środa, 18 września 2013

Bestiariusz Słowiański - ciekawe wprowadzenie do świata nadprzyrodzonego naszych przodków

Praktycznie odkąd pamiętam, czyli mniej więcej od poznania nazwy "Słowianie" (byłam wtedy małym szkrabem z wyłupiastymi oczami i dwoma mysimi warkoczykami), zastanawiałam się dlaczego mówi się, że nasza kultura oparta jest na mitach starożytnych Greków i Rzymian oraz na filozofii Judeo-chrześcijańskiej. Tymczasem o mitologii słowiańskiej polskie szkoły milczą jak zaklęte, jakby Polska w magiczny sposób pojawiła się w momencie słynnego chrztu w 966 roku. Słowiańskie baśnie i legendy nie są tak popularne jak wspomniana już przeze mnie grecka mitologia, a przecież elementy kultury dawnych Słowian wciąż występują w życiu dzisiejszych Polaków.
Nasi przodkowie kochali opowieści, tworzyli historie o niesamowitych stworach i duchach, które były przychylne rodzajowi ludzkiemu lub - wręcz przeciwnie.
Przeróżne istoty przewijały się przez opowieści snute w domostwach, tawernach, na powietrzu...

Dwóch rysowników: Paweł Zych (niektórym czytelnikom znany z komiksów "Infamis 1: Bohater" oraz "Kotlet i Zombi: Chomik zagłady") oraz Witold Vargas (ilustrator dziecięcych książek, muzyk, nauczyciel rysunku) postanowili przybliżyć czytelnikom choć kawałek słowiańskiego świata duchów. Jak im to wyszło? Zapraszam do lektury notki.



Jak już wspomniałam, mitologia słowiańska nie przewija się zbyt często przez nasze życie, choć "statystyczny Polak" (jak ja nie lubię tego sztucznego sformułowania) na przykład przez festyny organizowane w Noc Kupały, czy przeróżne rekonstrukcje ma szansę się z kulturą naszych przodków zetknąć. Dodajmy również pochodzącą z mitologi słowiańskiej strzygę będącą postacią jednego z opowiadań o Wiedźminie autorstwa Andrzeja Sapkowskiego. Dlaczego by więc nie zapoznać się z większą ilością fantastycznej menażerii?

Czy wiedzieliście, że tak naprawdę łatwo rozpoznać według naszych przodków czarownice? Jak? Czarownica pije kieliszek trunku "na raz", podczas gdy "normalna niewiasta" sączy napój powoli i delikatnie. Co się z takimi czarownicami działo? Albo dlaczego kotu odcinano koniuszek ogona i jakie mogły być tego skutki, gdy ktoś przez pomyłkę odciął kawałek demona? Dlaczego bano się starszych kobiet i jakie cechy im przypisywano? Jakie demony potrafiły wpływać na nastrój ludzi? I jak odpędzano się od biedy?
Na te i wiele innych pytań odpowiedzi znajdziecie w tej książce. Wszystko podane jest w sposób przystępny - istoty uporządkowane są w kolejności alfabetycznej według nazwy. Definicje stworów na szczęście nie są podawane w suchy, słownikowy sposób. Paweł Zych (on bowiem odpowiedzialny jest za warstwę tekstową) opowiada o swoich bohaterach w sposób prosty (zrozumiały także dla dzieci), a zarazem budzący ciekawość (no bo po co komu sznur wisielca? A, widzicie?) i niekiedy wywołujący na twarzy czytelnika uśmiech (kiedy w trakcie czytania informacji o jednej z istot spotykamy współczesne słowo "piar").

Przeglądaliście kiedyś mangowe artbooki, w których rysownicy starają się przybliżyć odbiorcy swoje postacie i ich otoczenie (ok, pomijam te głupawe "o, tutaj n-chan wygląda tak kawaii, so desu ne?", czy inne biadolenia)? Przypominacie sobie stronice, na których tekst idealnie komponował się ze starannie wykonanymi ilustracjami? To znajdziecie również w "Bestiariuszu słowiańskim", krótką i ciekawą notkę wkomponowaną w grafikę jednego z autorów. Czyż więc nie mogę zaryzykować stwierdzeniem, że niniejsza książka to bardzo zgrabnie zrobiony artbook?
Sama nie potrafię określić czyj styl bardziej przypadł mi do gustu. Paweł Zych rysuje bardziej komiksowo, zdawałoby się, że "brudno" - z mnogością kresek sprawiających wrażenie szkicu. Mają jednak w sobie to coś - niekiedy są mroczne, niekiedy śmieszne. Jego Południca porwała mnie (choć dobrze, że nie porozrzucała gratów i ciuchów po okolicznych polach).
Łatwo odróżnić prace Witolda Vargasa. Są piękne, majestatyczne, na oko bardziej dopracowane. Podczas przeglądania książki na stoisku trafiłam przypadkiem na Anioła. Jedno spojrzenie wystarczyło, bym zdecydowała się na zakup. A później lawina ruszyła. Wielokrotnie łapałam się na przesiadywaniu na kudłatym dywanie i przeglądaniu grafik obu ilustratorów.

"Bestiariusz Słowiański" pojawił się na rynku z ramienia wydawnictwa BOSZ specjalizującego się w albumach o sztuce, dziedzictwie kulturowym i krajobrazie.
Czytelnik otrzymuje 208 stron bogatych w kolorowe ilustracje drukowane na pożółkłym papierze o wysokiej gramaturze. Wszystko to zamknięte jest w twardej oprawie. Czytałam kiedyś, że komuś nie podeszła jaskrawa, pomarańczowa okładka. Mi ona w ogóle nie przeszkadza.
W przygotowaniu jest tom drugi "Bestiariusza" skupiający się na duchach i zjawach. W pierwszej części wspomniano o kilku.

Przyznam się szczerze, w ręce wpadła mi nie lada perełka.Uwielbiam tematykę mitologiczną (Słowianie, Wikingowie i Celtowie; Grecy i Rzymianie już mi się przejedli) i jak szalona łapię pozycję związane choć trochę z historiami dawnych ludów. Kultura słowiańska fascynuje mnie i nie odnajduję w niej tej "przaśności", którą zarzucał jej niegdyś jeden z pisarzy. Mitologia słowiańska jest wciąż niedoceniana, ale mam nadzieję, że za sprawą "Bestiariusza słowiańskiego" ta sytuacja ulegnie zmianie.

Bestiariusz Słowiański. Rzecz o skrzatach, wodnikach i rusałkach.

autorzy: Paweł Zych, Witold Vargas
wydawnictwo: BOSZ
data wydania: 2012

moja ocena: 4/5

2 komentarze:

  1. A tu recenzja mojego autorstwa http://ksiazkiwpajeczynie.blogspot.com/2013/07/recz-o-skrzatach-wodnikach-i-rusakach.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Kupiłam tą książkę sto lat temu i ze wstydem muszę przyznać, że o niej po prostu zapomniałam. Ot, odłożyłam na regał, gdzie zaginęła pośród (wg mojej mamy niezmierzonej i wiecznie rosnącej) rzeszy innych lektur.

    Do zakupu skusiły mnie nie tyle piękne ilustracje, co właśnie ciekawość mitologii słowiańskiej.

    Z tego, co wtedy przeglądnęłam, całkiem dobrze napisana ksiażka. Na pewno jeszcze do niej wrócę.

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi niezmiernie miło jeśli pozostawisz po sobie ślad.
Pamiętaj, że komentarze będące spamem lub obrażające innych będą kasowane.

Informuję iż teksty (nie będące odpowiednio odznaczonymi cytatami z książek) oraz rysunki/ komiksy zamieszczane na tym blogu są moją własnością.
Okładki książek i komiksów pochodzą z serwisu lubimyczytac.pl .
Kopiowanie i/ lub przerabianie, przeredagowywanie tekstów bez mojej wiedzy i zgody jest zabronione.