sobota, 26 października 2013

Aleja Niepodległości - gorzka ta egzystencja

Dotychczas z Krzysztofem Vargą stykałam się głównie przez jego teksty publicystyczne drukowane na łamach  "Wysokich Obcasów". Nieco później, przypadkiem, znaleźliśmy się wraz z Mariuszem na spotkaniu autorskim księdza Andrzeja Draguły promującym książkę "Bluźnierstwo. Między grzechem, a przestępstwem", gdzie rolę tego "drugiego głosu" pełnił właśnie redaktor Działu Kulturalnego "Gazety Wyborczej". O mojej obecności na promocji tej książki rzeczywiście można rozprawiać w kategoriach przypadku - wybieraliśmy się na spotkanie z nieodżałowanym Sławomirem Mrożkiem, który niestety z powodów zdrowotnych odwołał wizytę w Matrasie. Skoro jednak i tak wraz z Pajęczym Blogerem ruszyliśmy się z domów, postanowiliśmy spożytkować ten czas jak najlepiej. I właśnie ten mały impuls, spotkanie na temat książki o bluźnierstwie, popchnęło Mariusza, by zarazić mnie jednym ze swoich ulubionych tekstów.

Krystiana Apostatę, życiowego nieudacznika, poznajemy w sytuacji nietypowej. Bohater w stanie możliwego do do określenia wszelakimi polskimi wulgaryzmami upojenia alkoholowego zmierza bowiem do Ameryki na spotkanie promujące go jako polskiego artystę. Jego trawiony alkoholem umysł nie spodziewa się nawet, że "za ocean" nigdy nie dotrze - w trakcie lotu dochodzi bowiem do eksplozji, w wyniku której giną wszyscy pasażerowie tej feralnej maszyny.

Bohater przez całe życie nie osiągnął praktycznie nic. Urodzony w roku 1968, ukończył Szkołę Podstawową numer 69, później do liceum św. Augustyna. Odziedziczył mieszkanie po ciotce (na które oczekiwał biernie do jej śmierci), w jednej z galerii wystawił swoją kontrowersyjną pracę będącą zestawieniem zbieranych przez niego ulotek pornograficznych ("Warszawska miłość" - tytuł gorzki i dający wiele do myślenia, budzący sprzeciw, chwytliwy). Od tamtej pory nie osiągnął już żadnego artystycznego sukcesu. Zamknął się w swoim małym świecie składającym się głównie z piwa i pornografii w internecie.

Apostata bardzo zręcznie zestawiony jest ze swoim przyjacielem z dzieciństwa, Jakubem Fidelisem (zauważacie, że nazwiska bohaterów nie pozostają bez znaczenia?), później kolegą ze szkolnej ławy, który rozwinął skrzydła i rozpoczął swoją karierę jako uwielbiany przez pokolenia Polaków tancerz. Nietrudno się domyślić, że łącząca ich niegdyś więź nie wytrzymała próby czasu. Jakub miał wszystko: bankiety, kobiety, pieniądze, prestiż. Niemal wdzierał się do domostw wielu obywateli przez różne programy telewizyjne i prasę. Miał wszystko to, czego mógłby zapragnąć Krystian.

Oczami Krystiana poznajemy nie tylko ich obu, przyglądamy się również ich kolegom z klasy, dziewczętom, rzeczywistości PRLowskiej, wszystkiemu temu czym żył nim zginął w okolicach magicznej czterdziestki nie będącej dla niego przewartościowaniem życia, podrygiem do zmian (choć niekiedy odnosiłam wrażenie, że bohater jest nieco starszy, tak wiele w nim rezygnacji i zgorzknienia). Większość tych wydarzeń - między poza wspomnianym feralnym locie boeinga 767 - toczy się w okolicy tytułowej Alei Niepodległości, jednej z głównych arterii Mokotowa.

Krzysztof Varga w sposób mistrzowsko gorzki diagnozuje społeczeństwo warszawskie na przykładzie bohaterów pochodzących z Mokotowa. Postacie wprawiali mnie momentami w stan przygnębienia, szczególnie Krystian Apostata. "Jak można tak sobie życie spierniczyć?!", chciałam nieraz zakrzyknąć, ale niestety takie uzewnętrznienie źle zostałoby odebrane na wydziale przy Alei Niepodległości (dziwny zbieg okoliczności) przed zajęciami z niemieckiego. Miałam Krystiana serdecznie dosyć, chciałam już książkę rzucić w kąt, odłożyć na półkę i wcisnąć Mariuszowi kit, że przeczytałam. Nie, nie chodzi tu o stronę techniczną. Język, choć momentami wręcz kolokwialny, świetnie oddawał klimat opowieści.
Chodziło o coś innego. Zazwyczaj tego typu życiowy wykolejeniec, "typowy Polak pijący piwo i walący konia do komputera" wzbudzałby jakieś pozytywne emocje, może nawet współczujące "przytulenie do cycka", ja jednak momentami wolałabym go chwycić za łeb i walnąć parę razy o ścianę. Mam ostatnio sadystyczne skłonności.
Nie jestem również zwolenniczką wszelakich programów telewizyjnych, czy filmów poświęconych tańcu. Było ich za wiele - najpierw cała Polska śpiewała, później tańcowała na czym się dało, a teraz przyszła moda na gotowanie, o zgrozo! Dlatego też pląsające ekscesy (szczególnie taniec o nazwie "powstańcz") Fidelisa powitałam powątpiewającym uśmiechem. Wiem, że autor wplótł ten motyw w ramach gorzkiego żartu i złośliwego uśmiechu do tych wszystkich gwiazd wyginających i wywalających się na parkietach i na lodzie, zestawienia z kimś, kto kariery w życiu nie zrobił i już nie zrobi, kto zaprzepaścił wszelkie szanse.
A jednak, choć było trudno, książkę wspominam jako dobrą. Spodobały mi się "wycieczki do przeszłości", przyjrzenie się bohaterom, bardzo ładnie nakreślona ta sławna bestia o nazwie "Kryzys Wieku Średniego" i zakończenie, które tak ładnie spina klamerką całość. Niestety nie mogę zdradzić jak wyglądała ostatnia scena książki, gdyż byłoby to wyjątkowo wredne z mojej strony. A nie czynię drugiemu co mnie nie miłe.

Książka Krzysztofa Vargi nie jest łatwa. Zresztą nikt nie obiecywał, że dostanę "letkom, łatwom i przyjemnom" lekturę do poduszki. Tekst wymaga skupienia, ciągłych przemyśleń, staje się intrygującą intelektualną przekąską, której wartość potrafiłam docenić dopiero jakiś czas po jego przeczytaniu, gdy wszystkie otrzymane informacje już "się uleżały" i mogłam przysiąść z książką przed wydziałem położonym przy tytułowej arterii i w spokoju wyciągnąć parę wniosków.
Jeśli jednak do tej pory się nie zraziliście, polecam Wam tę książkę, według mnie przeczytać warto.

Aleja Niepodległości

autor: Krzysztof Varga
wydawnictwo: Czarne
data wydania: 2010

moja ocena: 3,5/5

4 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Z Niedźwiedziem na ten temat pogadaj, jego książka ;)

      Usuń
  2. Hmmm... Pewnie, że interesujące. Dobra książka bywa lepsza od najprawdziwszego Don Kichota za oknem.

    PS. Ciekawych kilka zdań Vargi w ostatnim "Dużym Formacie".

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi niezmiernie miło jeśli pozostawisz po sobie ślad.
Pamiętaj, że komentarze będące spamem lub obrażające innych będą kasowane.

Informuję iż teksty (nie będące odpowiednio odznaczonymi cytatami z książek) oraz rysunki/ komiksy zamieszczane na tym blogu są moją własnością.
Okładki książek i komiksów pochodzą z serwisu lubimyczytac.pl .
Kopiowanie i/ lub przerabianie, przeredagowywanie tekstów bez mojej wiedzy i zgody jest zabronione.