wtorek, 10 września 2013

Nawiedziny - (od)nawiedzisz nas?

Głupieję, kiedy na wyprzedażach widzę książkę wydaną przez Fabrykę Słów. Owe wydawnictwo, choć kopie się po kolanie ciężkim butem przez sporą ilość literówek w wydawanych tekstach [a w czwartym tomie "Pana Lodowego Ogrodu" nawet przestawioną stroną], wciąż plasuje się w czołówce moich ulubionych.
Dlatego też, gdy pewnego pięknego zimowego dnia odnalazłam "Nawiedziny" na przecenie, oczy stanęły mi w słup, ręce zadrżały, a książka momentalnie znalazła się w sklepowym koszyku.

Chwyciłam antologię w dłoń. Zdziwiłam się z początku, że Fabryka Słów wypuściła książkę, na której okładce jest ilustracja kogoś z "zewnątrz", a mianowicie Chrisa Achilleosa, pochodzącego z Cypru malarza i grafika specjalizującego się w tematyce fantasy. Zazwyczaj przecież ilustracje tytułowe wykonują graficy zatrudnieni w wydawnictwie. Nic to.

Ciemno wszędzie, głucho wszędzie. Straszna antologia będzie...

Lubicie się śmiać? No kto nie lubi. A lubicie się bać? No, pewnie i tutaj od wielu usłyszałabym odpowiedź twierdzącą. W końcu ile godzin niejeden z nas spędził oglądając horrory wieczorami. Jeśli na oba postawione w tym akapicie pytania możesz odpowiedzieć śmiało "tak", ten tekst jest dla Ciebie.

Wiadomo jak to bywa z antologiami - otrzymujemy "zlepek", nad którym najczęściej pracowała masa ludzi, wielu umieściło w niej swoje "trzy grosze" w postaci tekstu. W tej książce trzynastu autorów przedstawia swoje wizje związane z tematyką duchów, nawiedzin, opętania... Za ich sprawą czytelnik przenosi się do miejsc, gdzie z pewnością nie będzie sam: czy to akademik, czy opuszczony dom, czy burdel... Tak, moce nadprzyrodzone nawiedzają w przeróżnych lokalizacjach.

Zbiór otwiera opowiadanie "Humoresca nocturna" N. Garczyńskiej. Jest to króciutka i przezabawna [może nie dla wszystkich i może nie zawsze] historyjka najgorszego i najokrutniessssszego zjawiska na całym znanym nam świecie. Nie, nie mówimy o wojnie, powodzi, głodzie, klęsce żywiołowej - to coś innego, bliższego wielu z nas. Nie zdradzę co to takiego, ponieważ zepsułabym całą zabawę. A za rzucanie spojlerami niech niedobrzelców dotkliwa przypadłość złapie! I bynajmniej o problemach żołądkowych też tu nie mówimy.
Dziwną wizję kreśli Hanna Fronczak w opowiadaniu "Themooniada, czyli cztery dni we Wspanialewie Górnym". Opowiadanie to osadzone jest w przedziwnej, PRLowskiej wiosce, gdzie "światowy" sołtys tłumaczy literaturę na grypserę więzienną oraz tworzy swój słownik, księgowa dorabia tańcząc przy rurze, czy też na stole, a żyd zostaje egzorcystą, gdyż w jego domu pojawia się tajemnicze zjawisko... Przesympatyczna historia, w której słodycz przeplata się z goryczą.
Historię pisarza będącego szczęśliwym nabywcą leśniczówki przedstawia Krzysztof Baranowski w 'Leśniczówce "Zadupie"'. I nie byłoby w tym nic dziwnego, czy też zdrożnego, gdyby w tej chatynce nie mieszkały duchy zebrane na całym świecie. I gdyby to jeszcze nie były takie indywidua... Według mnie zbyt wiele wyrazistych postaci na tak małej objętości tekstu, ich głosy przeradzają się w kakofonię.
Jak mogła by przebiegać amnezja u ducha? I co starałby się przypomnieć mu inny duch? Odpowiedzi na te i kilka innych pytań udziela Anna Zgierun w historii o wdzięcznym tytule "Howling success". Przyjemna opowieść o winie i przebaczeniu, na które niekiedy tak ciężko się odważyć.
Maciek pozostawił swojemu kuzynowi na czas swojej nieobecności mieszkanie pod opiekę. Wraca chłop szczęśliwy, rześki i wypoczęty, a tu z jego kwatery zniknęły duchy! I w ten sposób przestał się nasz Maciek cieszyć. Jak sobie nasz bohater z tak gardłowym problemem poradzi? Zapraszam do opowiadania "Duchy" Barbary Smęder.
Tytułowym opowiadaniem są "Nawiedziny" Marty Kisiel. Czy zastanawialiście się kiedyś co by się stało, gdyby w burdelu zalągł się duch kryształowej dziewicy wyznającej zasadę psa ogrodnika - że jak ona nie, to reszta populacji też nie skorzysta? Koktajl wybuchowy? Zdecydowanie. Szykujcie się na ostrą jazdę bez trzymanek - i do do ostatniego słowa.
O braci studenckiej krążą przeróżne historie i mity. Student zje wszystko, a na jego stancji wystarczy, by był alkohol. Resztę odbije u mamusi. Studenci eksperymentują na swoich ciałach z przeróżnymi substancjami i niekiedy można się z nimi nie dogadać - tak przynajmniej tłumaczono mi zanim sama poszłam na studia. Owszem, czasami może i padnie sformułowanie "Chcesz się zabawić?", jak w opowiadaniu Radosława Schellera, ale czy wszyscy muszą - jak nasz bohater, student-prawiczek - gnać za tajemniczą Lilą do podejrzanego klubu nocnego?
Pozostańmy więc w klimacie studenckim. Do położonego na Wyspach akademiku przyjeżdżają dwie studentki z Polski. Jedna z nich przykuwa uwagę tajemniczego murzyna - egzorcysty, ekscentryka i co nie tylko... A do tego dochodzi cień "uśmiechniętych zwłok za ścianą"... Nie, to nie produkcja kabaretu Limo, lecz "Shade" Martyny Raduchowskiej.
Dom sam w sobie może posiadać świadomość, może również być kapryśny i zgorzkniały jak staruszek. Może nie lubić gości i znaków krzyża, lecz nie jest opętany... I do takiego domu wdziera się trzech nieświadomych chłopców... Jak się to wszystko skończy? Odpowiedź odnajdziecie w "Legendzie domu na wzgórzu" Macieja Żytowieckiego. Może tak samo jak mnie, do gustu przypadnie Wam sam dom - mizantrop.
Każda legenda ma w sobie cień prawdy, a historia lubi się powtarzać. Tak przynajmniej często się powtarza. Na tym założeniu opowiadanie "Dom nad przepaścią" oparł Tomasz Kilian. Na Islandii w małej, nadmorskiej wiosce mieszkańcy trudnią się ubojem wielorybów. Niezbyt przejmują się legendą sięgającą czasów podbojów wikingów. Owe opowiadanie nie przypasowało mi za szczególnie. Nie wiem czy to ze względu na to, że tylko ono w tej antologii ma wydźwięk ekologiczny.
Do domu skąpanego we mgle przyjeżdża niewidoma Katarzyna pochodząca z biednej, wielodzietnej rodziny. Dziewczyna ma zostać pokojówką. W trakcie swojej pracy odkrywa straszną tajemnicę, którą kryje jej pan i dom, w którym mieszka... Cóż to za sekret? Odpowiedź znajdziecie w "Domu" Aleksandry Zielińskiej.
Spodobał mi się sposób w jaki Andrzej W. Sawicki czerpie z mitu  Orfeuszu w opowiadaniu "Do głębi serca". Tylko że tutaj sama "Eurydyka" w ciemię bita nie jest i sama kombinuje jak może wydostać się z opresji. Akcja opowiadania toczy się w ogromnym domu, schronieniu przed światem zewnętrznym, który jest również żyjącym organizmem. To od niego zależy, czy dwójka ludzi może się ze sobą związać i wydać potomstwo, on usuwa jednostki "chore", czy też niewygodne - mogące zagrozić jego władzy. Kłamstwa, szantaż - czyż tymi narzędziami nie posługuje się wiele organizacji i instytucji obecnie?
Opowiadanie Karoliny Majcher  "Zapach prawdziwych róż" z początku przypomniało mi o "Cudzie kwitnących sadów" czytanych we wczesnych latach podstawówki. Rodziny żyją w świecie swych domów, zamknięci, odizolowani od świata zewnętrznego. Wszystko tu jest idealne, nikomu nie wolno krzyczeć... Tylko zza drzwi słychać niekiedy szepty, które podchwytuje wścibska ciotka. Idealny porządek burzy dziadek Juda, który pokazuje małej dziewczynce, głównej bohaterce, przedmioty z jego młodości - obecnie zakazane - pąk róży oraz figurkę i opowiada jej o zapachu róż oraz wolności, jakiej doświadczył, nie ograniczenia przez zabudowane drzwi i uruchamiane sporadycznie teleporty...

"Nawiedziny", antologia Fahrenheita, dały mi sporo radości z obcowania z tekstem. Wbrew hucznym zapowiedziom nie przestraszyły - choć duchy szybciej mogą wywołać na mojej szyi dreszcz niż popularne ostatnimi czasy wampiry i wilkołaki. Mogłam za to poznać opowiadania twórców, o których istnieniu jeszcze nie wiedziałam, bądź przeczytałam "kiedyś gdzieś coś" i miałam mgliste pojęcie o dokonaniach któregoś z udzielających się tu autorów.
Po przeczytaniu niniejszego zbioru opowiadań towarzyszą mi głównie pozytywne emocje. Nie ma tu opowiadań słabych, każde z nich nosi znamiona ciężkiej pracy nad tekstem. Wiadomo, będą te dobre, znajdą się lepsze. Nie potrafię jednak napisać "przeczytaj tylko opowiadanie A, ale C już nie ruszaj", bo jestem pewna, że z pewnością wielu czytelników znajdzie w tej antologii coś dla siebie.

Nawiedziny

autor: różni autorzy związani z czasopismem Fahrenheit
wydawnictwo: Fabryka Słów

moja ocena: 3,5/5

1 komentarz:

  1. Ciekawe bardzo się wydaje, muszę kiedyś dorwać.

    Stosunkowo niedawno poznałam książki wydawnictwa Fabryka Słów i od tamtej pory nie przepuszczę żadnej okazji na zdobycie którejś z ich książek :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi niezmiernie miło jeśli pozostawisz po sobie ślad.
Pamiętaj, że komentarze będące spamem lub obrażające innych będą kasowane.

Informuję iż teksty (nie będące odpowiednio odznaczonymi cytatami z książek) oraz rysunki/ komiksy zamieszczane na tym blogu są moją własnością.
Okładki książek i komiksów pochodzą z serwisu lubimyczytac.pl .
Kopiowanie i/ lub przerabianie, przeredagowywanie tekstów bez mojej wiedzy i zgody jest zabronione.