czwartek, 13 marca 2014

Bóg Horror Ojczyzna - Złego Początki, wizyta w świecie zdominowanym przez jedną religię

"Bóg Horror Ojczyzna - Złego początki" to moje pierwsze spotkanie z powieścią Łukasza Radeckiego, a zarazem pierwsze pobranie ze strony wydaje.pl. Jakiś czas temu książkę w wersji papierowej można było zakupić w przedsprzedaży na allegro za magiczne 10 zł plus przesyłka. Cena wręcz śmieszna, książka zamiast fast-fooda - to zdecydowanie wyjdzie mi na zdrowie.

 Pierwsza część "Bóg Horror Ojczyzna" to wstęp do większego uniwersum, które autor chciałby sukcesywnie rozwijać. Obecnie na stronie wydaje.pl dostępny jest również drugi tom serii: "Wszystko spłonie". 
W "Złego początki" czytelnicy dostają dwa opowiadania kryminalne osadzone w świecie wyniszczonym przez wojny. Znana nam Unia Europejska przestała istnieć w obecnym kształcie. Państwa chrześcijańskie zawiązały między sobą nowe przymierze.
Wykrzywiony i wynaturzony katolicyzm na dobre zagościł się w świadomości bohaterów Łukasza Radeckiego. Zostali pozbawieni wolności wyboru. Na granie i słuchanie rocka (nie mówiąc już o metalu) trzeba mieć odgórne zezwolenie. Zaniechanie spowiedzi natomiast wiąże się z sankcjami. Przerażający świat.


W tytułowym opowiadaniu agent Katolickich Służb Specjalnych Thorson (zwany również "Stonką") przez telefon od szefa zostaje wyrwany z błogiego snu o rajskiej plaży pełnej pięknych nudystek.
Tego dnia Stonce przydzielono nowego partnera (piętnastego z kolei) - Maksymiliana "Maksa" Klimkiewicza. Agenci mają zająć się sprawą tajemniczego i okrutnego morderstwa w katolickiej szkole. Marek, ofiara zbrodni z pozoru wyglądającej na rytuał satanistyczny, był uczniem drugiej klasy Liceum Świętego Jarosława. Agenci Katolickich Służb Specjalnych już na początku zauważają, że coś tu nie gra. Podejmują śledztwo.

"Piękno nie umiera nigdy". Thorson i Klimkiewicz korzystają z wolnej chwili na posiłek, jednak znowu pojawia się wezwanie. W gabinecie przełożonego poznają dwóch agentów: Nowickiego i Brylewskiego. Mężczyznom w przeciągu ostatnich miesięcy wpadło w ręce kilka filmów z gatunku snuff (niskobudżetowe "filmy ostatniego tchnienia" mające być zapisem ostatnich chwil w życiu ofiary płci żeńskiej - bardzo często połączone z gwałtem) sygnowanych przez tajemniczego Vigo. W obrazach kobiety są brutalnie gwałcone, po czym mordowane z zimną krwią. Wydaje się, że poza tajemniczym "V" produkcje nie mają ze sobą nic wspólnego. Tymczasem zaginęła kolejna dziewczyna. Agenci muszą się pospieszyć.

Od strony technicznej nie mam za bardzo się do czego za mocno przyczepić. Z początku irytowało mnie stwierdzenie, że jakiś budynek "stoi na ulicy", ale Poradnia Językowa PWN udowodniła mi, że ta forma również jest dozwolona. Na ponad 90 stronach znalazłam tylko jeden, mały błąd:

"To prawdziwy artysta. On kręci po prostu filmy i zawsze ma ich perfekcyjną wizję. Inni reżyserzy zwykle testują, wykorzystują dziewczyny, on nigdy. Inni mają szczątki scenariusza i eksperymentują, ona zawsze wie czego chce." Fragment pochodzi ze strony 82, nie posiadam do niego praw. Pozwoliłam sobie jednak skopiować te kilka linijek (wiem, że nie zepsuję nikomu zabawy przy lekturze) i podkreślić część podmiotów.

Przygodę z polskim horrorem rozpoczęłam niedawno za sprawą pisma "Horror Masakra" i tam zetknęłam się również z prozą Łukasza Radeckiego. Zaintrygowana tyłem okładki wspomnianego pisma zajrzałam na stronę wydawcy, pobrałam plik i czekałam na odpowiedni dzień na lekturę tekstu brutalnego, lecz momentami bawiącego. Serio, pomimo dość ciężkiej tematyki, "Złego początki" czytało mi się naprawdę lekko i przyjemnie, złapałam chwilę odprężenia w autobusie po godzinach przesiedzianych na uczelni. Byłam w takim humorze, że potrzebowałam hektolitrów "keczupu" - nie tylko na pizzy Maksa. Jedyne, co mnie przerażało, to świat obu agentów - zdominowany bezapelacyjnie przez fanatycznych przedstawicieli jednej religii, pozbawiony wielu radości. Nie dziwne, że podziemie żyje, że miejskie legendy, do jakich należy snuff, mają się świetnie. Do tego honor został zastąpiony horrorem. "Przypadek? Nie sądzę."
Na tablet pobrałam już drugi (chwilowo ostatni) tom serii, za który wezmę się w kolejnym przypływie parszywego humoru. Osobiście trzymam kciuki za rozwój uniwersum Maksa i Stonki, miło było ich poznać.

Bóg Horror Ojczyzna - Złego początki

autor: Łukasz Radecki
wydawca: wydaje.pl
format: ebook (pdf, epub, mobi), wkrótce ma być dostępna wersja papierowa, szczegóły na fp "Bóg Horror Ojczyzna"(link poniżej)

moja ocena: 3,5/5

******
Darmową wersję ebooka można pobrać ze strony wydawcy.

Zachęcam do zajrzenia na fp poświęcony serii "Bóg Horror Ojczyzna".

Tekst bierze udział w wyzwaniu Czytam fantastykę.

5 komentarzy:

  1. O, o wersji papierowej nie słyszałem. Chętnie taką właśnie nabędę, o ile tylko cena nie będzie dawać zbyt mocno po kieszeniach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam, że z przesyłką nawet 20 złotych nie zapłacisz. Moja kosztowała 14,50.
      Znalazłam jeszcze takowy link:
      https://www.facebook.com/OficynaWydawniczaLiterat?ref=stream
      Tutaj pewnie szybciej się dowiesz co do cen i terminów.

      Usuń
  2. W temacie zakupu ksiażki w wersji papierowej, zapraszam na Allegro. Cena taka, jak w przedsprzedaży!
    http://allegro.pl/lukasz-radecki-bho-t-i-zlego-poczatki-i4136041608.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję za recenzję i wsparcie! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drobiazg :) Spodobała mi się i czytam kolejną książkę, w której się udzielałeś. Opinia niedługo :D

      Usuń

Będzie mi niezmiernie miło jeśli pozostawisz po sobie ślad.
Pamiętaj, że komentarze będące spamem lub obrażające innych będą kasowane.

Informuję iż teksty (nie będące odpowiednio odznaczonymi cytatami z książek) oraz rysunki/ komiksy zamieszczane na tym blogu są moją własnością.
Okładki książek i komiksów pochodzą z serwisu lubimyczytac.pl .
Kopiowanie i/ lub przerabianie, przeredagowywanie tekstów bez mojej wiedzy i zgody jest zabronione.