środa, 2 października 2013

Gyo. Odór śmierci - kiedy rybki dostają nóżek

To miały być sielskie wakacje jak z reklamy biura podróży: we dwoje na rajskiej wyspie. On nurkuje, ona czeka na niego na łodzi. Może dorzućmy do tego muzykę relaksacyjną i krzyki mew. Piękna i romantyczna wizja, prawda?
Tak słodka, że aż się prosi, by jakiś złośliwy scenarzysta wszystko "zepsuł". Takim twórcą niechże będzie Junji Ito, wszak od takiej ilości lukru bolą zęby, a w moim wieku o jamę ustną trzeba szczególnie dbać.

Poznajcie Tadashiego, młodego chłopaka spędzającego wraz ze swoją dziewczyną Kaori wolny czas w posiadłości wuja na Okinawie - wyspie będącej znaczącym kurortem turystycznym (tak jak na przykład nasze Mazury).
Z początku wszystko wydaje się być w porządku (dobre złego początki), jednak sytuacja ulega gwałtownej zmianie, gdy nasz bohater w trakcie jednego z zejść pod wodę odnajduje wrak zatopionego statku i natrafia na pędzące z zawrotną prędkością "coś", na co nie zwrócił zbytniej uwagi przez otaczające go rekiny.
Wieczorem, gdy już nasza szczęśliwa parka kładzie się do snu, koszmar po raz pierwszy pokazuje swoje odnóża...
Cuchnąca ryba na metalowych odnóżach niepokoi nasze gołąbki. Tadashi zamyka ją więc w plastikowym worku i dla pewności przygniata kamieniem. Nie wie jeszcze, że w ten sposób nie powstrzyma straszliwej tragedii. Potworny worek wraz z zawartością znajdzie się bowiem znów w ich pokoju, a to dopiero niewinny początek zagłady...
"Tadashi to idiota!" - wykrzyknęłam za pierwszym razem, gdy kartkowałam ten komiks pobieżnie chwilę po dotarciu do mieszkania. Mamy przystojniaczka na wakacjach, który do 14 strony głównie klnie. Rozumiemm silne emocje (i sławetny monolog o polskim przecinku, którego tutaj nie przytoczę), rozumiem, że młody i porywczy (czyżbym zgredziała?). Nie lubię go, ale zdarzało mi się głównych bohaterów już wielokrotnie nie lubić.
W sytuacji ekstremalnej Tadashi jednak mężnieje. Stara się bronić swojej ukochanej przed atakiem śmierdzących ryb na metalowych odnóżach. Szkoda, że wszystko się komplikuje.

Znacznie bardziej przemawia do mnie kreacja jego dziewczyny - Kaori. Jako dziecko została porzucona przez rodziców i od tego momentu nieustannie doskwierała jej samotność. Lekarstwem na to okazał się Tadashi. Kaori posiada pewien "dar" (właściwie chętniej określiłabym go jako "przekleństwo") - bardzo mocno odczuwa wszelakie zapachy. Przez to właśnie pobyt z chłopakiem na Okinawie staje się dla niej koszmarem. Zapach morza ją męczy, smród ryb na targu osłabia, a odór przedziwnej kreatury w willi wujka Tadashiego doprowadza ją do szału.

Zaintrygował i niezdrowo zachwycił mnie motyw morskich stworzeń (rekinów i ryb) poruszających się na metalowych odnóżach i rozsiewających wszędzie smród rozkładu. To jest takie szalone, takie dziwne, choć niekiedy przywodzące na myśl słynne "Ptaki"  Alfreda Hitchcocka, w których wszelkie pierzaste stworzenia zwróciły się przeciwko rodzajowi ludzkiemu. Istne pandemonium, zagłada. To samo znajdziecie u Junjiego Ito, tylko że ptactwo zastępują ryby. Ogromny rekin atakuje nieświadomych niczego plażowiczów, przerażeni rybacy odnajdują w swych sieciach dziwne chimery. Rozpoczyna się Apokalipsa (w naszym rozumieniu tego słowa) na terenie wysp japońskich.
W tej ekstremalnej sytuacji z twarzy bohaterów opadną maski i zobaczymy jak wygląda prawdziwa miłość "aż po grób". Nie mogę wiele zdradzać, gdyż zepsułoby to odbiór komiksu, ale powinniście czuć się pozytywnie zaskoczeni.

Od strony estetycznej komiks również prezentuje się dobrze. Z początku ciężko mi było przywyknąć do kreski Junjiego Ito - jest dość realistyczna, od czego się odzwyczaiłam. Dotychczas z mang miałam więcej do czynienia z wielkimi oczami, sparklami i super-deformed scenkami. Tutaj tego nie ma. Świetnie prezentują się "elementy nieożywione", czyli wszelakiej maści mechaniczne odnóża, rury i przewody, a także przedziwny sterowiec!
Przemawia do mnie również "porządek", w jakim konstruowany jest ten komiks. Kadry są przejrzyste, mało kiedy jakikolwiek element wychodzi poza nie. Dzięki temu nie muszę dociekać która ramka powinna być czytana w jakiej kolejności (niekiedy się tak zdarza, szczególnie w shoujo).

Strasznie spodobało mi się wydanie od JPFu. Większy format i obwoluta w stonowanych kolorach sprawiają, że "Gyo" świetnie będzie się prezentował wśród książek na półce. Dorzućmy do tego, że polska edycja zawiera w sobie dwa tomy (!) historii oraz dwie historie dodatkowe: "Dramat pod głównym filarem" oraz "Uskok na górze Amigara". Pierwsza z nich to króciutka, dosłownie czterostronicowa historia o tym, że w dziwnych okolicznościach pan domu został przygniecony przez główny filar domu i nie może się wydostać. Znacznie bardziej intrygująca jest druga historyjka. Dwójka młodych ludzi zmierza ku górze Amigara, gdyż na jej zboczu pojawiają się szczeliny w kształcie ludzkich kształtów. Yoshida widziała dziurę w kształcie swojej sylwetki w telewizji i czuje, że to dziwne zjawisko ją przyzywa.
Świetnym plusem są również zakładki (oddałam większemu gadżeciarzowi ode mnie) dorzucane do mangi przez wydawcę. Miód i malina, czy jakoś tak.

Dziwna to manga, która kilka dni od przeczytania nie potrafi wyjść człowiekowi z głowy. Upierdliwie wracam do tego grubego tomiszcza, kartkuję, wertuję, lecz nie niucham, bo zapach ten komiks ma inny od tych, do których się przyzwyczaiłam (inna gramatura i rodzaj papieru?). Cały czas w pamięci mam pochód ryb na mechanicznych odnóżach, które tak jak Hitchcockowskie "Ptaki" w dzieciństwie wdzierają się do otchłani umysłu. Komiks nieraz mnie odrzucał, nieraz miałam ochotę rzucić tomikiem o ścianę, ale nie żałuję, że go dokończyłam. Poznałam historię dziwną, niepokojącą, wręcz psychodeliczną. I co najważniejsze - podobała mi się.

Gyo. Odór śmierci

autor: Junji Ito
ograniczenia wiekowe: 17+
wydawnictwo: JPF
data wydania: marzec 2013

moja ocena: 3,5/5

3 komentarze:

  1. Manga... nie lubię;p A tu ryba... zgłodniałam;p

    OdpowiedzUsuń
  2. Przez chwilę myślałam, że to jakiś ekscytujący horror, a to komiks. ;) A zapowiadało się fajnie. ;) Bo ja z komiksów to tylko Asterix, Kajko i Kokosz i Kleks, Garfield i Snoopy. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niekiedy sięgam też po mangi - ale z różnym skutkiem.

      Usuń

Będzie mi niezmiernie miło jeśli pozostawisz po sobie ślad.
Pamiętaj, że komentarze będące spamem lub obrażające innych będą kasowane.

Informuję iż teksty (nie będące odpowiednio odznaczonymi cytatami z książek) oraz rysunki/ komiksy zamieszczane na tym blogu są moją własnością.
Okładki książek i komiksów pochodzą z serwisu lubimyczytac.pl .
Kopiowanie i/ lub przerabianie, przeredagowywanie tekstów bez mojej wiedzy i zgody jest zabronione.