poniedziałek, 26 maja 2014

Warszawskie Targi Książki, wyniki konkursu i małe ogłoszenie parafialne

W dniach 22-25 maja na Stadionie Narodowym w Warszawie odbyła się kolejna edycja Warszawskich Targów Książki.
Niestety nie mogłam uczestniczyć w nich od czwartku, zbyt późno skończyłam zajęcia na uczelni, by dotrzeć na miejsce około pół godziny przed zamknięciem. Nie kalkulowało się i tyle (a o tym, że się kalkulować powinno, opowiem Wam niebawem). Ale za to piątek "był dla nas".
W sprawdzonym z zeszłego roku składzie (czyli z Mariuszem, autorem zaprzyjaźnionego bloga Książki w pajęczynie i fotografa, którego zdjęcia tu niecnie i za jego zgodą wykorzystuję) wyruszyłam na piątkowe spotkanie przygody. Może nie do końca byłam przytomna, w końcu stoczyłam bitwę na kolokwium z Przygotowania do nauczania niemieckiego, ale dawałam radę.
Już pierwszego dnia obeszliśmy stoiska kilkakrotnie, zrobiliśmy mnóstwo kilometrów. Tego dnia miałam rękę do konkursów - na stoisku Komikslandii wylosowałam brelok z Rukią z anime "Bleach", a na lubimyczytac.pl upolowałam "Kłamciankę", którą przehandlowałam na "Beksińskich. Portret podwójny". Obie strony wymieniające wyrzekły jedną formułkę: "Tyle wygrać".


Od lewej: Michał Czajkowski, Przemek Angerman, Marta Kisiel
i Piotr Sender.
To sformułowanie nie opuszczało nas ani na chwilę. Między loteriami Mariusz wybrał się po autografy do Marcina Wolskiego, później ruszyliśmy na spotkanie z autorami związanymi z wydawnictwem Uroboros. Wydarzenie to prowadził Michał Czajkowski z bloga FUNtastyka, a jego gośćmi byli: Przemek Angerman, Marta Kisiel oraz Piotr Sender. Zaproszeni autorzy przybliżyli słuchaczom realia swoich powieści, fascynacje oraz swoje poglądy na przyszłość książki w społeczeństwie. Wypowiedź, że prawdopodobnie niedługo powrócimy do książek jako znudzeni technologią konsumenci, napawa optymizmem. Mam nadzieję, że tak się wydarzy.
Piątek zakończyliśmy w wielkim stylu - na prywatnym spotkaniu Po Drugiej Stronie Lustra na Pradze. Towarzystwo było doborowe: Marta Kisiel, Romuald Pawlak, Jacek Skowroński, Aleksandra Szwed oraz blogerzy, których niestety nie wymienię, gdyż nie chcę nikogo pominąć w ferworze pisania.
Nie ma jeszcze 22, ale złapane
Po Drugiej Stronie Lustra.
 Było genialnie. Po prostu dzięki. Myślę, że wspomnienie Oli czytającej z poświęceniem dzieło pewnej niezwykle popularnej grafomanki (nie wiem skąd ta popularność wypływa, a zrozumieć ten problem próbowałam) pozostanie we mnie naprawdę na długo. Szczególnie, że była to scena okołoerotyczna.
Po prawej wrzucam zdjęcie podarku dla fana Iron Maiden, który znalazłam w praskiej lodówce wśród innych, zagranicznych piw.

Sobota. Do naszego zwariowanego grona dołączyła Anna Chaudière, autorka książki "Niewolnica". W trakcie spacerów w bardzo wesołym towarzystwie zebraliśmy mnóstwo makulatury, pośmialiśmy się, złapaliśmy kilka autografów (w tym przodował Mariusz, w końcu przyjechał do Warszawy z walizką książek, ale nie wziął "Azorka" na stadion. Cóż, czy coś mam o sobie wtrącać?) wypoczęliśmy na trybunach i... spotkaliśmy Gendera!
Tak, serio. Ubrany w szarą sukieneczkę z napisem "Gender" i różowe sandałki, ukryty pod maską Lorda Vadera z "Gwiezdnych Wojen" chłopak machał radośnie plastikowym, świetlistym mieczem i prezentował przechodniom nowość wydawniczą. Ciekawy sposób na promocję - w ten sposób informacja dotarła do większej ilości ludzi, którzy być może obojętnie minęliby stoisko.
Z rzeczy mniej spektakularnych: znalazłam darmową gazetkę o fantastyce, niedługo zabieram się za czytanie. Obejrzeliśmy również plenerową czytelnię lubimyczytac.pl i wytypowaliśmy książki, które miały być nasze następnego dnia. Przeczytałam "Węża wodnego", prześliczny komiks w czytelni zorganizowanej z okazji Warszawskiego Festiwalu Komiksowego. Piękny. Wart 79 złotych, wart oszczędzania na niego.
Zrzęda, Gender i Ania na stadionie.
Sobota, tak jak jej poprzednik, targowo zakończyła się w większym gronie w klubokawiarni Kicia Kocia, gdzie mogłam poznać kilkoro autorów oraz blogerów - "starszych i młodszych rówieśników", jak to ktoś bardzo ładnie określił. Obecność sprawdziła Kasia z bloga Moja Pasieka, dlatego też jeśli jesteście ciekawi, kto pojawił się wieczorem w okolicach Ronda Wiatraczna, zajrzyjcie do niej. A ja dziękuję Krzysztofowi Maciejewskiemu za "Osiem". Przeczytałam, trawię, strasznie mi się podoba. Wypowiem się o nim już niedługo.

Niedziela. Niestety był to ostatni dzień, kiedy z Mariuszem mogliśmy robić rundki wokół murawy stadionu. Miało być zwyczajnie, nastawialiśmy się głównie na kolejną edycję "Z półki na półkę", czyli radosną wymienialnię, ewentualnie zagranie w planszówki i poczytanie komiksów.
Na miejsce dotarliśmy przed godziną 11.00, przywitały nas znajome twarze blogerek. Zdaliśmy swoje książki, odebraliśmy bilety i oczekiwaliśmy na naszą kolej, łypiąc na stół na środku boiska.
Nie weszliśmy jako jeden z pierwszych rzutów, nie załapaliśmy się na biografię Ala Capone, czy Icemana. Jakoś to przeżyję, w końcu sama wyniosłam ciekawe łupy: "Piekło pocztowe" Pratchetta, "Ogień" Orbitowskiego oraz 3 książki utrzymane w klimatach wojennych dla współlokatorki, która nie mogła się ze mną wybrać.
(Znowu) ja i (wielce znużony) autor na stoisku Zielonej Sowy z książką
"wyjątkowoniedladzieci". Następnym razem przypełznę po Tappiego. Jeszcze sobota.
Niedziela nie byłaby niedzielą, gdybyśmy znowu nie zrobili kilku kilometrów wokół boiska. Ostatniego dnia upolowaliśmy autografy Andrzeja Pilipiuka (wreszcie mam podpisany komplet "Wędrowyczów" i "Oka jelenia").
Wylegiwaliśmy się na specjalnie przygotowanych dla uczestników targów leżakach, gdy zaświtała mi w głowie myśl: pójdę, poczytam komiksy. Tak, mówi to mangomaniak, który nie uświadczył co prawda w czytelni japońskich produkcji, ale zachwycił się rodzimym "Gilesem McCabe". I na tym zachwycaniu minął mi czas, kiedy Mariusz poleciał po ostatni, zaplanowany autograf.
Wspomnienia z niedzieli?
Sówka ze stoiska Zielonej Sowy. Mijałam ją (w sumie jego, jeśli wziąć pod uwagę, kto się w tę rolę wcielił) wielokrotnie w trakcie trwania imprezy, czasem obserwowałam z trybun i szczerze podziwiałam chłopaka, który w tym kostiumie chodził. Na terenie stadionu było piekielnie gorąco, ceny napojów wyśrubowane (chyba że ktoś znał lokację "Automat z napojami"). Krótko przed strzeleniem tej fotki obok Sówka podskakiwała radośnie w rytm dziecięcej piosenki rozlegającej się  głośników ze stoiska. Naprawdę pozytywnie. Podziwiam.

Targi niestety dobiegły końca, autorzy, goście i wystawcy rozjechali się do swoich domów. Pozostały wspomnienia i chęć wybrania się na podobną imprezę tematyczną. Już ostrzę sobie zęby na Katowice, pod uwagę biorę Kraków. Jeśli ktoś będzie chciał spotkać electric_cat z Zapisków, zgadamy się. Nie gryzę. Chyba.

Jeśli mało Wam zdjęć, zapraszam na fp Książek w Pajęczynie, Mariusz nacykał i się chwali. Ma czym. Dajcie mu lajka, chłop się napracował i zasłużył.

***

Pora na ogłoszenie wyników. Przepraszam, że robię to wszystko w jednym poście, ale... Zostawmy "ale".
Wybrać było ciężko. Po wielokrotnym przeczytaniu Waszych komentarzy nie potrafiłam się zdecydować. Poprosiłam o pomoc niezależną Maszynę Losującą o imieniu Magda, która wytypowała dwa głosy. O zgrozo, na tymi dwoma zastanawiałam się sama.

Dlatego też nie przedłużam, bo pewnie czujecie się zmęczeni moim "blablaniem" o Targach. Przynajmniej ja się zmęczyłam w trakcie pisania, szczerze. Ale miło było powspominać...

Rozgaduję się, nikt o stół nie uderza. No co jest? Dobrze, by nie przedłużać. Nieodwołalnie obwieszczam, że zwycięzcą konkursu zostaje Abstrakcyjny Punkt Widzenia i do niego wędrują "Pokoje do wynajęcia".

Ale... Chciałabym nagrodzić jeszcze jedną osobę, tak w ramach małego wyróżnienia i zachęcenia Was wszystkich do udziału w następnych konkursach. Proszę Secrus o podanie mi danych do wysyłki. Dostaniesz książkę-niespodziankę.

Oczywiście dane poproszę na mgos.gwara@gmail.com w miarę możliwości szybko, gdyż (tu zaczynają się ogłoszenia) nie będzie mnie w Polsce w terminie od 28.06 do 2.06.2014 i wtedy nie realizuję przesyłek. Będzie też mały urlop związany z notkami na blogu. Jeśli nic nie pojawi się do wtorku, potraktujcie to proszę jako urlop przeznaczony na oglądanie Alice'a Coopera w Pilznie. Wrócę za trochę ponad tydzień, pewnie pochwalę się zdjęciami. Nie zapominajcie o elektrycznym futrzaku, bo ona o Was myśli i już kmini co tu zrobić za konkurs na koniec lipca lub początek sierpnia. Ale ciii...

6 komentarzy:

  1. Tak bardzo żałuję, że mnie nie było ;D
    A zwycięzcom gratuluję! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytam już dzisiaj kolejną relację z targów i coraz bardziej żałuję, że mnie tam nie było. Będziesz miała co wspominać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze że targi się udały! :) Piękne zdjęcie z Anią :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam nadzieję, że ja też kiedyś zawitam na jakichś Targach Książki. Póki co, albo nie mam kasy, albo mam plany jak jakieś wypadają;/

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajna relacja, widać, że działo się i atrakcji było co nie miara. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi niezmiernie miło jeśli pozostawisz po sobie ślad.
Pamiętaj, że komentarze będące spamem lub obrażające innych będą kasowane.

Informuję iż teksty (nie będące odpowiednio odznaczonymi cytatami z książek) oraz rysunki/ komiksy zamieszczane na tym blogu są moją własnością.
Okładki książek i komiksów pochodzą z serwisu lubimyczytac.pl .
Kopiowanie i/ lub przerabianie, przeredagowywanie tekstów bez mojej wiedzy i zgody jest zabronione.