środa, 17 kwietnia 2013

Zefir. Opowiadania - czyli skutki wyprawy do Empiku

Niektórzy ludzie boją się zaufać autorom debiutującym. Czekają aż proza tego człowieka obroni się sama, zbierze pozytywne recenzje, a potem dopiero sięgają po książki tej osoby. Widzę w tym sens, rozumiem takie podejście, jednak sama go nie reprezentuję. Została chyba we mnie jakaś żyłka chemika, bezustannie prowokująca do eksperymentów, szukania nowych doświadczeń, odkrywania nowych autorów i autorek.

Jedną z tych odkrytych osób jest Adrianna Wiśniewska, w chwili publikacji osiemnastoletnia maturzystka, autorka zbioru opowiadań pod tytułem "Zefir", w którym magia miesza się z nauką i wierzeniami słowiańskimi. W skład tej antologii wchodzą utwory:

"Królewiątko" oraz "Wiedźma z Wrzosowego Uroczyska" [pochodzące z cyklu "Opowieści Szarloty"] przedstawiają losy dziewczyny o imieniu Marsylka, która ruszyła do Nawii by przebłagać boga Welesa by ten oddał jej kota Aleksandra, jej kapryśnego rudego przyjaciela. Na skutek tego ona sama staje się zjawą i zmuszona jest służyć podwodnemu bóstwu aż do dnia, gdy odnajdzie kogoś na swoje miejsce. Okazja nadarza się, gdy nad brzegiem jeziora pojawia się bliski śmierci książę Ziemowit...
Nie będę zdradzać dalszych szczegółów fabuły, by nie psuć nikomu radości czytania. Oba opowiadania napisane są w sposób zgrabny i przejrzysty. Ode mnie wielki plus dla autorki za umiejętne wykorzystanie mitologii słowiańskiej oraz owianej legendą historii państwa Polan, w której bracia walczą między sobą o władzę. Zastanawia mnie natomiast imię rudego kota [Aleksander], które - o ile mi się dobrze wydaje - wywodzi się z tradycji ludów zamieszkujących basen morza Śródziemnego. Może Marsylka zasłyszała za swojego życia to imię, gdy na przykład w osadzie niedaleko pojawili się kupcy podążający bursztynowym szlakiem - to jednak tylko moje spekulacje.

"Ostatni człowiek" to opowiadanie ukazujące świat po ogromnej katastrofie, jaką były wojny z istotami z innej planety. Światowa gospodarka upadła, raz na zawsze zatarły się narodowe więzi. Ziemianie albo giną w samobójczych atakach, albo starają się koegzystować z bestiami pozostałymi na błękitnej planecie [w celu utrzymania pokoju], przez co ich człowieczeństwo zanika w wyniku licznych mutacji. Jedną z ostatnich ludzi jest brzemienna Ewa [cóż za biblijna ironia], która obserwuje zmiany na swoim ciele. Kobieta opowiada się po stronie okupantów, powoli staje się jedną z nich. Razem z nimi próbuje odnaleźć sposób jak przeżyć w świecie, w którym pradawni bogowie powrócili i zaoferowali pomoc oszalałej ludzkości.
Przyznam się - to opowiadanie było dla mnie jeszcze większym zaskoczeniem niż poprzednie dwa. I nie chodzi tu wyłącznie o krytyczne podejście do rasy ludzkiej, bardzo popularny motyw w literaturze, ale także o umieszczenie w utworze nazw miejsc położonych w moich rodzinnych okolicach [Olsztyn i Myszyniec].

"Ogród Boga" to historia grupki Ziemian [przedstawicieli wyższych sfer będących na galaktycznej wycieczce, którzy w wyniku tragicznej awarii statku znajdują się w świecie, w którym rodzice polują na własne dzieci jak na zwierzynę łowną. Wśród ich latorośli popularna jest legenda o bezpiecznym ogrodzie, do którego dostępu bronią dorośli.
Opowiadanie to napisane jest w sposób przejmujący, chociaż niekiedy gubiłam się w relacjach bohaterów - kto z kim, po co i dlaczego. Mieszały mi się poszczególne dzieci oraz biznesmeni, którzy byli nakreśleni blado w porównaniu do postaci głównych skłaniających do refleksji na temat wiary, marzeń i kosztów ich realizacji.

Finałowym opowiadaniem jest "Krew z krwi", mroczna baśń o królewskim rodzie, którego członkowie - w obronie czystości krwi - parowali się ze sobą. [Podobny motyw można spotkać w popularnej obecnie prozie Martina.] I jak to zazwyczaj było - nie wszystko poszło zgodnie z planem. Księżniczka wydała na świat troje kociąt, których ojcem była istota nie z tego świata. Rozwścieczona królowa nakazała służce zabicie dzieci oraz wygnała swoją wyrodną córkę. Po latach trojaczki powracają do zamku nieświadome swoich korzeni...
Tekst ten czyta się nieprawdopodobnie szybko i z nieskrywaną przyjemnością, jednak zastanawia mnie jedna rzecz: jakim cudem Łucja [jedna z kociąt] przy swoich około 20 latach życia nagle staje się matką trzynastoletniej dziewczynki. Dobrze, mogła przygarnąć. Jednak nadal to mi się gmatwa.

"Zefir. Opowiadania" to jedna z książek wypuszczona na rynek przez wydawnictwo NaszeDebiuty.pl. Przekonująca do zakupu jest niska cena [13,90] osiągnięta [jak czytamy we wstępie do publikacji] "pracą na zasadach wolontariatu, bądź za symboliczną opłatę". Podczas błądzenia między regałami w Empiku [księgarni zajmującej się oficjalną sprzedażą tytułów tego wydawnictwa] wzięłam do ręki ów zbiorek i zaczęłam się wahać. Osobiście nie odpowiada mi format wydania [nieco mniejszy niż a4], czcionka też jest nieco mała [niektórym utrudnia to zdecydowanie odbiór] - jednak to ma swoje uzasadnienie w ilości stron użytych do wydrukowania książki. Obróciłam okładkę [według mnie za szarą, za monotonną, przypominającą wydania z lat 80'tych]. Wedle tekstu na okładce autorka z pisania czerpie siłę, by walczyć ze stwardnieniem rozsianym, na które cierpi."Biorę!" - zakrzyknęło me serce niewieście. Zakupiłam więc książkę w nadziei, że jakoś autorkę wspomogę. Wróciłam do domu, poszperałam po forach internetowych na temat NaszeDebiuty.pl i uderzyła we mnie informacja, że w celu uzyskania niskich cen nie płacą oni tantiemów autorom. Z moralnego punktu widzenia uczciwe się to nie wydaje, nawet jeśli jest to promocja talentu.

Podsumowując, zbiór "Zefir. Opowiadania" to ładnie napisana antologia, ciekawy debiut oraz odkrycie talentu, który - mam nadzieję - będzie wciąż się szlifował jak drogocenny kamień. Owszem, trafiają się potknięcia, które jednak można wyeliminować przez znalezienie odpowiedniej osoby do korekty. Trzymam kciuki, że Adrianna odnajdzie wydawnictwo, dzięki któremu uda jej się połączyć pasję z możliwością zarobienia. I przede wszystkim - że jeszcze przeczytam jakiś tekst jej autorstwa.

Zefir. Opowiadania
autor: Adrianna Wiśniewska
wydawca: NaszeDebiuty.pl
data wydania: 2010
cena okładkowa: 13,90
moja ocena: 3/5

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło jeśli pozostawisz po sobie ślad.
Pamiętaj, że komentarze będące spamem lub obrażające innych będą kasowane.

Informuję iż teksty (nie będące odpowiednio odznaczonymi cytatami z książek) oraz rysunki/ komiksy zamieszczane na tym blogu są moją własnością.
Okładki książek i komiksów pochodzą z serwisu lubimyczytac.pl .
Kopiowanie i/ lub przerabianie, przeredagowywanie tekstów bez mojej wiedzy i zgody jest zabronione.