poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Cowboy Bebop tom 1 - o dziwnym sentymencie

Dawno, dawno temu, gdyż już ponad dekada od tamtego momentu minęła, kupiłam sobie pierwszą mangę. Wracałam akurat z gimnazjalnego obozu (jeszcze nie był on "gimbazjalny"), klasę pod szkołę odprowadzały wychowawczyni z katechetką, a po drodze był kiosk, na wystawce którego prężył się dumnie pierwszy tomik serii "Cowboy Bebop".
Oczywiście były głosy sprzeciwu obu kobiet, gdy podeszłam do okienka, ale kto by się tym przejmował? W połowie czerwca 2003 rozpoczęła się moja wieloletnia przygoda z komiksem azjatyckim. Nie raz, nie dwa razy dostało mi się za czytanie ramek po uszach (katechetka nawet nazwała mnie idiotką, a później sama mangi pożyczała, ot taki przykład hipokryzji), ale "nie pokonasz miłości", jak śpiewał Gawliński.

No właśnie, na początku tego tysiąclecia (spoglądam w okno i nie wierzę, ale brzmi to górnolotnie) wydawnictwo JPF wypuściło na polski rynek mangę będącą jednym z gadżetów do niezwykle popularnej serii telewizyjnej (stwierdzenie podobne do tego, że filmy pana Petera Jacksona to gadżety do książki "Hobbit, czyli tam i z powrotem" Tolkiena) "Cowboy Bebop".
Już na wstępie pragnę zaznaczyć, że znajomość anime (w tym przypadku: serii animowanej) nie jest wymagana przy obcowaniu z komiksem.

W odległej przyszłości na straży porządku publicznego stoją łowcy głów. No dobrze, jest wciąż policja, ale o skuteczności działania tej instytucji można rozmawiać godzinami. Piątka mieszkańców statku Bebop (Spike, Jet, Faye, Ed i pies Ein) podróżuje przez przestrzeń kosmiczną w poszukiwaniu "głów" - przestępców, za których wyznaczane są wysokie nagrody.
W pierwszym tomie znajdują się cztery nowelki ukazujące perypetie tej szalonej grupki.

W "It's showtime" każdy z bohaterów w trakcie ścigania innej "głowy" natrafia na Lestera Lynna, seryjnego mordercę i gwałciciela. Wysoka nagroda kusi, a każde z łowców chce położyć łapy na całej kwocie.

Wystarczy rzucić okiem na następny tytuł, by nogi zaczęły tupać rytmicznie, a dłonie klaskać. "We will rock you" jest historią wielkiego planu, w wyniku którego Spike dostaje się do więzienia, by dotrzeć do niejakiego/ niejakiej Cidne aka "Julio", aka "Marylin" (bohater niby jest mężczyzną, ale nosi się prawie jak rasowa drag queen i wypowiada się o sobie w rodzaju żeńskim) i wydostać "głowę" z uwięzi. Nie jest łatwo.

W "Cheap trick" pojawia się niespodzianka: "głowa" sama wyznacza za siebie wysoką nagrodę, ale nie jest łatwo. Wielu łowców nakręciło się na wysoki zarobek, a "Nowhere Guy" bawi się ich kosztem. Ktoś tu chyba najechał Faye na ambicję...

Piękna Faye pewnego razu sama staje się "głową", przez co Spike i Jet zostają wezwani na komisariat. Później poszukiwani są również pozostali bohaterowie. Co przeskrobali? O tym wszystkim dowiecie się z "Black diamond".

Mam naprawdę mieszane uczucia, kiedy po raz kolejny sięgam po tę mangę. Owszem, mam do niej sentyment - w końcu pierwszy tomik w kolekcji, pamiątka buntu przeciwko ciału pedagogicznemu - tylko że z drugiej strony ten komiks po prostu pewnych części nie urywa. Owszem, kreska jest całkiem ładna, bohaterowie przypominają swoje animowane odpowiedniki, rysownik ciekawie rozrysowuje akcję, ale... Tu po prostu czegoś brakuje. Nie ma tego niezwykłego klimatu, który nie pozwala się oderwać od mangi do skończenia historyjki i histerycznego "oglądactwa" na tomik przed jego zakończeniem. Pierwszy numer "Cowboy Bebop" nawet nie próbuje się równać ze swoim animowanym pierwowzorem, który po prostu ma w sobie to "coś".
Ta manga jest przeciętna, tak średnia, że aż boli. Jeśli już mam polecać ją komuś, zrobię to w ten sposób: "jeśli ktoś z Waszych znajomych już ten komiks ma, pożyczcie i nie kupujcie. JPF wypuścił wiele ciekawych tytułów z przysłowiową ikrą, której Bebopowi niestety brak". Kiedyś liczyłam na to, że trzytomowa seria zyska taką popularność, że Japonica wyda również dwutomowe "Cowboy Bebop: Shooting star", z którego okładki straszy Spike z dużym okiem. Z perspektywy czasu nie żałuję, że tak się nie stało. Żałuję czego innego: wspinania się na wyżyny masochizmu i powrotu do tytułów, które z perspektywy smarkacza były fajne, a teraz odkrywają przed czytelnikiem swoje wady.

Cowboy Bebop tom 1

autor: Yutaka Nanten
wydawnictwo: JPF
data wydania: czerwiec 2003
kolorowe strony: 2
obwoluta: tak
cena okładkowa: 16 zł

moja ocena: 2,5/5

Powrót do przeszłości zafundowało wyzwanie Czytam mangi.

8 komentarzy:

  1. Coś nie bardzo mi się uśmiecha ta oto historia.
    Myślę, że są lesze :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kojarzę sam tytuł, ale nigdy się nim nie interesowałam - bo to i tematyka nie dla mnie, a także kreska. Podpisuję się natomiast pod tym, iż JPF ma wiele świetnych tytułów z "ikrą", po które je chętnie sięgam ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Podoba mi się tu - będę zaglądał częściej! Dzięki za odwiedziny - pozdrawiam ; )

    OdpowiedzUsuń
  4. A może by się o źródła grafiki pokusić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patrz: prawy górny róg, dopisek "Ważne".

      Usuń
  5. Bardzo cenię sobie literaturę z Dalekiego Wschodu, póki co głównie japońską, ale jeśli chodzi o mangi, moja znajomość tego tematu jest praktycznie zerowa (Dragon Ball, Kapitan Hawk, Yattaman, Czarodziejka z Księżyca i oczywiście Pokemony). A to ponoć właśnie od nich najłatwiej zarazić się miłością do Japonii :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi niezmiernie miło jeśli pozostawisz po sobie ślad.
Pamiętaj, że komentarze będące spamem lub obrażające innych będą kasowane.

Informuję iż teksty (nie będące odpowiednio odznaczonymi cytatami z książek) oraz rysunki/ komiksy zamieszczane na tym blogu są moją własnością.
Okładki książek i komiksów pochodzą z serwisu lubimyczytac.pl .
Kopiowanie i/ lub przerabianie, przeredagowywanie tekstów bez mojej wiedzy i zgody jest zabronione.