sobota, 8 marca 2014

Derwana, Helroth, Percival - koncert w warszawskim klubie "Mechanik"

Album do nabycia na oficjalnej stronie grupy Percival.
We wtorek, dnia 4.03.2014, w warszawskim klubie "Mechanik" odbył się koncert zespołu Percival będący fragmentem trasy "Slavny Tur 2014". Członkowie grupy promowali krążek "Slava! Pieśni Słowian południowych", którego premiera zbiegła się czasowo z ukazaniem się na rynku "Równonocy" Donatana ("Slava!" była dokładana do preorderu jako dodatek w tekturowej kopercie. Przesłuchałam album i zamówiłam normalne wydanie, bo takiej muzyki się nie trzyma jak hamburgera i frytek z fast-foodu). Folkowy album zespołu Percival nie miał dotychczas promującej go trasy - wreszcie nadszedł czas, by to nadrobić. 21 miast w Polsce, 21 okazji do spotkania się z historią na żywo, ponad miesiąc na grane i planowane koncerty (ostatni odbędzie się 22.03.2014 w Poznaniu na Pyrkonie).
Zagubiliśmy się z Mariuszem na drodze życia, nie mogliśmy "Mechanika" znaleźć. Nie pomogły stołeczne służby patrolowe, które same nie wiedziały po jakiej ulicy chodzą. Pozostało słynne założenie "Na wschód, tam musi być jakaś cywilizacja!". Była, mapa przy Siekierkach.
Wciąż niepewni zeszliśmy po schodach do wnętrza klubu. Cisza, aż podejrzanie. Przybyliśmy za wcześnie, nawet jeszcze członkowie grupy Derwana nie lokowali się na scenie.

Przeklinając swój niewielki budżet ruszyłam ku stoisku z płytami i koszulkami. Chciałam złapać ciucha ze specjalnie zaprojektowanym wzorem na trasę "Slavny Tur", zanim się wyprzeda.
 

 Zbliżała się godzina 19.00, ze sceny popłynęły pierwsze dźwięki. Nogi same ruszyły na parkiet.
Derwana. Zdjęcie autorstwa Mariusza Podgrudnego.
Krótkie dostrojenie instrumentów, po tym pierwszy akustyczny koncert Derwany, jaki miałam okazję zobaczyć, a także pierwszy występ zespołu, na którym miałam okazję być (z pewnością nie ostatni). Magdę Przychodzką kojarzyłam dotychczas z działalności w zespole Vecordia (słyszałam jej wokal w trakcie koncertu w FonoBarze z okazji trasy "Under Folk Wings"). W trakcie koncertu można było usłyszeć w łagodniejszych aranżacjach między innymi: "Topielicę" (powyżej zamieszczam oficjalny teledysk), "Zmorę", czy "Gusła". Urzekła mnie niesamowita energia płynąca ze sceny, dałam się porwać magii tekstów i cudownej muzyce. Moja playlista zaczęła się rozszerzać.

Helroth oraz Magda Przychodzka.
 Jako drugi support zespołu Percival wystąpiła formacja Helroth. Niektórych jej członków również kojarzyłam z zespołu Vecordia.
Silny, męski wokal idealnie zgrany z dźwiękami skrzypiec i fletu. Po raz kolejny dałam się porwać dobremu, folkowemu graniu. Ze sceny popłynęły dźwięki "Watahy" (miażdżącej w wersji z singla i w wersji akustycznej), "Prząśniczki" (ze wsparciem Magdy Przychodzkiej, podrzucam kawałek poniżej), "Karczma Rzym"... Z publiczności dało się słyszeć wrzaski "Vadera! Vadera!", ale cieszę się, że zespół nie ruszył w kierunku coverów. Mają świetny repertuar, nie muszą uciekać do muzycznych zasobów innych. Jako bonus członkowie Helroth w kooperacji z Derwaną wykonali "skąd-niekąd znany" (czytaj: z repertuaru zespołu Vecordia z czasów, gdy należała do niego Magda Przychodzka i troje członków Helroth) utwór "Dukaty". Piosenka brzmiała tak samo dobrze jak 1.05.2012, aż miło powspominać. Trudno, że studencki budżet napięty, mam na kwietniowym koncercie płytowe braki do nadrobienia.



Nadszedł wreszcie moment, na który wszyscy czekali (choć ostatnie chwile oczekiwania na wyjście na scenę zespołu Percival były miłe) - na scenę wkroczyli członkowie grupy Percival. Dostrojenie instrumentów, szybkie przeobrażenie i rozpoczął się koncert. Mikołaj Rybacki, lider zespołu, w unikalny sposób wprowadzał publiczność w klimat wykonywanej muzyki, czasem kilka słów dopowiadała Christina Bogdanova, rodowita Rosjanka, która przybliżała tradycje związane z wykonywanymi pieśniami.

Ze sceny popłynęły dźwięki "Lazare" (wersja z płyty "Slava!". Nie potrafię określić, którą bardziej lubię - czy metalową, czy akustyczną), "Dziewczyny Swarożyca", "Pasli", "Jomsborga" (teledysk powyżej), "Yarilo" (nie, nie chodzi o repertuar Arkony, czy Kalevali. Utwór będzie można usłyszeć na drugiej części tryptyku "Slava!", która już została nagrana, ale czeka na miksowanie)...
W trakcie próby przed koncertem. Christina w koszulce z trasy, obok Joanna Lacher
i Mikołaj Rybacki.

W trakcie koncertu Katarzyna Bromirska otrzymała od członków grupy filmowej QFAT tajemniczy upominek jako dowód uznania za to, że pokazała się z nieznanej nikomu jeszcze strony (scena odcięcia głowy myśliwemu w teledysku do utworu "Wodnik" z najnowszego albumu "Svantevit". Choć kawałek nie był grany w trakcie warszawskiego koncertu, podrzucam teledysk poniżej). Z ciekawością przyglądaliśmy się procesowi odpakowania prezentu zawiniętego w niepozorny papier w kwiatki. Bukiet odpadał, nie byłby raczej taki płaski, więc co? Emocje rosły.
W ozdobny papier zapakowany został "podręczny przyrząd do robienia kuku", topór z dedykacją od członków QFAT.

Katarzyna odpakowuje prezent.
W trakcie koncertu doszło do jednego incydentu, który zmienił planowany bieg zdarzeń. Chłopak o nieznanym mi imieniu podniósł wrzask, że kilka dni wcześniej był na koncercie hip-hopowym i ludzie tam nie stali, a tymczasem w "Mechaniku" widownia nic nie robi w trakcie występu ich ukochanej kapeli. Cóż, przyszliśmy na folki, w tłumie widziałam przynajmniej jedno dziecko. Dodatkowo pod sceną nie było barierek. Sama też nastawiłam się na spokojny koncert, lewe kolano trzeszczało gorzej niż zardzewiała brama. Chciałam posłuchać dźwięku muzyki granej na replikach i rekonstrukcjach średniowiecznych instrumentów. Nie rozumiem opinii jednego z uczestników koncertu podsłuchanej przy wyjściu z klubu, że przy utworach granych przed wtrętem człowieka-wodzireja można było się pociąć. Czyżby szanowny uczestnik nie zauważył, że przyszedł na koncert folkowy? Czyżby nie słyszał "Slavy!"? Czyżby nie znał różnicy między projektami Percival, a Percival Schuttenbach? Tyle z narzekania.

W ziemię wbił mnie "Satanismus" grany w wersji akustycznej. Nie było kostiumów zakonnic (bywalcy Percivalowych koncertów wiedzą, o co chodzi), nie było bunkrów, ale i tak było genialnie. Percivala w klimatach folkowych zobaczyłam po raz pierwszy (dotychczas zdarzało się to tylko w cięższej odsłonie), ale z pewnością jeszcze nie raz, nie dwa, się wybiorę. 4 kwietnia szykuje się zabawa w Krakowie, 5 w Warszawie - przynajmniej jeden z tych koncertów planuję zobaczyć. Wiem jedno, jeśli nie przybędę, nie zostanę wpuszczona. W obliczu takiej groźby pozostaje naciągnąć na grzbiet Percivalową koszulkę i ruszyć w drogę.

"Wodnik", a w nim scena, za którą Katarzyna Bromirska otrzymała topór. Czytelnicy poniżej 16 roku życia oglądają na własną odpowiedzialność.


Korzystając z okazji chciałabym podrzucić Wam kilka linków:
  • blog Mariusza, autora zdjęć z koncertu (u niego znajdziecie więcej materiału) - klik,
  • kanał YT zespołu Derwana - klik,
  • kanał YT Magdy Przychodzkiej - klik,
  • facebookowa strona zespołu Derwana - klik,
  • kanał YT zespołu Helroth - klik,
  • facebookowa strona zespołu Helroth - klik,
  • kanał YT zespołu Percival Schuttenbach - klik,
  • facebookowa strona zespołu Percival Schuttenbach - klik.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło jeśli pozostawisz po sobie ślad.
Pamiętaj, że komentarze będące spamem lub obrażające innych będą kasowane.

Informuję iż teksty (nie będące odpowiednio odznaczonymi cytatami z książek) oraz rysunki/ komiksy zamieszczane na tym blogu są moją własnością.
Okładki książek i komiksów pochodzą z serwisu lubimyczytac.pl .
Kopiowanie i/ lub przerabianie, przeredagowywanie tekstów bez mojej wiedzy i zgody jest zabronione.