piątek, 22 listopada 2013

jestĘ magistrĘ - czyli co nieco o zawodzie dziennikarza z małego miasteczka

Pewnego pięknego dnia, kiedy wpisywałam "jestĘ słoikĘ" na fanpage'u pruszcz.com, nie spodziewałam się jeszcze, że owa książka trafi pod dach jednej z największych marud na Nowodworach. A jednak, stało się, za co z miejsca chciałabym podziękować jury konkursu.

W Szarpanicach niedaleko Gdańska życie toczy się powoli - jak co dzień. Może trafi się jakiś festyn, poza tym "szara rzeczywistość". Jak to w małym miasteczku z reguły bywa. Naprawdę?
 Jurka Robaczyńskiego, zięcia sołtysa, publicznie postrzega się jako narkomana o dwóch lewych rękach. "Robak" (taki nosi pseudonim) nie dogaduje się zbyt dobrze z teściem. Ich wzajemne stosunki nie przeszkadzają jednak w tym, by sołtys załatwił mężowi swojej córki pracę u dekarza Macieja Marczuka - wystarczy zaświecić w oczy wygranym przetargiem.
Szarość dnia traci jednak swoje monotonne barwy.
Oto Tosiek Figiel, właściciel sex-shopu "Figielek"w Szarpanicach, któremu wszystko można zarzucić, tylko nie to, że jest nowoczesny (unika Internetu jak ognia, co jest jedną z przyczyn podupadania biznesu); mdleje po przerwaniu metkowania nowych strojów.
Alicja Rokicka, dziennikarka miejscowego tygodnika "Nowiny", podejmuje się dziennikarskiego śledztwa dotyczącego rosnącej liczby tajemniczych zasłabnięć wśród mieszkańców.

"JestĘ magistrĘ" to druga książka napisana przez Magdę Bielicką, dziennikarkę prasy lokalnej oraz redaktorkę prowadzącą mediów wielobranżowych, mieszkającą w Pruszczu Gdańskim.
Książka urzekła mnie już w pierwszej chwili, gdy po nią sięgnęłam. Biała okładka z utrzymaną w konwencji komiksowej grafiką (została ona świetnie rozwinięta na animacji), a do tego "skrzydełka". Estetycznie, podoba mi się.

Spodobała mi się kreacja Alicji Rokickiej. Nie zgrywa żadnej superwoman, czy też seksownego wampa. W pracy jest uparta, konsekwentna, momentami cyniczna. W domowym zaciszu (o ile już tam trafia) pisze na zamówienie prace magisterskie, licencjackie - czego duszyczka potrzebuje i za co zapłaci. Dzięki temu bohaterka może być uważana za wszechstronnie wykształconą. Czasem tę ciszę zakłóca brat bohaterki -  Artur, mieszkający z nią i z rodzicami (chwilowo przebywającymi poza miejscem zamieszkania, przez co rodzeństwo ma urozmaiconą w kebaby i pizzę dietę).  Chłopak niestety nie ma szczęścia do pracy. Nie zdradzę czemu, mogę chyba z wrednym uśmiechem nie pisać Wam wszystkiego, co nie?

Już od pierwszych akapitów zaczęłam chichotać. Przekonał się o tym na żywo pewien sierściuch, który podłapał jedną ze strategii wyłudzania ("Skarbie, mam fajną książkę!" "Dziękuję."). Tosiek Figiel do złudzenia przypominał mi jedną z osób z mojego bliskiego otoczenia, której narzekania o nowoczesnej technologii słyszę często, ale wciąż się z nich śmieję.
Rozbawiło mnie również nawiązanie do mody kwitnącej "w internetach" na pisanie tekstów w stylu "jestę... (tu wstawić cokolwiek, co zakończy się zgrabnie na "ę")". Tak, te wszystkie "kotełę" i plejada innych dziwolągów. Co tu dużo mówić, podzielam zdanie Alicji.

Ważną rolę w powieści odgrywa wątek kryminalny. Zapomnijcie o przystojnych facetach a'la Sherlock Holmes, a skłońcie się raczej ku bardziej cynicznej Stephanie Plum ze stała pracą, wrzuconej w rzeczywistość małej, polskiej miejscowości. Nie będzie widowiskowych strzelanin, ale i tak będzie się działo.

W trakcie lektury książki natrafiłam na dwa "kwiatki": "Alicja, która tego typu dzielnice znalazła lepiej niż własną kieszeń, po dziesięciu minutach manewrowania wśród ulic znalazła się na obwodnicy." (strona 46) oraz "wrócić do swoje żony" (strona 162).

"JestĘ magistrĘ" czytało mi się naprawdę fajnie i szybko - pochłonęłam książkę w jeden wieczór. Przerwałam nawet tę, którą wtedy czytałam, ale nie żałuję. Ubawiłam się, pośmiałam, odpoczęłam. I nie ukrywam, że czekam na ciąg dalszy. Polecam każdemu, świetna lektura nie tylko na chłodne, jesienne wieczory.

jestĘ magistrĘ

autor: Magda Bielicka
wydawnictwo: novaeres
data wydania: 2013
ilość stron: 166
cena: 24 zł

moja ocena: 3,5/5

4 komentarze:

  1. Sama nie wiem, czy mi się spodoba.
    Aczkolwiek - jeżeli nie spróbuję, to się nie dowiem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę, że warto a że autorka mieszka całkiem niedaleko mnie (różne miasta, ale to i tak niewiele) to jeszcze potęguje moją ciekawość! ;)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi niezmiernie miło jeśli pozostawisz po sobie ślad.
Pamiętaj, że komentarze będące spamem lub obrażające innych będą kasowane.

Informuję iż teksty (nie będące odpowiednio odznaczonymi cytatami z książek) oraz rysunki/ komiksy zamieszczane na tym blogu są moją własnością.
Okładki książek i komiksów pochodzą z serwisu lubimyczytac.pl .
Kopiowanie i/ lub przerabianie, przeredagowywanie tekstów bez mojej wiedzy i zgody jest zabronione.