siłę próbuje uszczęśliwić naszego Wiewióra i staje się przyczyną kilku nieporozumień...

Tak oto zaczyna się historia ciągnięta przez niecałe 100 stron przez Tomasza Rozkosza [nie wiem, czy nazwisko się odmienia. Jeśli nie - uchylam się i składam uszy po sobie]. Historia naciągana na siłę, jak słynne z amerykańskich animacji majtki na głowach bohaterów. Autor miał pomysł, owszem. Realizacja niestety leży. Niekiedy przeskoki fabularne są nie do zniesienia - ciągi przyczynowo-skutkowe leżą. Najpierw pada dziewczyna naszego bohatera, ale jej miejsce zajmuje dziewczyna-xero stająca się dla bohatera czymś w rodzaju siostry, do której cycków [i nie tylko] po kilku stronach chłopaczek próbuje się przystawić. Irytujące są jeszcze bardzo mocno widoczne nawiązania do komiksów japońskich, które były w roku 2003 dostępne na polskim rynku. Należy do nich wspomniany przeze mnie GTO [Waneko], ale także "Exaxxion: Bóg Wojny" [Egmont], czy "Video Girl Ai" [Waneko]. "Ręce i cycki opadły" [jak w popularnym porzekadle], gdy bohaterów zaatakowały latające tałatajstwa do złudzenia przypominające larwy Obcego ["Alien"].

Kreska na pierwszy rzut oka sprawia sympatyczne wrażenie. Owszem, już od okładki pojawiają się pewne zgrzyty [twarze bohaterów to "kopiuj-wklej"], ale to jeszcze po łbie nie tłucze. Prawdziwa jazda zaczyna się wewnątrz komiksu. Bo o ile autor bardzo fajnie poradził sobie z oddaniem sylwetek samochodów [i części motorów - czepiam się kadru, na którym bohaterka steruje motocyklem bez manetek, bez kierownicy... Tak, jako dziewczyna wiem, że manetkami reguluje się prędkość. Bohaterka komiksu chyba przyspiesza za pomocą telekinezy], to postaci leżą i kwiczą. Nie tylko leżą w pościeli [za której nierealistyczne oddanie też mogłabym się w swej złośliwości czepiać], ale ich proporcje, czy profile wołają o pomstę do nieba.

Aha, a "niechce" pisze się oddzielnie. W podstawówce uczą pisowni "nie" z czasownikami.

"Squir" ukazał się w sierpniu 2003 roku za pośrednictwem wydawnictwa Kasen stawiającego na promocję młodych twórców. Komiks od razu spowodował lawinę krytyki na forach internetowych oraz w piśmie mangowym "Kawaii" [pod redakcją Michia. O spadku jakości tego pisma po odejściu Mr Jedi mogłabym poema pisać, ale mi się dzisiaj nie chce. Wiosna przyszła, ptaszki niedługo zaczną śpiewać, a i tak zajmuję się już tematem przykrym], gdzie w kąciku "Humor" do pojedynczych kadrów dopisywane były prześmiewcze teksty.

Tak więc starałam się być mądrzejsza od kury. Ignorowałam opinie innych, "bom kurpsianka" i na swoim postawię, napiszę kiedyś chłopu taką pozytywną recenzję, że reszcie szczęki poopadają! Nie wyszło. Szukałam w tym komiksie wręcz na siłę cech pozytywnych. Znalazłam ładnie narysowane samochody [sama nie dałabym rady lepiej] oraz schludne [o czym jeszcze nie wspomniałam, ale czynię to teraz] wydanie w formacie zbliżonym o a4 z obwolutą. Fajne, gdyby reszta nie kulała, to byłoby warte tych 14 złotych. A tak nie jest.

Niby "to jeść nie krzyczy", ale obecność tego komiksu na nerwy mi działa. Wystawiłam go w pewnym miejscu za 5 zeta + przesyłka, ale jestem w stanie się go wyzbyć na innych warunkach. Oddam go niemal za darmola. Gdzie haczyk?
Wystarczy polubić fanpage bloga na facebooku i wysłać mi swój adres na priva [przez fejsbuczka]. Pierwsza osoba dostaje komiks za free, tak z okazji "Dnia dobroci". I chyba tyle.
Ofiara spełniona.

Konkurs rozstrzygnięty, ale zachęcam Was do "zalajkowania". Za około miesiąc również będzie coś do wzięcia ;)

Squir
autor: Tomasz Rozkosz
wydawnictwo: Kasen
data wydania: sierpień 2003
moja ocena: naciągane 1/5

2 komentarze:

  1. Osobiście nie czytam komiksów i wątpię, że zacznę :D Wolę sobie sama wykreować w głowie świat stworzony przez pisarza. :D Kiedyś próbowałam czytać mangę, ale to chyba nie moja bajka.

    Widziałam, żeś odważna i zgłosiłaś się do konkursidła u mnie i przepraszam za zamieszanie, ale nie wiem, czy akurat w tym momencie było już to widoczne, ale byłam zmuszona zmienić nagrodę z "Mariny" na "Księgę kłamców", z powodu paru słów nabazgranych na ostatniej stronie. ;) Mam nadzieję, że większej różnicy nie robi... :D

    Jej, jak dostrzegałam, że Ty to electric_cat z LC, to mi trochę tętno podskoczyło. :D Będę wyglądać opinii i liczyć, że zbyt "kwaśna" nie będzie :D
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Spokojnie, nie jestem aż tak złośliwa ;) A co do zmiany nagrody to nawet lepiej - "Księga kłamców" intryguje mnie od jakiegoś czasu, może się uda ;)
    Tak więc za niedługo biorę się za czytanie Twojego bloga [dzisiaj niestety już nie mam siły na literki] i wyklikam parę słów :)
    Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi niezmiernie miło jeśli pozostawisz po sobie ślad.
Pamiętaj, że komentarze będące spamem lub obrażające innych będą kasowane.

Informuję iż teksty (nie będące odpowiednio odznaczonymi cytatami z książek) oraz rysunki/ komiksy zamieszczane na tym blogu są moją własnością.
Okładki książek i komiksów pochodzą z serwisu lubimyczytac.pl .
Kopiowanie i/ lub przerabianie, przeredagowywanie tekstów bez mojej wiedzy i zgody jest zabronione.