czwartek, 21 listopada 2013

Dobić Dziada - Mission Impossible

Są na świecie białe kruki. Tak sporadycznie spotykane, że można się na nie czaić tygodniami, miesiącami, niekiedy latami. Takim właśnie unikatem jest komiks "Dobić Dziada" autorstwa Andrzeja Pilipiuka i Andrzeja Łaskiego wydany z ramienia Fabryki Słów. O ile już gdzieś się pojawi, osiąga niemal astronomiczne ceny.
Dlatego też wolałam poczekać. Bo choć uwielbiam bimbrownika i egzorcystę rodem z Wojsławic, to studencki budżet nie zawsze nagnie się do niemożliwości. Zwlekałam, zwlekałam, aż na horyzoncie pojawił się Mariusz, który dobrotliwie mi ten komiks pożyczył.

Nie wiem czy wśród miłośników fantastyki jest ktoś, komu musiałabym przedstawiać Jakuba Wędrowycza. Jest on głównym bohaterem siedmiu (stan na koniec roku 2013) zbiorów opowiadań wydanych przez Fabrykę Słów. Jego wizerunkiem ozdobiono również Notes Wędrowycza, przewijał się przez trylogię o kuzynkach Kruszewskich, jego wnuk jest jednym z bohaterów "Norweskiego dziennika", gdzie również wspomniany jest niepokorny dziadek z Wojsławic.

Z okazji dziesięciolecia wydawnictwa Fabryka Słów w roku 2011 na rynku pojawił się jeszcze jeden produkt spod znaku Jakuba Wędrowycza - komiks "Dobić Dziada". Muszę przyznać, że zaserwowany w ciekawy sposób - format zbliżony o A4, twarda oprawa, szyty, w środku dwa gatunki papieru. Po prostu cud, miód i orzeszki - z pewnością będzie w stanie parę ładnych lat na półce postać bez obaw, że gdzieś się klej wykruszy.

Zawiera on mnóstwo komiksowych historyjek powiązanych ze słynną sagą Andrzeja Pilipiuka. Rozpoczyna się niewinnie - od kłótni mieszkańców wioski z Markiem, kuzynem Andrzeja Pilipiuka (dłoń "Największego grafomana" została uchwycona na kadrach), który wykupił od nich część budynków gospodarczych i postawił na swojej posesji. I nie byłoby sprawy, gdyby nowo powstałej w  wyniku tych operacji wsi nie nazwał Wędrowyczowem. I na domiar złego wychodzi, że zmartwychwstał Semen.
Poza tym czytelnicy serii o wojsławickim bimbrowniku będą mieli szanse ujrzeć znane im z opowiadań historie - między innymi o wampirzym hrabim, czy też o posągu pragnącym krwi odnalezionym przez jednego z Bardakowego plemienia.

Komiks składa się z 64 plansz w formacie A4 wydrukowanych w pełnym kolorze na wysokiej jakości papierze.
Nie jestem zwolenniczką kreski pana Andrzeja Łaskiego, a jednak nie wyobrażam sobie, by nad komiksem pracował ktoś inny. Wykreowany przez niego egzorcysta wpił mi się w moją świadomość na tyle, że wiele innych kreacji po prostu mi nie pasuje.
Niekiedy sprawiający wrażenie niestarannego (z pozoru - kolory nie wychodzą za linię) rysunek jest po prostu świetny.
W komiksie przeszkadzał mi jedynie odlot posterunkowego Birskiego przejawiający się odwróceniem planszy komiksowej o 180 stopni.

Kolejna część albumu to stylizowany na gazetę dodatek "Niski Gumofilec" zawierający znane czytelnikom opowiadania: "Hrabia" (Z "Kronik Jakuba Wędrowycza"), "Okazja" (z "Czarownika Iwanowa"), "Reprywatyzacja" (z "Weźmisz czarno kure..."), "Hiena" (z "Zagadki Kuby Rozpruwacza", publikowane także w "Feniksie" pod koniec lat 90'tych), "Czortek" (z "Wieszać każdy może"), a także "Ostatnia posługa" (z "Homo Bimbrownikus"). Niestety brak tu jakiegokolwiek opowiadania, które mogłoby powstać specjalnie na dziesięciolecie Fabryki Słów i jako perła w koronie zostać umieszczone w tym zbiorze. "Ogłoszenia drobne" też się powtarzają. Owszem, jest przepis na hot-doga, horoskop i sylwetka Andrzeja Pilipiuka, ale to zostało fanom sprzedane po raz drugi - w formie wspomnianego przeze mnie wcześniej "Notesu...", który wpadł mi do rąk wcześniej (jedyny argument czemu go kupiłam).
Fajnym akcentem natomiast jest komentarz Andrzeja Łaskiego na temat komiksu o Jakubie Wędrowyczu.
Wspominałam także o dziesięcioleciu wydawnictwa jako okazji, dla której uczczenia wypuszczono ten komiks. Stosowny artykuł w "gazecie" również się znajduje - historia uporu i sukcesu. Do tego, jeśli kogoś ominęła informacja, może dowiedzieć się co nieco o internetowym sklepie wydawnictwa.

Szczerze się przyznam - oczekiwałam po tym komiksie czegoś więcej. Andrzej Pilipiuk przy każdym zbiorze opowiadań o wojsławickim bohaterze daje z siebie wszystko, stara się przedstawić coś nowego (różne fani mają na ten temat opinie, ja natomiast prozę tego "grafomana" lubię). Tutaj fan niewiele tych nowości otrzymuje. I chociaż przekrwione oczka Jakuba tak szczerze spoglądają z okładki, a sam tytuł prowokuje (u mnie wywołał reakcję związaną z tytułem pewnego filmu), to jednak nie żal mi, że nie przybankrutowałam na tę publikację i utwierdziłam się w przekonaniu, że nie będę płacić za ten komiks astronomicznych cen w antykwariatach - bo plansze komiksowe naprawdę fajne, ale reszta nie porywa.

Dobić Dziada

autor: Andrzej Pilipiuk, Andrzej Łaski
wydawnictwo: Fabryka Słów
data wydania: 2011

moja ocena: 2,5/5 - przeciętna

4 komentarze:

  1. Hmmm... kiedyś próbowałam przeczytać jakaś książkę pana Pilipiuka, ale nie dałam rady - raczej nie moje klimaty. I jak bardzo lubię komiksy to myślę, że nawet gdybym cudem go gdzieś dorwała tobym nie wczuła się w tą historię. :c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że bez znajomości opowiadań nie ma co się w ten komiks wgłębiać. Niby to komiksowa adaptacja, ale jak rozrysować akcję 30stronicowego opowiadania na 3 stronach?
      "Rysunek to więcej niż 1000 słów", choć nie zawsze. Nie w tym przypadku.

      Usuń
  2. Ja Pilipiuka bardzo lubię ( tzn. jego książki:)
    Ale o komiksie to pierwsze słyszę, jak czytałam Twój artykuł to od razu miałam chętkę na ten komiks, ale jak piszesz, że nie porywa... to sama nie wiem, jeśli znajde go gdzieś, to spróbuję przeczytać na miejscu, jeśli ma kolosalną cenę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Recenzowany tutaj egzemplarz pożyczyłam od znajomego, zapaleńca Wędrowycza, który obiecywał, że tandem Pilipiuk i Łaski mnie porwie. Komiksowe plansze były całkiem sympatyczne - Jakubowe. Tylko że już mi znane z kart (chyba były wydane później, ale wcześniej się zetknęłam). Zawiodłam się natomiast odgrzewaniem opowiadań. Można sobie darować.

      Usuń

Będzie mi niezmiernie miło jeśli pozostawisz po sobie ślad.
Pamiętaj, że komentarze będące spamem lub obrażające innych będą kasowane.

Informuję iż teksty (nie będące odpowiednio odznaczonymi cytatami z książek) oraz rysunki/ komiksy zamieszczane na tym blogu są moją własnością.
Okładki książek i komiksów pochodzą z serwisu lubimyczytac.pl .
Kopiowanie i/ lub przerabianie, przeredagowywanie tekstów bez mojej wiedzy i zgody jest zabronione.