sobota, 3 sierpnia 2013

Gamedec. Granica rzeczywistości - czeka nas mroczna przyszłość?

Zastanawialiście się kiedyś jak mógłby wyglądać nasz świat za około 200 lat? Pewnie tak, w końcu ludzkość nie od dziś lubi spekulować na temat tego jak ukształtuje ten świat. Mama w swoim dzieciństwie podejrzewała, że po roku 2000 ludzie nie będą przyjmować normalnych pokarmów, lecz odżywiać się będą przez specjalne pastylki zawierające wartości odżywcze.

Proponuję Wam jednak inną wizję. Wyobraźcie sobie, że przeskoczyliśmy do XXII wieku. Ludzkość dzieli się na dwie grupy: tych żyjących w świecie realnym [realium] i tych, którzy wszystkie swoje potrzeby realizują w przeróżnych elektronicznych symulatorach. Niejeden by pewnie zakrzyknął, że dzieciaki już teraz przesiadują przed komputerami i zapluwają ekrany, gdy "jakiś noob ich dednie". Dobrze. Nie mają jednak specjalistycznej aparatury umożliwiającej im przeniknięcie bezpośrednio do świata gry, nie mają specjalnej pastylki gamepill, nie mają fotela przypominającego łoże, z którego mogą się logować do swojej ulubionej gry - czy to symulatora randek, czy też pełnego przemocy świata, w którym trzeba walczyć o przetrwanie.

Nie wszyscy jednak w tej idylli grają fair. Gdzie pojawiają się gracze, tam również wykwitają cyberprzestępstwa. I tu właśnie dochodzimy do gierczanych detektywów, stróżów prawa do wynajęcia. Torkil Aymore jest jednym z nich.

Torkil Aymore, jak już wspomniałam, zarabia na życie rozwiązując trudne sprawy, które spędzają graczom i twórcom gier sen z powiek. Mieszka w Cotomou [dzisiejszy Chotomów?], jednej z dzielnic Warsaw City mieszczącej się u zbiegu rzek Vistula i Narau [Wisła i Narew? Czyli jednak obecny Modlin/ Nowy Dwór Mazowiecki? Czasem chorobliwie przekładam nazwy geograficzne na nasze realia] na 342 piętrze wieżowca. Tutaj ma swój sprzęt, stąd wyrusza do pracy. Nie zawsze wystarczająco płatnej, ale...

"W życiu każdego faceta pojawia się moment refleksji." Czytałam, że to zdanie [jednocześnie otwierające zbiór połączonych ze sobą opowiadań] zniechęcało wielu czytelników. Sama bałam się spotkania bohatera przeżywającego kryzys wieku średniego, dla którego "trawa była zieleńsza, światło było jaśniejsze" parę lat temu [sama wracam do smaków dzieciństwa i bardzo często się rozczarowuję]. Nic takiego jednak nie nastąpiło. Czytając fragmenty dotyczące wieku bohatera [ nie potrafiłam powstrzymać skojarzenia z Dante Alighieri i słynnymi słowami rozpoczynającymi jego arcydzieło ["W życia wędrówce, na połowie czasu,/ Straciwszy z oczu szlak niemylnej drogi, / W głębi ciemnego znalazłem się lasu."]. Otrzymujemy zatem bohatera doświadczonego, nie rozbrykaną i rozkapryszoną nastolatkę, którą pokochał błyszczący "wampir". Całe szczęście! Coś w tym przerażającego?

Podtytuł pierwszej książki z serii "Gamedec" to "Granica rzeczywistości" - bardzo cienka linia między znanym nam światem, a sztucznie wykreowanym przez wielkie korporacje światem gier komputerowych zaludnionych postaciami NPC, upiększonymi przez odpowiednie programy. Linia ta jednak zaciera się, gdy gracz nie może się wylogować, poszkodowany w wypadku chłopiec może prawdziwie żyć w jedynej grze, czy program komputerowy staje się człowiekiem... To tylko kilka nielicznych przykładów, przy których mangowa seria spod znaku "./hack" i niemogący się wylogować z gry Tsukasa wydaje się jakiś... Monotonny. Marcin Przybyłek podchodzi do zagadnienia z kilku stron, zręcznie bawi się rzeczywistością tworzoną w grach i miesza ją z tym, co znamy z naszego świata.

Do poznania "Gamedeca" zbierałam się długo i wdzięczna jestem Tygrzykowi, że raz na czas dziabnął mnie w żebro i w końcu zmotywował do przeczytania pierwszego tomu. Lektura tej książki upłynęła mi niezwykle szybko, lecz przy tym miło i wiem, że nie jest to ostatnia książka autora, po którą sięgam. Według mnie godne polecenia.

Gamedec. Granica rzeczywistości.

autor: Marcin Przybyłek
wydawnictwo: SuperNOWA
data wydania: 2004

moja ocena: 4,5/5

4 komentarze:

  1. Być może za jakiś czas zajrzę do tej książki, muszę się najpierw wygrzebać z mojego stosu.. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Brzmi bardzo interesująco. Chyba dam się skusić:)

    OdpowiedzUsuń
  3. I pomyśleć tylko, że pracując w Empiku i układając książki na półkach, tyleż razy miałem tę pozycję w swoich rękach, a jakoś nigdy nie wpadłem na to żeby ją nabyć i przeczytać :) Trochę żałuję, bo po Twojej recenzji widzę, że to b. interesująca lektura.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pracujesz w Empiku? o.0 Zawsze o tym marzyłam, ale nie złożyło się.

      Usuń

Będzie mi niezmiernie miło jeśli pozostawisz po sobie ślad.
Pamiętaj, że komentarze będące spamem lub obrażające innych będą kasowane.

Informuję iż teksty (nie będące odpowiednio odznaczonymi cytatami z książek) oraz rysunki/ komiksy zamieszczane na tym blogu są moją własnością.
Okładki książek i komiksów pochodzą z serwisu lubimyczytac.pl .
Kopiowanie i/ lub przerabianie, przeredagowywanie tekstów bez mojej wiedzy i zgody jest zabronione.