czwartek, 23 maja 2013

Waran - magiczna wyprawa do podniebnego miasta

Zaprowadzę Was dzisiaj do magicznego świata stworzonego przez małżeństwo Diaczenków [Marinę i Siergieja], poznałany przeze mnie z kart "Miedzianego króla" - książki urzekającej swą magią, osadzonej w tym samym uniwersum. Nie ma tu siły, która może odebrać to, co ktoś ma, a dać to, czego potrzebuje. Nie znaczy to, że bohaterowie nie są doświadczani przez los.

Waran, młody chłopak mieszka w przybrzeżnej wiosce. Jego życie mija na pomaganiu ojcu przy sprężynie - przedziwnej maszynie mogącej przenieść pasażera w niebiosa i odwieźć go na miejsce -  oraz dorabianiu w sezonie, jedynej porze, kiedy można zarobić na wyżywienie rodziny przez resztę roku.
Nad jego wioską unosi się nadziemne miasto. Jego nazwa nie została uwzględniona, ale zastanawiam się, czy nie był to przypadkiem szkic miasta Mirtie. Z niego pochodzi matka Nili - narzeczonej Warana. Młodzi bardzo chcą się pobrać, jednak muszą czekać na następny sezon - z polecenia ojca chłopaka, Waran musi udowodnić, że jest w stanie wyżywić rodzinę.
Jednym z punktów zwrotnych w życiu bohatera jest spotkanie imperialnego maga oraz przetransportowanie go za pomocą sprężyny ojca do nadziemnego miasta.

"Waran" został przez wydawcę zestawiony z książką stanowiącą kanon literatury fantastycznej - "Czarnoksiężnikiem z Archipelagu" Ursuli le Guin. Waran tak samo jak Ged musi odbyć swoją drogę, odnaleźć cel i dojrzeć ["rite the passage"]. W drodze będzie popełniał wiele błędów, będzie gonił za namiętnościami, popadnie w niejedne tarapaty i będzie z nich wychodził - bardziej lub mniej zwycięsko. Zupełnie jak Krogulec z sagi o Ziemiomorzu Waran będzie miał ludzi, którym będzie ufał, jednak poczucie misji wygna go w pełną niebezpieczeństw podróż.

Jak wspomniałam na początku, "Waran" i "Miedziany król" osadzone są w tym samym uniwersum. Świat ten nie należy do łagodnych - porwani ludzie są pojeni "słodkim mleczkiem", po którym zapominają całą swoją dotychczasową przeszłość. Niedługo potem zostają sprzedani swojemu nowemu panu jako niewolnicy. Już w "Miedzianym królu" wzruszał mnie dramat tych ludzi - świadomych utracenia swojego "ja", całego życia, rodziny, wspomnień, nawet imienia...
Istnieje również przesąd, że jeśli obcy wędrowiec w domu, do którego go przyjmą z otwartymi ramionami, rozpali ogień, gospodarzom przez wiele lat będzie się szczęścić. Jeśli natomiast wybuduje piec, w domostwie tym z pewnością narodzi się mag, gdyż w tym świecie magia jest dziką siłą, z którą albo się człowiek urodzi, albo nie. Nie ma możliwości nauczenia się jej.

Kolejną powieść spod ręki państwa Diaczenków mogę uznać za sympatyczny "czasoumilacz" dostarczający również wielu przemyśleń o istotę pogoni za niejasny, wciąż uciekającym celem. Pytanie, czy warto za nim gnać, czy lepiej zatrzymać się z tym, co już nam podarował los? Nie będę narzucać swojej odpowiedzi, na to pytanie najlepiej niech każdy odpowie sobie sam...

Waran

autorzy: Marina i Siergiej Diaczenko
wydawnictwo: Solaris
data wydania: 2006

moja ocena: 3,5/5

1 komentarz:

  1. Ja tak powoli stwierdzam, że przestaję Cię lubić, bo piszesz tak fanie recenzje, że się powoli od nich uzależniam. A wiadomo, uzależnienie to zuo. :D
    Jeśli ta książka wpadnie mi w ręce w bibliotece, to ją wypożyczę. :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi niezmiernie miło jeśli pozostawisz po sobie ślad.
Pamiętaj, że komentarze będące spamem lub obrażające innych będą kasowane.

Informuję iż teksty (nie będące odpowiednio odznaczonymi cytatami z książek) oraz rysunki/ komiksy zamieszczane na tym blogu są moją własnością.
Okładki książek i komiksów pochodzą z serwisu lubimyczytac.pl .
Kopiowanie i/ lub przerabianie, przeredagowywanie tekstów bez mojej wiedzy i zgody jest zabronione.