piątek, 11 kwietnia 2014

Czerwone jak krew - o pierwszym tomie trylogii Salli Simukki słów kilka

Zdjęcie pochodzi ze strony wydawnictwa YA
na facebooku. Zachęcam do zaglądania i polubienia.
Salla Simukka, jedna z najpopularniejszych żyjących fińskich pisarek, urodziła się i mieszka w Tampere, magicznym miejscu, o którym słyszał każdy szanujący się fan literatury dziecięcej. Tym, którzy nie wiedzą jeszcze o co mi chodzi, spieszę z wyjaśnieniem - właśnie w tym mieście znajduje się muzeum poświęcone Tove Jansson, twórczyni Muminków oraz Buki, samotnego stworzenia, które przerażało niejedno dziecko. W tym właśnie miejscu odnajdziecie mnóstwo oryginalnych grafik, pomnik Muminka i makietę domu Muminków. Ten przecudowny klimat być może udzielił się Salli Simucce (nie wiem, czy to nazwisko odmienia się w ten sposób, ale zaryzykuję) przy tworzeniu trylogii o Lumikki Andersson, której pierwszy tom niedawno ukazał się w Polsce


Natalia biegła przez śnieg. Mogła wreszcie uciec, miała szansę raz na zawsze wyrwać się z przestępczego półświatka, w myślach już witała się z malutką, niewidzianą od dawna, córeczką. Tylko wydostać się z kryjówki, samolot do Moskwy ma już załatwiony. Natalia jednak nie potrafiła uciec bez torby z trzydziestoma tysiącami euro. Pieniędzmi, które były przygotowane dla kogoś innego. Nie wiedziała, że to ją zgubi. Zginęła od strzału w plecy, a krew zabarwiła śnieg.

Była sobie raz dziewczynka, która nauczyła się bać...
(fragment książki)

 Poznajcie Lumikki Andresson, "Śnieżkę" (to właśnie oznacza jej imię), świeżo upieczoną licealistkę w szkole artystycznej w Tampere. Dziewczyna z ulgą myśli o mieszkaniu samej na ascetycznie urządzonej stancji. Jest samotniczką, może nie odstręcza ludzi, raczej nauczyła się być niezauważalna. Po prostu unika  budowania trwałych więzi - ma tak od dziecka. Kiedyś nawiązała jedną, ale niestety wszystko się rozwiało.
Pewnego dnia w szkolnej ciemni odnajduje mnóstwo suszących się, wciąż brudnych od krwi banknotów o nominale pięćset euro. Wrodzona ciekawość nie pozwala jej przejść obok tego znaleziska obojętnie. Szczególnie, że wychodząc z ciemni mało co nie wpadła na syna dyrektora. Chłopak wyraźnie był zaaferowany banknotami suszącymi się w pracowni fotograficznej. Lumikki nie jest jeszcze świadoma w jaką kabałę wplącze się śledząc kolegę...

Urzekła mnie ta książka. Już od pierwszych stron nie mogłam się oderwać. Autorka w genialny sposób nakreśliła nieudaną ucieczkę Natalii - niemal minuta po minucie. Od początku wiedziałam, że dziewczyna zginie, ale krok po kroku przyglądałam się jej staraniom. Jej próba wydostania się z Finlandii była tak dynamicznie opisana, że nie oderwałam wzroku od książki przez niecałe pięć stron prologu. Wystarczyło, bym zaczęła czytać książkę wszędzie - w szkole, w autobusie, nawet w domu w trakcie gotowania obiadu.

Jak ognia unikam książek, w których śledztwo prowadzą licealiści i ludzie młodsi, szczególnie że z reguły "im młodziej, tym gorzej" (od pewnego wieku oczywiście). Od większości tego typu publikacji wieje tanią naiwnością i mnóstwem przejaskrawionych uniesień. "Czerwone jak krew" wstrzeliło się w tę niszę, w której tego nie zauważam. Owszem, są namiętności, jest chęć zabawy - nie zawsze legalnie, jest szkoła, są tajemnice, są "plecy" i znajomości. Zupełnie jak w "dorosłym" kryminale.

Lumikki według mnie jest bardzo dojrzała jak na swój wiek. Sama radzi sobie w nowym miejscu zamieszkania, nie ulega emocjom. Owszem, jest bardzo ciekawska, co pokazała śledząc kolegę ze szkoły i dwójkę jego znajomych.
Spodobało mi się również, że dziewczyna nie uzyskuje w jakiś tajemny sposób swoich mocy (na przykład po nauce latania towarzyszącej sikaniu z wieży, jak w "Dziewięciu życiach Chloe King"), lecz wszelkie jej umiejętności mają przełożenie na to, co robi. Lumikki trenuje combat, dzięki czemu jest sprawniejsza od rówieśników i ma szansę w starciu z dorosłym napastnikiem.

Debiutujące na rynku księgarskim wydawnictwo YA! opracowało okładkę na podstawie wydania oryginalnego, co według mnie było świetnym pomysłem. Grafika jest śliczna, subtelna a wypukły tytuł i krew cieszą oczy i dłonie. Całość wygląda jakby skrywała rasowy, skandynawski kryminał.
Zastanawiam się jak zadziała na potencjalnych czytelników blurb, jedno zdanie: "Była sobie raz dziewczynka, która nauczyła się bać...". Owszem, może intrygować. Tylko że ja, jako osóbka czytająca czwartą stronę okładki w księgarni za każdym razem przed zakupem (chyba że idę po konkretny tytuł), chciałabym wiedzieć coś więcej o bohaterach, o akcji, o miejscu (oby nie za dużo, wciąż narzekam na paskudnego blurba w serii "Krzyżowcy")...

"Czerwone jak krew" jest według mnie bardzo ciekawą alternatywą od nudnych i wtórnych czytadeł dla młodzieży, które zalały już rynek. Nie będzie tu teatralnych westchnień, zapewnień o wiecznej miłości i przyległościach, będzie czysta akcja, będzie napięcie, będzie ten niepowtarzalny klimat, dzięki któremu tak trudno się oderwać od dwustu pięćdziesięciu stron. Cieszę się, że trafiłam na twórczość Salli Simukki, lektura pierwszego tomu dostarczyła mi wielu pozytywnych wrażeń. Nie ukrywam, że czekam na drugi tom trylogii, chcę poznać dalsze losy Śnieżki z Finlandii. Jeśli lubicie kryminał bez otoczki pretensjonalności, polecam również i Wam. Rozejrzyjcie się za "Czerwonymi jak krew", zapnijcie pasy i czytajcie...

Czerwone jak krew

autor: Salla Simukka
wydawnictwo: YA!
data wydania: kwiecień 2014

moja ocena: 4/5

*****
Za wyróżnienie mojej wypowiedzi i - co za tym idzie - zaproszenie do świata "YA tu czytam!" dziękuję administracji fp.

https://www.facebook.com/YA.TU.CZYTAM?fref=ts
Zdjęcie profilowe pochodzące z fp YA!

4 komentarze:

  1. Dość już mam młodzieżówek wiejących nudą, przepełnionych schematami. Cała ta historia niezwykle mnie zaintrygowała, zwłaszcza motyw nieudanej ucieczki. Na pewno przeczytam!
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. To coś dla mnie! Chętnie po nią sięgnę! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ha, ja w ogóle nie przepadam za współczesnymi młodzieżówkami. Już bardziej przyjazne wydają mi się książki serwowane przez naszych polskich autorów, które powstawały za czasów PRLu. Może to zwykły sentymentalizm, ale nic na to nie poradzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam u Ciebie o Twoim podejściu do starszych książek ;)

      Usuń

Będzie mi niezmiernie miło jeśli pozostawisz po sobie ślad.
Pamiętaj, że komentarze będące spamem lub obrażające innych będą kasowane.

Informuję iż teksty (nie będące odpowiednio odznaczonymi cytatami z książek) oraz rysunki/ komiksy zamieszczane na tym blogu są moją własnością.
Okładki książek i komiksów pochodzą z serwisu lubimyczytac.pl .
Kopiowanie i/ lub przerabianie, przeredagowywanie tekstów bez mojej wiedzy i zgody jest zabronione.