sobota, 29 marca 2014

Zwiedzam wszechświat - poetę za przewodnika mając

"Nie zawsze czytam poezję, ale jeśli czytam, to tylko tą najlepszą", zastanawiałam się nad skonstruowaniem internetowego mema mającego być wstępem do tej notki. Po chwili jednak się zreflektowałam, popularne zdjęcie z wyssanym z palca tekstem ośmieszyłoby jedynie mnie, z pewnością nie wygrałoby konkursu na Wstęp Roku 2014, o ile taki w ogóle istnieje. Nie sądzę, bym w ten sposób również potrafiła okazać szacunek swojemu ulubionemu poecie, nieocenianemu za życia, wielbionemu po śmierci.

Nie wiadomo kiedy dokładnie urodził się Bolesław Lesman (zwany później Leśmianem). Zakłada się, że był to 12 stycznia 1878, choć inne źródła wskazują na 22 stycznia 1877 i 1879. Jego ojciec był naczelnikiem Kasy Emerytalnej Kolei Południowo-Zachodniej w Kijowie. Jego matka zmarła bardzo wcześnie, a owdowiały ojciec ożenił się z Heleną Dobrowolską.
Leśmian już w czasach studiów w Kijowie wysyłał swoje wiersze do pism warszawskich. Debiutował w  1895 roku w piśmie "Wędrowiec" dwoma wierszami. Stało się to początkiem jego obfitującej w problemy finansowe gorzkiej kariery. Leśmian jako poeta swoich czasów był niedoceniany, tomiki jego poezji ginęły bez większego echa. Oprócz poezji autor pisał również eseje, recenzje oraz był kierownikiem literackim Teatru polskiego w Łodzi.  Bolesław Leśmian przetłumaczył również utwory Edgara Alana Poe, które wznawiane są do dziś.

W 2006 roku nakładem wydawnictwa Świat Książki światło dzienne ujrzała reedycja wydania "Zwiedzam wszechświat" z 2001; będąca wyborem najpiękniejszych utworów poety i opatrzona wstępem Włodzimierza Boleckiego. Książka ukazała się w serii "Biblioteka poetycka. Polskie wiersze".
Włodzimierz Bolecki jest z zawodu krytykiem, historykiem literatury i teoretykiem. Dokonany przez niego podział wierszy i ballad Leśmiana ma charakter umowny - kluczowe dla tej systematyki motywy przenikają się w twórczości poety. Pomaga to jednak "zaplanować" wycieczkę po wszechświecie. Nie będzie tu astronautów i zielonych ludzików - te elementy nie pobudzały jeszcze wyobraźni twórców za czasów Leśmiana. Zamiast tego czytelnik otrzymuje bilet do świata pełnego zmysłowości i piękna. W przyrodzie panuje ład, choć nie brakuje tu ingerencji sił nadprzyrodzonych - czy to Boga, czy słowiańskich demonów.

Grób Bolesława Leśmiana na Powązkach w Warszawie,
fotografia własna
"Od miłości zamieram" to pierwszy etap zwiedzania wszechświata. Pod tym tajemniczym hasłem kryją się najpiękniejsze erotyki spod pióra Bolesława Leśmiana. Nie brakuje tu "W malinowym chruśniaku", który w formie pisanej i recytowanej w moich oczach stał się kultowy. Miłość, tęsknota, pożądanie - te trzy uczucia i emocje dominują w pierwszym etapie podróży. Piękne, idealne do czytania przy kontemplacji budzącej się do życia przyrody.

Kilka ballad ze zbioru wybranych przez pana Boleckiego przerabiałam kiedyś w szkole. Pamiętam, że podczas nudniejszych lekcji kartkowałam podręcznik i po raz kolejny czytałam wzruszającą opowieść o kruszeniu muru przez dwunastu braci ("Dziewczyna"), "Urszulę Kochanowską" uznawałam za najpiękniejsze możliwe zwieńczenie "Trenów" czarnoleskiego poety. Zdumiała mnie natomiast "Panna Anna", ballada o Krakowiance, która "miała chłopca z drewna". Echa tego utworu znalazłam kiedyś w opowiadaniu steampunkowym w antologii "Ostatni dzień pary" (wydanie z roku 2013 na potrzeby konwentu Krakon). Miłośnicy zespołu Żywiołak odnajdą tu również pełny tekst wykonywanego przez kapelę kawałka "Świdryga i Midryga".


Zaskoczyło mnie kilka wierszy zebranych pod łącznym tytułem "Pieśni kalekujące". Podmiot liryczny w każdym z nich ukazuje osobę z jakimś cielesnym ubytkiem, który uniemożliwia mu normalne funkcjonowanie w społeczeństwie. Te kilka wierszy to opowieść o odrzuceniu, ale także o odnalezieniu kogoś, z kim można dzielić swój los. Piękne, wzruszające. Cudowne.

Zakwitają nie tylko "Sady, łąki, strumienie...", wraz z przyrodą rozkwita również uczucie, budzi się fascynacja drugą osobą. To świat bogaty w magię, nadprzyrodzone istoty, pachnący słońcem, kwiatami i trawą. Czytając tę część z hałaśliwego miasta przeniosłam się w myślach na łono natury.

Róże, symbol miłości, również odnalazły swoje miejsce w niniejszym zbiorze. Stają się symbolem zmysłowych doznań.

W "Zwierzyńcu" odzwierciedla się fascynacja poety dzikimi, egzotycznymi zwierzętami. Ze znanymi nam z codziennego życia czworonogami zestawia flaminga, czy wielbłąda. Nie ma co się spodziewać prostych wierszyków dla dzieci, Leśmian ponownie podejmuje refleksję na temat ludzkiego wnętrza.

W południe lecący jastrząb rzuca cień, samotny żuraw spogląda przed siebie. Wokoło panuje harmonia, podmiot liryczny raduje się ze swojego miejsca w świecie, akceptuje ciężką pracę związanym z życiem na wsi.

Nadchodzi wieczór ("Niebo przyćmione"), niebo ścieli się purpurą, barwi kwiaty jabłoni. Ludzie schodzą się na spotkanie, kochają się. Z klimatem szczególnie tej części skojarzył mi się słowacki kawałek w wyonaniu ŽiariSlav a Bytosti pod tytułem "Stúpaj stúpaj".

 

Ważnym elementem w twórczości Leśmiana są sny - nie zawsze te dobre i piękne, niekiedy poeta ukazuje koszmar ("Sen" numer 1, w antologii umieszczone zostały 2 utwory pod tym tytułem), strach przed utratą ukochanej.

Kim jest poeta? Niebieskim wycieruchem, włóczykijem, kontemplatorem piękna  otaczającego go świata, piewcą najpiękniejszego uczucia na świecie - miłości. Poeta nie potrzebuje wiele, może chodzić w łachmanach, ale wciąż jest szczęśliwy, podziwia naturę. I nawet kiedy umrze boso, a rodzina ubierze bo w trupięgi z łyka, wciąż będzie dumny z tego, kim był.

Samotność doskwiera każdemu, wielu z nas żyje tylko dla siebie, choć otaczają nas tłumy. Na ten problem w okresie Młodej Polski zwrócił uwagę również Leśmian. Wyobcowanie, samotne życie, samotna śmierć, cisza.

Świat ulega zmianie. Miejsca, które były kiedyś nam bliskie, po latach nie wyglądają już tak samo. W pamięci utkwiło mi spotkanie z panią Jadwigą Zajdel, która opowiadała o swoich wrażeniach po odwiedzeniu jej dawnego wydziału na Politechnice Warszawskiej - to już nie ten sam świat. Smaki są inne, słońce świeci inaczej, krajobraz z dawnych lat ulega zmianie. Piękno poznane w latach dziecięcych niknie. Do tych smutnych refleksji zmusiła mnie część "Krajobraz utracony". Pozwolę sobie również zaspamować utworem osadzonym w tej tematyce. Nie będzie to "High hopes" Pink Floyd, choć wpisuje się w tematykę idealnie. Tym razem zaproponuję jeden z mniej znanych utworów Evanescence z płyty "Origin":

 

Kolejna, kilkustronicowa "rubryka" poświęcona jest aniołom - istotom będącym symbolem, natchnieniem poetów, dla podmiotu lirycznego wszystkim i niczym. Piękne i wyniosłe, odległe, inspirujące. Magiczne.

Leśmiana fascynowało również życie pozagrobowe, pierwsze spotkanie po śmierci, trwałość uczuć. Przedostatnia część "Zwiedzam wszechświat" porwała mnie na nowo do czasów, kiedy wierzyłam w wieczną miłość i związane z nią piękno.

W ostatniej części (zatytułowanej "Ponad brzegami") czytelnik poza wierszami może odnaleźć króciutki dramat opowiadający o świętym Makarym, który postanowił spędzić noc w krypcie. Ciężko było mi przebrnąć przez początek (to chyba jedyny utwór Leśmiana, który przysporzył mi trudności), ale później nie żałowałam, że doczytałam do końca.

Wszechświatem w poezji Leśmiana nie jest kosmos ze swoimi planetami i czarnymi dziurami. Wszechświatem jest każdy człowiek, jego sfera uczuć i myśli, oraz otaczający go świat z oferowanym przez niego pięknem i demonami. W poezji Leśmiana przeplatają się motywy słowiańskie, chrześcijańskie, świat egzotyczny i realia polskiej wsi. Piękna mieszanka, z powodu nieprzystająca do siebie.

Przyszła wiosna, wokoło się pięknie zieleni, a założycielka akcji "Polacy nie gęsi i swoich autorów mają." przypomniała mi o tym, że pierwszy dzień wiosny spędza się na czytaniu poezji. Nie mam w domu zbyt wielu tomików, gdyż wolę prozę, ale od razu wiedziałam, po który sięgnę. Napiszę coś niepedagogicznego - poszłyśmy z koleżanką na wagary, by zwyczajem poprzednich lat czytać w parku na Książęcej książki na głos. W końcu Dzień Wagarowicza ma swoje prawa, nawet jeśli w tym roku w wielu szkołach był świętowany o dzień wcześniej.

Zwiedzam wszechświat

autor: Bolesław Leśmian
wydawnictwo: Świat Książki
data wydania: 2006
cena okładkowa: 34,90

moja ocena: 5/5 - mimo małych problemów z Makarym

6 komentarzy:

  1. Lubię naszego poetę. Leśmian ma bardzo piękną mowę przekazywaną w wierszach. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Leśmian był geniuszem. Planuję zrobić jeszcze podejście do Leopolda Staffa ;)

      Usuń
  2. Kurczę, nie wiem, co napisać. Poezję lubię czasami poczytać, pochłonąć ją, poodczuwać, ale pisać o niej raczej nie potrafię. Leśmian, odkąd się z nim zetknęłam, jest dla mnie magiczny )tylko nie w sensie różdżki magicznej, to chyba raczej rzecz w operowaniu slowem).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też niestety nie potrafię. O wiele łatwiej się pisze o prozie.

      Usuń
  3. To nie konie tak cwałują, uszami nie strzygą,
    Jeno tańczą dwa opoje - Świdryga z Midrygą.

    I nie stęka tak stodoła cepów bijakami,
    Jak ta łąka źgana stopą jako kułakami.

    Doskoczyła ich na słońcu Południca blada
    I Świdrydze i Midrydze i tańcowi rada.

    Zaglądała im do oczu chciwie jak do żłobu.
    "Który w tańcu mnie wyhula, bom jedna dla obu?"

    Porwali ją za dłoń jedna, porwali za drugą.
    "Obu musisz nam wystarczyć - skąpico-dziewczuro!"

    Rozdwoili ją po równo, rozczepili żwawo
    Na dwie dziewki, na siostrzane - na lewą i prawą.

    Więc Świdryga pląsał z prawą, a Midryga z lewą,
    Ten obcasem kurz zamiatał, a tamten cholewą.

    Tańcowali z nią do zdechu i aż do upaści,
    Aż umarła jednocześnie we dwojej postaci.

    W dwóch ją trumnach pochowali, ale w jednym grobie,
    Ale huczy ziemne echo - tańczą trumny obie.

    Aż się kręci z nimi razem śmierć w skocznych lamentach,
    Aż się wnętrznościami rusza przerażony cmentarz.

    Pomąciła im się w głowach wiedza ta pomglona,
    Gdzie jest prawa strona świata, a gdzie lewa strona?

    W jakiej trumnie lewa dziewka, w jakiej prawa leży?
    I która z nich i do kogo po śmierci należy?

    Obłąkani nad przepaścią poklękali wzajem
    I na klęczkach zatańczyli nad przepaści skrajem.

    Porażeni mrokiem trumien, jak dwa błędne wióry,
    W otchłań śmierci powpadali nogami do góry!


    Polecam ten wiersz w wykonaniu kapeli "Żywiołak". Dla mnie bomba!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyszło im to super. Przy pierwszym odsłuchu tańczyłam jak króliczek z youtube, a przy kolejnych nogi same się rwą. Zastanawiam się czy członkowie kapeli Żywiołak brali kiedyś pod uwagę zaśpiewanie całej ballady ;) Może byłaby momentami przydługa, ale myślę, że wciąż miałaby klimat.

      Usuń

Będzie mi niezmiernie miło jeśli pozostawisz po sobie ślad.
Pamiętaj, że komentarze będące spamem lub obrażające innych będą kasowane.

Informuję iż teksty (nie będące odpowiednio odznaczonymi cytatami z książek) oraz rysunki/ komiksy zamieszczane na tym blogu są moją własnością.
Okładki książek i komiksów pochodzą z serwisu lubimyczytac.pl .
Kopiowanie i/ lub przerabianie, przeredagowywanie tekstów bez mojej wiedzy i zgody jest zabronione.