sobota, 5 kwietnia 2014

Strach - o debiutanckim zbiorze opowiadań Sylwii Błach słów kilka

Strasznie lubię przyglądać się książkowym debiutom autorów, których twórczość kojarzę z innych źródeł. Podobnie sprawa ma się z pochodzącą z Witkowa Sylwią Błach, młodą pisarką grozy, której twórczość możecie spotkać między innymi w pierwszym numerze czasopisma "Horror Masakra" (periodyk po obecnie dystrybuowanym numerze trzecim nie będzie już wydawany), na łamach elektronicznych, darmowych antologii - "Gorefikacje I", "Gorefikacje II tom 1" i "Zombiefilia"; oraz w papierowym "Toystories" od wydawnictwa Morpho i "Księdze wampirów" od Studia Truso.Poza tym za pośrednictwem wydawnictwa Radwan w 2012 roku ukazała się jej powieść "Bo śmierć to dopiero początek".

Przyznam się, że bardzo lubię poczytać utwory tej autorki - dobrze mi się przy nich odpoczywa (bo ja takie dziwne stworzenie jestem, że przy horrorach się odprężam), za każdym razem zauważam w nich coś intrygującego.
Nic zatem dziwnego, że postanowiłam sięgnąć po debiutancki zbiór opowiadań Sylwii pod tytułem "Strach" mieszczący 9 krótkich opowiadań na 50 stronach książki.
Celem autorki było wywołanie tytułowego odczucia, gęsiej skórki, drżenia. Czy jej się to udało? Zapraszam do lektury notki.

 Tajemny bal w celu poznania istoty najprawdziwszej rozkoszy ("O rozkoszach"), obsesja zostania miss ("Łzy szczęścia"),  zapominanie o świecie, gdy w pobliżu jest kot ("Kici Kici"), porwanie ("Dziękuję za życie"), miłość żony do niepełnosprawnego męża ("Piżama"), konieczność bycia dobrym dla innych ("Trzy demony"), paniczna ucieczka ("Podążaj za światłem"), śledztwo w małym miasteczku Witkowo ("Pod kuflem") i niepowstrzymana chęć objadania się ulubionym dżemem ("Dżem") - wszystko to odnajdziecie w niniejszym zbiorze. Są to teksty krótkie, długością wyróżnia się trzynastostronicowy "Pod kuflem" - tylko że nie o statystyki tu chodzi.

W trakcie lektury zbiorku miałam mieszane uczucia. Z jednej strony widziałam naprawdę ciekawe pomysły, z drugiej natomiast potrzebę przerobienia niektórych rzeczy. Postaram się przedstawić sprawę bez wrzucania "psuj" do tekstu.
Podoba mi się "odwracanie kota ogonem", wylewająca się z tekstów Sylwii przewrotność. Czytelnik poznaje bohatera, zaczyna go lubić, traktować jak kumpla, z którym może iść na piwo, a tu nagle łup! Takie miałam odczucia wobec bohaterki opowiadania "O rozkoszach". Widziałam jej zagubienie na balu maskowym, współczułam jej rozpadu związku i... nagle poczułam na głowie kubeł zimnej wody. Nie, nie Śmigus Dyngus. Dobry koncept, dzięki któremu czytelnik się nie nudzi. Chociaż teksty są króciutkie, to nie potrafię jakoś stwierdzić, że bohaterowie są przerysowani, czy papierowi. Są realistyczni, podobnych ludzi mijam nieraz na ulicach Warszawy. Tajemniczy, zakompleksieni, zacięci, żyjący w swoich mikroświatach.

Czasem pojawiały się jednak zgrzyty. Według mnie zwracanie się do bohaterki "Piżamy" pod koniec opowiadania psuje cały klimat. Osobiście rozpisałabym to nieco inaczej - pozwoliłabym się kobiecie obudzić i wejść do sypialni z zamiarem wykonania codziennych obowiązków. A później niech krzyczy, niech wyrywa włosy, niech płacze, niech histeryzuje. Wychodzi na wierzch moja niedobra natura chyba. Wychodzi też moje zamiłowanie do mocnych zakończeń - może nie wybuchów z Hollywood, choć fajerwerki lubię.
Myślę, że przydałoby się również zwrócić uwagę na stronę techniczną. Czasami było zbyt wiele przecinków, zdania wydawały mi się zbyt długie. Widać w tych tekstach rękę debiutanta i potrzebę pracy, szlifowania swojego warsztatu.

Kiedyś w internecie trafiłam na zdjęcie okładki. Czarnowłosa kobieta w bieli. Cześć Sadako (amerykańska odsłona "Ringu" jest dla mnie stratą czasu, ale to raczej temat na inne okoliczności). Pomyślałam, że rzucę okiem, zaryzykuję, tylko zaskórniaki nadszarpnięte zregeneruję. To trwało, aż zapomniałam gdzie widziałam tę książkę. Teraz jednak mam szansę przyglądać jej się z bliska i żałuję, że okładka i zdjęcie Sylwii z tyłu książki to jedyne elementy graficzne. Taki oglądający obrazki "czytacz" jestem.

"Strach" z jednej strony mnie zaciekawił, zaintrygował, z drugiej jednak strony wciąż czegoś mi w tych tekstach brakowało. Tak, wspomniałam już, że to debiut. Po lekturze innych tekstów Sylwii (w tym "Bo śmierć to dopiero początek") jestem w stanie stwierdzić, że autorka pracuje nad jakością swojego "pióra" i pisze coraz lepiej. Myślę, że nie muszę nikogo do tego przekonywać.

"Strach"

autor: Sylwia Błach
wydawnictwo: radwan
data wydania: 2010

moja ocena: 2,5/5

*********
Tekst bierze udział w wyzwaniu Czytam fantastykę.

3 komentarze:

  1. Dobrze, że autorka się rozwija, to bardzo ważne. Okładka jest niezwykle klimatyczna.

    OdpowiedzUsuń
  2. Rzeczywiście okładka kojarzy się bardzo jednoznacznie :) Ja za zbiorek raczej nie będę się brał, jako, że nie jestem zapalonym czytelnikiem literatury grozy. W trakcie początków mojej przygody z książką często czytałem Deana Koontza, czy S. Kinga. Ale ostatnimi czasy bardzo rzadko zapuszczam się w te mroczne rejony :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nieciekawie, nieciekawie ;/
    Jedyne co by mnie skusiło - to okładka - przypomina mi scenę rodem z horroru :3

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi niezmiernie miło jeśli pozostawisz po sobie ślad.
Pamiętaj, że komentarze będące spamem lub obrażające innych będą kasowane.

Informuję iż teksty (nie będące odpowiednio odznaczonymi cytatami z książek) oraz rysunki/ komiksy zamieszczane na tym blogu są moją własnością.
Okładki książek i komiksów pochodzą z serwisu lubimyczytac.pl .
Kopiowanie i/ lub przerabianie, przeredagowywanie tekstów bez mojej wiedzy i zgody jest zabronione.