wtorek, 25 lutego 2014

Walkin'Butterfly, tom 1 - o potrzebie akceptacji samej siebie

Michiko Torayasu od dziecka miała problemy związane ze swoim wybujałym wzrostem. W klasowych przedstawieniach nie mogła grać Śnieżki, bo gdzie znaleźć księcia mogącego popatrzeć jej prosto w oczy? W wieku dziesięciu lat dziewczyna mierzyła 165 centymetrów (sic!) wzrostu, mniej więcej tyle co statystyczny, dorosły Japończyk.
I rosnąć nie przestała, bynajmniej. W przeciwieństwie do koleżanek, w okresie późniejszej edukacji nie mogła znaleźć sobie nikogo, z kim mogłaby pochodzić za rękę, czy wyskoczyć na kawę. Dla większości była po prostu Guliwerem wśród Liliputów. Zbyt wielka. Nie przyjmowała sterydów, a wciąż pięła się ku górze. Przestała już się mierzyć, miała dosyć.
W wieku dziewiętnastu lat osiągnęła 184 cm wzrostu. I nie tylko to - dodatkowo trzeba jeszcze doliczyć wydalenie z liceum i problemy w dość często zmienianych miejscach pracy - wszystko za sprawą jej porywczego charakteru.
Przez agresywną reakcję na śmiech klienta w serwisie motocyklowym (kto pracuje, bądź pracował w zawodzie polegającym na kontakcie z ludźmi, ten wie jak obosiecznym ostrzem jest zasada "klient ma zawsze rację") została zwolniona. Jakby tego było mało, Michiko nie może znaleźć wspólnego języka z wychowującą ją, owdowiałą matką prowadzącą salon fryzjerski. Niewesoło już na starcie.
Wszystko może się jednak odmienić. Spotkanie z przyjacielem z dawnych lat co prawda nie nastawiło jej zbyt pozytywnie, ale Michiko postanowiła poukładać sobie wszystko na nowo. Znalazła posadę przy rozwożeniu zamówień w pizzerii Domiso's Pizza (komu to nie brzmi znajomo, ręka w górę). Zasuwa po mieście na trójkołowcu z nadzieją, że nazbiera na nowy motor (poprzedni rozwaliła na barierce, gdy drogę zajechał jej Nishikino, bliski kumpel z czasów dzieciństwa, w którym bohaterka się podkochuje). Przy jednym (i zarazem, jak ma się okazać, ostatnim) z zamówień Michiko zostaje przypadkowo wzięta za awaryjnie wezwaną modelkę. Przebrano ją, ucharakteryzowano, na moment stała się kimś zupełnie innym.
Przez moment pomyślała, że bycie modelką to łatwy zawód. Że wszystko polega po prostu na założeniu pięknego stroju i przejściu się po wybiegu.

"Młoda... Twarz też mam niebrzydką. Założę jakiś ładny ciuszek i trochę się przejdę. Pokażę wszystkim, którzy do tej pory patrzyli na mnie z góry na co mnie stać." To właśnie sobie myślałaś. Nawet jeśli wyjdziesz przed publiczność, nie będziesz w stanie postawić ani jednego kroku. A wiesz dlaczego? Bo nie potrafisz dostrzec prawdziwej siebie." (wypowiedź Kou Mihary, strony 45-46)

Niestety nie jest tak łatwo. Ubrana w piękną suknię i okręcona pierzastym boa Michiko nie potrafiła ruszyć przed siebie. Sparaliżowana z nerwów, spływająca potem, poderwała się z miejsca i uciekła. Coś jednak zaczęło się zmieniać. Dziewczyna dostrzegła swoją prawdziwą naturę: niechlujną i podartą jak skradziona przez nią sukienka młodego projektanta Mihary (chłopaka niezwykle ambitnego, można wręcz powiedzieć, że modowego nazisty). Zraniona ostrymi słowami postanawia rzucić wyzwanie Miharze, postanawia zostać zawodową modelką. I tu zaczną się schody...

Pocałunek raju...

O mandze dowiedziałam się kiedyś przypadkowo, trafiłam na stronę z recenzją. Przystojny projektant, skryte podkochiwanie się w koledze, dziewczyna starająca się zostać modelką. Wyraźnie zapachniało mi komiksem "Paradise kiss" znanym polskim czytelnikom za sprawą wydawnictwa Waneko. Pomyślałam sobie, że nie ma co.

I tak sobie uważałam przez jakiś czas, dopóki w trakcie wizyty w Komikslandii Michiko nie spojrzała na mnie spode łba z jednej z półek. Wzięłam na próbę, przysiadłam do lektury.
Owszem, można znaleźć kilka podobieństw. Michiko, podobnie jak Yukari Hayasaka, nie dogaduje się z matką, jednak istota ich relacji ma różne podłoże. Odniosłam wrażenie, że rodzicielka Michiko straciła wszelkie nadzieje niegdyś wiązane ze swoją córką (modli się nawet do ołtarzyka poświęconego zmarłemu mężowi, by ten zabrał ją do siebie). Matka Yukari natomiast kładzie nacisk na edukację - to przez nią bohaterka musiała zakuwać cały czas. W pamięci utknęła mi scena z jednego z tomów, w którym zawiedziona mama ciągnie malutką bohaterkę za rączkę. Dziewczynka nie dostała się do elitarnego przedszkola.

Yukari przez przypadek trafia w świat projektantów: poznaje kilkoro uczniów z kierunku krawieckiego ze szkoły Yazagaku. Ma zostać modelką w trakcie obrony pracy dyplomowej. W szkole ma znajomych, ale więcej uwagi poświęca nowo poznanym przyjaciołom. Michiko do świata mody wkracza przez przypadek, niemal wpada do niego jak przez króliczą dziurę. Znajomi dziewczyny już uporządkowali sobie życie, wielu z nich poszło w swoją stronę. Został jej senpai Nishikino i kumpela, z którą mogą wyskoczyć na ramen.

Yukari jest bardzo dziewczęca. Czytelnicy poznają ją w momencie, gdy przechodzi przez jezdnię, ubrana w szkolny mundurek wysoka, nieco znerwicowana dziewczyna. Podkochuje się w swoim koledze z klasy, Hiroyukim Tokumorim. Trzyma nawet w portfelu jego zdjęcie, zrobione w trakcie szkolnej wycieczki "z narażeniem życia". Dziewczyna przypadkowo poznaje George'a Koizumiego, wschodzącą gwiazdę odzieżowych projektów, geniusza nadającego kształt pracy uczniów Yazagaku przychodzących do Atelier. Nakreśla się ciekawy trójkącik, który jest jednym z bardzo przemyślanych i sprawnie prowadzonych wątków.

Michiko Torayasu jest zakompleksiona, ogromna, niekiedy żarłoczna, niemal jak gąsienica widziana z perspektywy motyla. 184 centymetry wzrostu jest bardziej typowe dla chłopaka. Dziewczyna nosi się na chłopięco i jeździ na motocyklu, jednak dość często miewa wypadki, z których wychodzi bez szwanku (czego o motocyklu już powiedzieć niestety nie można). Wyrzucona z liceum, nie może zagrzać nigdzie miejsca jako pracowniczka. Jak już wspomniałam wcześniej, skrycie kocha się w kumplu z dzieciństwa. Czy da się wpisać Kou Miharę w trójkącik? Tego jeszcze nie wiem.

Od strony technicznej...

Utrzymana w stonowanej kolorystyce, niemal imitująca plakat, obwoluta od razu przyciągnęła mój wzrok, nie pozwoliła iść dalej bez choćby wzięcia tomiku do ręki, przejrzenia treści, przeczytania blurba na pierwszej stronie okładki (manga drukowana jest na sposób japoński - czytanie od prawej do lewej). Po zdjęciu "warstwy ochronnej" wita widok sceny z pokazu mody obsadzonej publicznością. Widok okiem Michiko, gdy jako "modelka zastępcza" wyszła do ludzi.
Komiks zawiera cztery kolorowe strony: pełną sylwetkę bohaterki z okładki, Michiko wśród gałązek wiśni (ilustracja na dwóch stronach, ładnie by się prezentowała jako plakat) oraz spis treści z rozmazaną akwarelą. Przebudzona po imprezie Courtney Love? Nie, też Michiko, tym razem w budzącej we mnie strach odsłonie.
Drukowany wysokiej jakości tuszem na białym papierze w formacie b5 pierwszy tom zawiera dwa rozdziały ukazujące drogę "poczwarki" Michiko ku wyciągnięciu własnych skrzydeł, historyjkę bonusową o dziecięcych następstwach bycia największą w klasie, szkic ilustracji z obwoluty z "kilkoma" słowami od autorki oraz ofertę wydawnicza oficyny Taiga. Tyle za katalogowe 19,99 polskich złotych. Jakość ma swoją cenę.

Tak ogólnie.

Pierwszy tom serii "Walkin' butterfly" zakupiłam na próbę i nawet się nie obejrzałam, kiedy świńskim truchtem ruszyłam po następny. Urzekł mnie niewymuszony humor sytuacyjny (nawet jeśli ucierpiał na tym motocykl), świetnie zredagowane dialogi (po prostu naturalne, bez pretensjonalności i "wzniosłości"). Przede wszystkim jednak podziałała na mnie historia dziewczyny, która wreszcie docenia swoją wartość, obiera cel i stara się do niego dążyć, co nie zawsze jest łatwe.
Manga pani Chichiro Tamaki zaliczana jest do gatunku josei, w którym ukazane jest codzienne życie starszych nastolatek lub dorosłych kobiet i z reguły komiksy te są kierowane do żeńskiej młodzieży i kobiet. Myślę, że tytuł zaproponowany przez Taigę mogłabym polecić także i męskiej części czytelników, gdyż historia Michiko daje naprawdę pozytywnego kopa.

Walkin' Butterfly, tom 1

autor: Chichiro Tamaki
wydawnictwo: Taiga
data wydania: 2013

moja ocena: 3,5/5

****
Czytam mangi. I już.

2 komentarze:

Będzie mi niezmiernie miło jeśli pozostawisz po sobie ślad.
Pamiętaj, że komentarze będące spamem lub obrażające innych będą kasowane.

Informuję iż teksty (nie będące odpowiednio odznaczonymi cytatami z książek) oraz rysunki/ komiksy zamieszczane na tym blogu są moją własnością.
Okładki książek i komiksów pochodzą z serwisu lubimyczytac.pl .
Kopiowanie i/ lub przerabianie, przeredagowywanie tekstów bez mojej wiedzy i zgody jest zabronione.