środa, 2 kwietnia 2014

Raport o Acid Drinkers - raport o raporcie

Chcecie ją przeczytać? Klik.
Acid Drinkers. Żyjąca legenda, niepowstrzymana koncertowa machina, która wciąż intryguje i zachwyca miłośników ostrej muzyki. Nie sądzę, by wśród polskich fanów cięższych brzmień znalazł się ktoś, kto o tej kapeli nie słyszał. Prędzej czy później, może na sugerowanej liście utworów na internetowych serwisach, może w radiu, a może u znajomych, pojawia się przynajmniej jeden kawałek Kwasożłopów.

Ich historia nie przypomina przesłodzonej bajeczki "znającego się od dziecka" (czyli od interwencji wytwórni) stękającego boysbandu. Jeśli oczekujecie peanu pochwalnego na temat takiej kapeli, nawet nie rozwijajcie dalej. Nie będzie pudru na pięknych buźkach, nie będzie karet od menadżera chrzestnego, nie będzie szklanych pantofelków i dyskotekowej kuli na suficie.

Zamiast tego postaram się pokazać Wam jedną z książek o autentycznym zespole (czyli nie kleconym pod publiczność nastolatek z plakatami na ścianach), ciężkiej pracy, trudnych chwilach i zasłużonym triumfie. Pokażę Wam jedyną (stan na pierwsze półrocze 2014), świętującą w tym roku "osiemnastkę", biografię zespołu Acid Drinkers autorstwa pana Leszka Gnoińskiego.

Autor z zawodu jest dziennikarzem muzycznym. Współpracował między innymi z "Super Expressem", czy "Machiną". Napisał "Encyklopedię polskiego rocka" (wspólnie z Janem Skaradzińskim), "Kult Kazika"(2000) oraz "Myslovitz. Życie to surfing" (2009). Pracował przy produkcji filmów "Chasing the Acids - w pogoni za Acid Drinkers", "Historia polskiego rocka" i "Beats of freedom - zew wolności".

Pan Gnoiński, jak wspomina we wstępie, przed poznańskim koncertem Iron Maiden w 1986 roku spotkał Titusa i Litzę, którzy postanowili sprzedać swoje bilety na koncert i uczcić spotkanie po latach idąc na wino. Pan Leszek swój już miał, dlatego też nie skorzystał z propozycji. Poszedł na koncert, bawił się świetnie, a o tym incydencie przypomniał sobie po latach, gdy w jego ręce wpadły publikacje o powstaniu zespołu Acid Drinkers.

21 września 1986 roku podczas degustacji "kwachów" wszystko się zaczęło. Titus zaproponował dawno nie widzianemu kumplowi grę w zespole u boku mało kiedy odzywającego się gitarzysty (Popcorn) i bębniarza Chomika. Prowizoryczne warunki i konieczność prób w mieszkaniu nie powstrzymała ich przed tworzeniem muzyki. Los Desperados przynosiło im mnóstwo radości i satysfakcji. Członkowie grupy musieli zrobić sobie jednak dłuższy "urlop", Tomek "Titus" Pukacki dostał wezwanie do odbycia służby wojskowej. Przez dwa lata każdy z nich szedł własną drogą. Litza dołączył do Turbo, nieszczęśliwie trafił na schyłek kariery tego zespołu.

W 1988 roku Titus wrócił z wojska i nie potrafił odegnać od siebie myśli o założeniu własnej kapeli. Pewnego dnia był niedaleko mieszkania Popcorna, wstąpił więc pogadać o możliwościach aktywacji zespołu. Później dołączył do nich Maciek "Ślimak" Starosta, przyprowadzony przez Litzę...

Nie będę streszczać Wam całej książki, nie będę opowiadać o wspólnych projektach Acid Drinkers i przedstawicieli polskiej sceny muzycznej, nie będę kopiować historii powstawania płyt i ich okładek (choć są warte uwagi), nie opowiem o "aferze" z zespołem Lombard, nie będę powtarzać opowieści o tym, co się działo w Izabelinie. Nie chcę psuć Wam zabawy. To po prostu trzeba przeczytać. Warto znać historię zespołu, na którego koncertach wspólnie bawią się miłośnicy metalu i punka.

Pan Leszek Gnoiński popełnił kawał dobrej roboty. Zgromadził mnóstwo źródeł prasowych, przeprowadził wywiady z muzykami, skomponował to wszystko w zgrabną całość. Niestety nie obyło się bez literówek (w tym dwóch przeinaczeń tytułów), ale nie było to rażąco częste. Publikację zdobi mnóstwo zdjęć czarno-białych oraz dwie "sekcje" kolorowe. Poza tym autor skonstruował kompendium nie tylko nagrań oraz wydawnictw zespołu do roku 1996 ("State of mind report"), lecz także uwzględnił projekty, w których udzielali się poszczególni członkowie "Kwasożłopów".

Komu polecić? Obowiązkowo fanom zespołu, których interesują początki kapeli. Nie zawiodą się również fani polskiej muzyki rozrywkowej - być może zauważą znane nazwiska. Osobiście poleciłabym również lekturę tej publikacji mojej pani katechetce z gimnazjum, która głosiła herezje, że "źli sataniści z Acid Drinkers i Armii nawrócili się i zaczęli grać w Arce Noego". Jeszcze do dziś drapię się w głowę na to wspomnienie, które powróciło szczególnie przy opisie początkowych obaw Ślimaka o satanistyczny charakter tekstów metalowych. Aż ściągnę pdfa z książką (Wy też możecie, podczepiłam link pod zdjęciem okładki), wydrukuję i zakreślę jaskrawym mazakiem fragmenty o tym "jak bardzo satanistyczny" jest zespół Acid Drinkers. Może choć jedną osobę wyprowadzę z błędu. Może...

Raport o Acid Drinkers

autor: Leszek Gnoiński
wydawnictwo: In Rock
data wydania: 1996

moja ocena: 3,5/5

******
Książka przeczytana w ramach Wyzwania Muzycznego.

10 komentarzy:

  1. Zespół legenda. Książkę już pobrałam i na pewno przeczytam! Muzykę AD znam, szczegółów z życia kapeli nie (a na pewno nie wszystkie), a Twoja recenzja zdecydowanie zachęca do tego, aby je poznać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że sprowokowałam Cię do pobrania. Podobno papierowa wersja jest już niedostępna, zresztą Wujek (dobra dusza pożycza mi książki) zastrzegł, że to już swoje lata ma.
      Przez tę biografię dreptam po mieście pomrukując "N.I.B" w wersji luzackiej. To ma moc.

      Usuń
    2. Nie ukrywam, że uwielbiam papierowe książki, a e-booki i inne pdfy czytuję niezwykle rzadko, jednak robię wyjątki. Tym razem zrobię, a raczej... robię, bo już zaczęłam czytać:):) Masz rację - ma moc - wciąga niesamowicie:) Już kiedy zajrzałam na spis treści i tytuły rozdziałów wiedziałam, że mi się spodoba:)

      Usuń
  2. Nie należę do fanów tej formacji, więc to publikacja nie dla mnie. Ale dla miłośników tej muzyki, z pewnością to nie lada gratka.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zawsze mnie bawi określanie zespołów metalowych i ich tekstów mianem satanistycznych :P Chętnie sięgnę po ta publikację, choć co prawda szalona fanką zespołu nie jestem to jednak ich twórczość, ich granie jest mi bliskie i zdarzało mi się bawić na ich koncertach :D
    Dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam nikłą wiedzę na temat działalności tego zespołu, więc chętnie przeczytam jeśli tylko uda mi się ją zdobyć:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli nie zdobędziesz papieru, zawsze jest darmowy pdf ;)

      Usuń
  5. Haha, widzę, że nie darzysz zbytnią sympatią popowych boysbandów - doskonale rozumiem Twoją awersję do tego typu "twórczości" :) Kwasów jakoś nie mogę do końca strawić, ale pozycja wydaje się interesująca choćby przez zaprezentowanie polskiego rockowego i metalowego środowiska z tamtego okresu. Dokument "Beats of freedom - zew wolności" wspominam bardzo dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze mnie pełne "łez i nostalgii" historyjki o powołaniu kolejnego "oryginalnego" boysbandu śmieszyły. Tak bardzo koledzy od dziecka dopasowywali się pod gusta potencjalnych fanek...
      "Beats of freedom" kojarzę z fragmentów, podobnie dokument o Acidach. Z tego drugiego pamiętam scenę, w której Titus tłumaczy, że trzeba coś jeść i cuduje ze wszystkiego, co ma w kuchni. Straszno i śmieszno.

      Usuń

Będzie mi niezmiernie miło jeśli pozostawisz po sobie ślad.
Pamiętaj, że komentarze będące spamem lub obrażające innych będą kasowane.

Informuję iż teksty (nie będące odpowiednio odznaczonymi cytatami z książek) oraz rysunki/ komiksy zamieszczane na tym blogu są moją własnością.
Okładki książek i komiksów pochodzą z serwisu lubimyczytac.pl .
Kopiowanie i/ lub przerabianie, przeredagowywanie tekstów bez mojej wiedzy i zgody jest zabronione.