piątek, 5 lipca 2013

Ostatnia saga - opowieść z umierającego świata

Niegdyś sagi przekazywane były ustnie. Lud słuchał opowieści o czynach dzielnych wojów, władców, o losach rodów, o ważnych wydarzeniach. Dopiero od XIII wieku historie te zaczęły być spisywane, a w nieskandynawskiej części Europy rozpowszechnione w drugiej połowie XIX wieku. Tyle rysu historycznego, przejdźmy teraz do historii spod "pióra" [czy może już raczej powinnam pisać "klawiatury"] Marcina Mortki, poznańskiego pisarza fantasy, lektora języka angielskiego i absolwenta filologii norweskiej.

Nadchodzi Zmierzch Bogów, opiewany w pieśniach i głoszony w opowieściach Ragnarokk, podczas którego dojść ma do ostatecznej bitwy i śmierci większości panteonu.
Jednocześnie młody król, Eryk Halvdanson podbija Nidaros mieszczące się na północy i zbrojną ręką stara się nawrócić lud Norweghru na chrześcijaństwo. Pomaga mu w tym oszalały biskup Hieronim, dla którego każde stworzenie nie będące człowiekiem jest wrogiem Pana.
Skald Vidar przymierza się do napisania sagi o czynach króla. Chciałby, by jego dzieło przyćmiło wszystkie dotychczasowe utwory. Nie spodziewa się, że będzie ono miało inny kształt niż planował.
Harald, królewski wojownik, popada w niełaskę za obelżywe słowa skierowane ku nowemu porządkowi.
Jednocześnie wychowany wśród ludzi karzeł Arnul musi opuścić swoją przybraną rodzinę i udać się w świat.
Ich losy zostaną splątane ze sobą przez trzy mityczne Norny. Żaden z nich jeszcze nie jest świadomy jaką rolę odegra w trakcie zapowiedzianego Ragnarokku.



Żaba wiercił mi w brzuchu dziurę, bym w końcu wzięła się za czytanie Mortki - co idzie mi coraz sprawniej. "Ostatnia saga" z początku szła mi powoli, jednak akcja z rozdziału na rozdział rozkręciła się do tego stopnia, że zdarzyło mi się przejechać kilka przystanków dalej niż powinnam.
Zacznijmy może od wzięcia na warsztat tematu napędzającego akcję - przymusową chrystianizację Norwegów i jej przebieg. Z jednej strony przemoc, prześladowania, przymusowe roboty i strach oraz niechęć do nowej religii, z drugiej zaś nieufność przeplatana z ciekawością. Marcin Mortka w przemyślany sposób zestawił ze sobą postacie dwóch biskupów: Hieronima [będącego czymś na kształt "zbrojnego ramienia Pana"] z uosabiającym pokorę Konradem - następcą oszalałego biskupa. Bez przerwy wraca również temat stworzeń nie wspomnianych na kartach Biblii - czy są dziełem Boga, czy też zasługują na potępienie? Przecież Komunia Święta nie pozbawia ich rozumu i nie pali im trzewi [nie wspomnę imienia bohatera, by nie zepsuć nikomu zabawy przy czytaniu. Powiem jednak, że opis jest po prostu MEGA!].
W literaturze uwielbiam motyw "rite of passage". Tutaj też odnalazłam taki element. Przywiązałam się do karła Arnula, lata temu odnalezionego przez ludzi na pobojowisku, przygarniętego przez nich i wychowanego. Najpierw mazgający się jąkała, potem dzielny wojownik szanowany przez towarzyszy - a droga jego psychicznego dojrzewania przedstawiona została w bardzo zajmujący sposób.
Spodobały mi się barwne opisy natury [opis lasu atakującego drużynę wojów to według mnie mistrzostwo], urzekły mnie wtrącenia norweskich zwrotów do dialogów. I do tego ta stylizacja na język archaiczny. Jejku, to jest po prostu piękne! Wiem, pieję z zachwytu, ale po wczuciu się w klimat książki po prostu nie potrafiłam się od niej oderwać. Jedynie mogę się przyczepić do powtórzonego zdania o mocnym biciu serca któregoś z bohaterów. Przez chwilę wytrąciło mnie to z rytmu, ale nie na długo.

"Ostatnia saga" jest pierwszą częścią trylogii wydanej przez warszawskie wydawnictwo Runa. Poprzednimi czasy ponarzekałam sobie na temat okładki "Karaibskiej Krucjaty. Płonącego Union Jacka", jednak tutaj praktycznie nie za bardzo mam się do czego przyczepić.

Domknęłam książkę i wciąż jestem pod wrażeniem świata, do którego przyszło mi wkroczyć. Żałuję, że nie wzięłam na wycieczkę tomu drugiego serii, bo już za opętanym wojnami religijnymi Norwegrze tęsknię i chciałabym na nowo zagłębić się w tym świecie. W trakcie lektury wyobrażałam sobie, że historia z tej książki płynie w kręgu przyjaciół siedzących przy ognisku. Kurczę, trzeba spróbować.

Ostatnia saga

autor: Marcin Mortka
wydawnictwo: Runa
data wydania: 2003

moja ocena: 4/5

3 komentarze:

  1. Nieco przypomina mi treścią sagę Cornwella, chętnie kiedyś się zmierzę:)Tym bardziej, że znam Tappiego:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie Cornwell jeszcze na półce czeka, ale do końca wakacji obowiązkowo muszę się za niego wziąć. Póki co "Mortkuję" jeszcze ;)

      Usuń
  2. Brzmi interesująco. Zastanowię się czy nie dorzucić tej książki do listy pozycji, z którymi warto się zapoznać.

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi niezmiernie miło jeśli pozostawisz po sobie ślad.
Pamiętaj, że komentarze będące spamem lub obrażające innych będą kasowane.

Informuję iż teksty (nie będące odpowiednio odznaczonymi cytatami z książek) oraz rysunki/ komiksy zamieszczane na tym blogu są moją własnością.
Okładki książek i komiksów pochodzą z serwisu lubimyczytac.pl .
Kopiowanie i/ lub przerabianie, przeredagowywanie tekstów bez mojej wiedzy i zgody jest zabronione.