czwartek, 8 sierpnia 2013

Wojna Trappa - bez zbędnych mitów

O Drugiej Wojnie Światowej powstała ogromna ilość książek. Tak wielka, że z pewnością nie pomieściłabym ich w swojej domowej biblioteczce, a na dodatek nie starczyłoby mi życia, by je przeczytać. Część z nich zapewne skupiłaby się na mitologizacji, może wręcz heroizacji niektórych osób. Pewnie nawet nie miałoby to pokrycia w rzeczywistości, byłoby za to jakże kreatywną wizją autora. Jak ja nie lubię takich książek. Wolę raczej obserwować jednostkę "z krwi i kości", która jest człowiekiem. Przegrywa i triumfuje, walczy i obrywa "po gębie", a przy tym wciąż zostaje sobą.
Książkę zawierającą takiego właśnie bohatera podrzucił mi jakiś czas temu Wujek Satariel, moje niewyczerpalne i niezastąpione źródło dobrych książek.

Poznajcie Edwarda Trappa, postać wyjątkową w każdym calu. W młodości, która przypadła na okres Pierwszej Wojny Światowej, służył w Royal Navy i zobaczył tyle zła, że postanowił ogłosić się osobą neutralną politycznie.
"Trapp nie od razu stał się człowiekiem pozbawionym jakichkolwiek złudzeń, nie był nim nawet wówczas, gdy po dwóch latach wyszedł z otchłani nie kończących się obozów jenieckich. Choć na pewno wtedy i właśnie tam przysiągł sobie, że nie będzie brał udziału w żadnej wojnie. Nigdy i za nikogo. Ale wielu powracających wojowników myślało właśnie podobnie.
W tym samym czasie zaczął być również chciwy. Co także nie było niezwykłe. Wielu alianckich jeńców walczących o przetrwanie w Niemczech, które głodem starano się zmusić do kapitulacji, przejawiało tę samą słabość." [fragment książki ze strony 11]. Doświadczenia wojenne z pewnością odcisnęły piętno na jego psychice, o czym wielokrotnie przekonuje nas narrator.
Trapp zrekrutował szemraną załogę na przerdzewiały i niekiedy ledwo dryfujący parowiec "Charon" i zajął się handlem i przemytem, co dzięki wrodzonemu cynizmowi i świetnie rozwiniętej żyłce do interesów szło zgrabnie. Doprowadził nawet do sytuacji, że "[...] żeglował dumnie przez sam środek wojny światowej nie deklarując się po żadnej z walczących stron. Było to coś w rodzaju jednostronnej neutralności. Cały kłopot polegał jednak na tym, że Trapp był jedynym sygnatariuszem tej umowy. Jedyną osobą, która uznawała ów szczególny status kogoś, kto nie bierze udziału w drugiej wojnie światowej." Idylla trwała do roku 1942. Wojska niemieckie okupowały basen morza Śródziemnego. Malta broniła się ostatkiem sił. Właśnie wtedy Royal Navy przypomniała sobie o pewnej osobistości, która nie dopełniła formalności i wedle papierów nigdy nie wystąpiła z szeregów marynarki...

Edward Trapp nawet i w takim momencie potrafi, niczym prawdziwy Brytyjczyk, zawsze patrzy na jasną stronę życia i dostrzega pewien "tyci, ale ważny szczególik", a mianowicie: Royal Navy wisi mu żołd z ostatnich 20 lat! Kto z Was by o tym pomyślał? To jednak nie wszystko. Trapp wyrusza na wojnę, ale będzie grał według własnych zasad, a jego sposoby działania bardzo często będą podchodzić pod piractwo...

Z początku nie sądziłam, że "Wojna Trappa" rozłoży mnie na łopatki. Nie znałam jeszcze Briana Callisona, brytyjskiego pisarza urodzonego w 1934 roku w Manchesterze. Autor sam jako młodzieniec służył w Royal Navy i wiele swoich doświadczeń przemycił na karty tej powieści. Awanturniczą historię wymieszał z niecodziennym poczuciem humoru i niekonwencjonalnymi rozwiązaniami i otrzymał świetną mieszankę, którą można wyjadać garściami z miski. Sama niekiedy musiałam ze śmiechu przerywać lekturę.
Jednak, jak już wcześniej zasygnalizowałam, "Wojna Trappa" to nie tylko komedia osadzona w czasach wojennych. To także historia człowieka, choć postaci fikcyjnej, to jednak takiego "z krwi i kości", targanego własnymi namiętnościami, doświadczonego i zmienionego przez wojnę.

"Wojna Trappa" ukazała się nakładem wydawnictwa Amber [obecnie Rebis] w serii Sensacja. Fajerwerków z pewnością nie zabraknie.
A ja dziękuję Satarielowi za podrzucenie tej książki.

Wojna Trappa

autor: Brian Callison
wydawnictwo: Amber

moja ocena: 4/5

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło jeśli pozostawisz po sobie ślad.
Pamiętaj, że komentarze będące spamem lub obrażające innych będą kasowane.

Informuję iż teksty (nie będące odpowiednio odznaczonymi cytatami z książek) oraz rysunki/ komiksy zamieszczane na tym blogu są moją własnością.
Okładki książek i komiksów pochodzą z serwisu lubimyczytac.pl .
Kopiowanie i/ lub przerabianie, przeredagowywanie tekstów bez mojej wiedzy i zgody jest zabronione.