środa, 22 maja 2013

DMZ W strefie, tom 1 - "MY-ONI, MY-ONI"

Stany Zjednoczone trawione są przez fale bratobójczych walk. W atmosferze rządowej ignorancji wśród ludu formują się specjalne oddziały milicyjne, których zadaniem jest walka z elitami. Ludność powstaje, stara się zerwać krępujące ją kajdany. Wybucha wojna domowa, trafnie nazwana Drugą Wojną Secesyjną [między Stanami Z. Zbrojne potyczki zatrzymują się na nowojorskim Manhattanie - w tytułowej strefie DMZ.

Właśnie na ten przeklęty przez Boga i ludzi teren trafia Matthew Roth, dziennikarz-stażysta [bez potrzebnych szkoleń], który dzięki wpływom swojego ojca może uczestniczyć wraz ze znanym i uznawanym dziennikarzem Viktorem Fergusonem w wyprawie helikopterem do DMZ, do samego serca Manhattanu, skąd ma zdać relacje o prawdziwym życiu mieszkańców przeklętej strefy.
Chwilę po lądowaniu dochodzi do strzelaniny, w wyniku której ginie cała załoga, a helikopter zostaje zniszczony.
Pozostawiony sam sobie Matthew postanawia kontynuować pracę powierzoną sławnemu dziennikarzowi i pokazać prawdziwe życie "bandytów" [jak mieszkańców DMZ tytułuje rząd amerykański]. W trakcie obserwacji Matt pozna wiele ciekawych postaci, między innymi pielęgniarkę Zee, czy pragnącego pozostać anonimowego snajpera.

Dotychczas stroniłam od komiksów amerykańskich - nie wiedząc co tracę. Historia przedstawiona przez tandem Brian Wood [autor scenariusza, rysunki] oraz Riccardo Burchielli [rysunki] jest niepokojąco wciągająca, na swój sposób magiczna w silnym nasyceniu jej wątkami politycznymi. Autorzy już od początku podejmują się odważnej krytyki rządu amerykańskiego, kreślą ponurą wizję ponownej bratobójczej wojny. W tym świecie obywatele wciąż się boją, wciąż panują nastroje podobne do tych tuż po ataku na World Trade Center z 2001 roku [napis na murze: "Każdego dnia jest 9/11!" na stronie 9]. Oddziały wysyłane do strefy DMZ przeprowadzają zamachy, w których cierpią niewinni cywile: starcy, dzieci, kobiety. "Świat wyszedł z formy".
Jednak nawet w tym szalonym świecie jest wciąż miejsce na ludzkie uczucia - na miłość, współczucie, na chęć pozostawienia po sobie czegoś dobrego. Właśnie to dostrzeże i obnaży w trakcie swojej pracy Matthew.

Komiks "DMZ. W strefie" od razu przykuł moją uwagę w księgarni. Przekartkowałam. Mroczna kolorystyka, momentami "brudna", lecz bardzo dynamiczna kreska intrygowała, choć musiała trochę zaczekać, by zaskarbić sobie moje względy. Strasznie podobają mi się przedstawione w komiksie maszyny, z realistycznie oddanymi szczegółami; sprawiające wrażenie, że zaraz mogą wydostać się z kart komiksu. Polubiłam również mroczne szkice będące przerywnikami między rozdziałami. Nie zawsze jednak podchodziła mi kreska, szczególnie sposób rysowania Zee - dziewczyny z dreadami i piercingiem.

Polska wersja komiksu ukazała się pod szyldem nieistniejącego już wrocławskiego wydawnictwa Manzoku. Niestety, oficyna wypuściła na nadwiślański rynek tylko 1 album z serii. Co mogę powiedzieć o samym wydaniu? Prezentuje się ładnie: w formacie A4 w miękką odblaskową okładkę wtulone jest 128 stron zapełnionych planszami. Wybrane przez grafika czcionki świetnie komponują się z akcją w kadrach, kolory na każdej stronie są ładnie nasycone. Jest tylko jeden zgrzyt: zawartość komiksu odkleiła mi się od okładki już przy pierwszym czytaniu.

Myślę, że "DMZ. W strefie" spodoba się fanom komiksów, którzy znudzeni już są przygłupią i wtórną papką serwowaną przez niektórych autorów [z racji, że bardziej znam się na komiksie japońskim, mogłabym sypnąć kilkoma tytułami mang. Z pewnych przyczyn jednak tego nie zrobię.]. Nowy York stworzony przez autorów zachwyca i jednocześnie przeraża - nie pozwalając obok komiksu przejść obojętnie.

DMZ. W strefie

autorzy: Brian Wood [scenariusz, rysunki], Riccardo Burchielli [rysunki]
wydawnictwo: Manzoku
data wydania: 2008
cena okładkowa: 29,90

moja ocena: 4/5

3 komentarze:

  1. Muszę się wziąć za jakiś komiks. Uświadomiłam sobie, że nic o nich nie wiem, nigdy ich nie czytałam, a może dużo tracę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z komiksami jest jak z książkami - jedne są obre, inne nie. Podpytuj ludzi czytających o opinie. Osobiście do komiksów zachęcam :)

      Usuń
  2. Komiks to nie moja działka, ale chętnie był obejrzała film na podstawie tego komiksu. :) (Tak zapoznywuję się z Marvellem ;) ).

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi niezmiernie miło jeśli pozostawisz po sobie ślad.
Pamiętaj, że komentarze będące spamem lub obrażające innych będą kasowane.

Informuję iż teksty (nie będące odpowiednio odznaczonymi cytatami z książek) oraz rysunki/ komiksy zamieszczane na tym blogu są moją własnością.
Okładki książek i komiksów pochodzą z serwisu lubimyczytac.pl .
Kopiowanie i/ lub przerabianie, przeredagowywanie tekstów bez mojej wiedzy i zgody jest zabronione.