czwartek, 19 grudnia 2013

Rysunek węglem - l'amore perfetto?

Zacznę od małej, parafrazującej Gargamela prywaty: "Jak ja nie cierpię Włochów!". Nie mam na myśli całej nacji, tylko tych stereotypowych i upierdliwych "ciao, tu sei bella. Vuoi uscire con me?" ("Cześć, jesteś piękna. Chcesz się ze mną umówić/ wyjść?") gogusiów.
Założę się, że z tego powodu do książkowego debiutu Katarzyny "MetaMagenty" Michalak (nie mylić z autorką między innymi "Gry o Ferrin") podchodziłam z nie lada dystansem.

Poznań. Do pracowni rysowniczki Weroniki Lewandowskiej przychodzi Marco Bianchi, Sycylijczyk. Oczywiście, jest czarujący i oczywiście, wkrótce między nim, a główną bohaterką rozkwita uczucie. Piękna idylla trwa dopóki Weronika nie dowie się o mieszkającej w Mediolanie obecnej narzeczonej mężczyzny. Sprawa się rypła, para się rozstała, on wyjechał do Włoch i można puścić napisy końcowe.
Tak przynajmniej myślała młoda artystka, jednak około roku po rozstaniu zaczyna nawiedzać ją dziwny sen, w którym spaceruje wśród szarości w białej sukience, a przed nią stoi jej dawny ukochany w garniturze. Rusza, więc ona podąża za nim, jednak zatrzymuje się po chwili. Weronika już też nie idzie. Od ukochanego otrzymuje białą różę.
Taki sen śni się jej od mniej-więcej dwóch tygodni.
Za dnia natomiast ma napady bólów głowy, słyszy krzyki kobiet i mdleje...
I jakby tego było mało, Marco wraca...
Równocześnie w Poznaniu zaczynają ginąć młode kobiety. Jedyne, co mają wspólne, to noszona w trakcie morderstwa biała sukienka i podobne sny do tych, które nawiedzają bohaterkę. Weronika nie zdaje sobie sprawy, że znalazła się w niebezpieczeństwie. Czy jej ukochany Marco ma coś wspólnego z tymi zagadkowymi zbrodniami?

"Rysunek węglem" to debiutancka powieść Katarzyny "MetaMagenty" Michalak, poznanianki o polskich i litewskich korzeniach. Autorka nie tworzy wyłącznie prozy, lecz także poezję, rysuje węglem, maluje, tworzy teksty piosenek, a przez jakiś czas była nawet wokalistką punkowego zespołu. Kobieta wszechstronnie uzdolniona.

Uwielbiam teksty na temat sztuki i jej przejawów. Dlatego z radością przysiadłam do lektury "Rysunku węglem". Mało kiedy trafiam na thrillery z artystką w roli głównej bohaterki. Między linijkami dopatrywałam się wielu opisów procesu twórczego, czy to gotowych prac, czy szkiców. Świetne było podkreślenie jak wygląda prawdziwa miłość - ma twarz dwojga ludzi będących ze sobą od lat.

Po lekturze urządzonej przeze mnie prywaty na początku tekstu nie trudno się domyślić, że zirytował mnie Marco, "amore perfetto", sycylijski architekt powracający do Weroniki z podwiniętym ogonem, przez którego od początku świeciło mi się czerwone światełko. Czy słusznie, nie zdradzę. Sprawa jest bardziej zawiła niż by się na początku mogło wydawać. W grę wchodzi bowiem moc spoza tego świata.

Niezbyt przemówiły do mnie krótkie, kilkustronicowe rozdzialiki. Można je było skleić w kilka dłuższych, rozdzielić akcję za pomocą popularnych "***".  Oszczędziłoby to sporo papieru (po zakończeniu rozdziału pozostaje mnóstwo niewykorzystanego miejsca).

Książka ukazała się nakładem nieistniejącego już wydawnictwa Naszedebiuty.pl w nieporęcznym, zbliżonym do A4 formacie. Niezbyt wygodne do czytania w komunikacji miejskiej.

W "Rysunku węglem" zawarte było coś, co nie pozwoliło mi się od niego na długo oderwać, przyzywało po każdym odłożeniu książki przed doczytaniem końcówki. Z początku myślałam, że wiem już jak dokładnie losy Weroniki i Marca się potoczą. Częściowo się myliłam, z czego się cieszę.

Nie sposób odmówić owej książce uroku. Ma w sobie przemyślaną intrygę i wątek artystyczny. To wystarczyło, bym na targowym stoisku sięgnęła właśnie po nią. Lubię debiuty i z ciekawością im się przyglądam. Myślę, że warto po nią sięgnąć i trzymam kciuki, że jeszcze kiedyś trafię na książkę Katarzyny "MetaMagenty" Michalak.

Rysunek węglem

autor: Katarzyna "MetaMagenta" Michalak
wydawnictwo: Naszedebiuty.pl
data wydania: kwiecień 2010

moja ocena: 3,5/5

********
Tekst możecie przeczytać również na portalu cafejka.com

http://cafejka.com/ksi%C4%85%C5%BCka/28-ksi%C4%85%C5%BCka/185-kostnica-graham-masterton.html

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło jeśli pozostawisz po sobie ślad.
Pamiętaj, że komentarze będące spamem lub obrażające innych będą kasowane.

Informuję iż teksty (nie będące odpowiednio odznaczonymi cytatami z książek) oraz rysunki/ komiksy zamieszczane na tym blogu są moją własnością.
Okładki książek i komiksów pochodzą z serwisu lubimyczytac.pl .
Kopiowanie i/ lub przerabianie, przeredagowywanie tekstów bez mojej wiedzy i zgody jest zabronione.