poniedziałek, 28 lipca 2014

Lot nisko nad ziemią - o ogromnej stracie

Ludzie są różni. Jedni dążą do tego, by za wszelką cenę zostać zauważeni, inni natomiast wolą ukryć się w cieniu i jakoś przebiedować między życiem, a śmiercią. Weronika, główna bohaterka najnowszej powieści Ałbeny Grabowskiej - "Lot nisko nad ziemią", wyrastała właśnie w takim środowisku.

Ojciec Weroniki, szary człowieczek, poślubił krawcową, która nie umiała szyć, dlatego też pracowała jako kucharka w szkolnej stołówce. Kobieta gotowała również średnio, jednak nauczycielka kiedyś wspomniała na lekcji, że właśnie dzięki matce Weroniki uczniowie i nauczyciele mogą jeść pyszne obiady. Oczywiście dziewczyna miała nadzieję, że nikt nie zwróci na tę sugestię większej uwagi. Nauczyła się bowiem żyć jak szaraczek - nie wyróżniać się niczym. Po prostu być tłem wydarzeń, a nie ich uczestniczką.

Choć Weronika od dziecka marzyła o tym, by jakoś się wyróżnić. Chciała być zauważona. Nawet jeśli ceną miałoby być życie jej rodziców. Marzyła o tym, że w jej mieszkaniu zdarzy się wypadek, w wyniku którego stanie się sierotą i adoptuje ją bogata para. Niewiele później na jej osiedlu wydarzyło się coś takiego - w jednym z mieszkań wybuchł gaz, zginęły trzy osoby. Przeżył tylko niepełnosprawny umysłowo chłopiec, którego przez jakiś czas żałowano, ale zapomniano o nim szybko.

Weronika, szara dziewczyna, nie przyjaźniła się z nikim. Po prostu znała swoje koleżanki, ale nic poza tym. Nie zapisywała się w ich świadomości do momentu, gdy zdjęła z jednej rozkrzyczanej dziewczyny owada. To sprawiło, że zwróciła na siebie uwagę pewnego chłopaka. Chodzili ze sobą, nawet poszli razem na studniówkę, ale znajomość się rozwiała. On chciał wyjechać na studia związane z morzem i oceanami, a ona chciała pracować w przedszkolu i wychowywać gromadkę swoich dzieci.

Efekt wiosennej wycieczki do Parku Skaryszewskiego.
Kilka lat temu, kiedy już odnalazła wymarzoną pracę w przedszkolu, spotkała Sławka. Przyszedł on po dziecko sąsiadki, którego nie odebrała lekkomyślna matka. Na spacerze do domu chłopca coś zaiskrzyło między Weroniką, a nowo poznanym "wujkiem" podopiecznego. Niedługo potem para stanęła na ślubnym kobiercu i rozpoczęło się ich szczęśliwe życie. Niestety nie bez rys. Okazało się, że Weronika nie może zajść w ciążę, co bardzo mocno odbiło się na relacjach z mężem. Drugi cios przyszedł, gdy Sławek zmarł w szpitalu po potrąceniu go przez pijanego kierowcę.
Weronika będzie musiała teraz ułożyć swoje życie na nowo. Tylko jak to zrobi? I jaką cenę za to zapłaci? Czy odnajdzie wreszcie swoją bezpieczną przystań, czy wzleci w powietrze, czy też może będzie unosiła się nisko nad ziemią - nie mogąc wylądować?

W trakcie lektury książki zaintrygowała mnie forma narracji, jaką zastosowała autorka. Ałbena Grabowska oddaje głos swojej bohaterce - zagubionej kobiecie, która stara się pozbierać się po ogromnej stracie. Weronika wspomina o jakimś wydarzeniu z przeszłości, po czym momentalnie następuje przeskok do tego momentu i czytelnik otrzymuje więcej szczegółów . Odniosłam dzięki temu wrażenie jakbym siedziała w kawiarni obok Weroniki i wysłuchiwała jej opowieści na żywo.

Ciekawa jest również kreacja samej głównej bohaterki, ukazanie jej słabości, lęków i smutków. Kobieta nie może spełnić się jako matka, przez co coraz gorzej pracuje jej się wśród dzieci. Jej największa pasja staje się dla niej męką. Przedszkolanka stawiająca na innowacje powoli pogrąża się we własnych koszmarach, które nawiedzają ją po śmierci męża. Na uwagę zasługują również bardzo często wspominane w opowieści Weroniki owady. Kobieta nie boi się ich, nawet je lubi i nie chce ich zabijać. Jednak w chwilach, którym towarzyszą silniejsze emocje, łopoczą motyle, a do gardła przeciska się złowrogi żuk. 

Zrobiłabym sobie z gęby cholewę, gdybym powiedziała, że nie urzekła mnie okładka. Jest taka ulotna, sprawiająca wrażenia lekkości, po prostu przepiękna. Nie ukrywam, że w momencie, gdy odpakowałam przesyłkę i zobaczyłam ilustrację, po prostu się zakochałam.

"Lot nisko nad ziemią" to moje pierwsze i z pewnością nie ostatnie spotkanie z prozą pani Ałbeny Grabowskiej. Niby nie czytam zbyt wiele powieści obyczajowych z nutką psychologiczną, ale ta po prostu mnie urzekła. Pierwsze 200 stron połknęłam momentalnie, nawet nie wiedziałam kiedy. Później historia zdała mi się cięższa, bardziej wymagająca, mroczniejsza. Dlatego też nie polecam czytania tej książki tylko w jednym przypadku - w momencie, gdy zauważycie, że macie tego słynnego "dołka". W każdym innym momencie lektura obowiązkowa.

"Lot nisko nad ziemią"

autor: Ałbena Grabowska
wydawnictwo: Zwierciadło

moja ocena: 4/5

Za egzemplarz dziękuję Autorce.

Tekst bierze udział w wyzwaniu historia z trupem, choć w ujęciu nietypowym.

5 komentarzy:

  1. Już słyszałam dużo dobrego o twórczości tej autorki. Dobrze, że dzisiaj trafiłam na Twoją recenzję, ponieważ za chwilę wybieram się do biblioteki...

    OdpowiedzUsuń
  2. Polecam Ci wcześniejszą książkę autorki pt. "Coraz mniej olśnień". Na pewno będziesz zachwycona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koleżanka również mi ją polecała. Rekomendacja Was obu i miłe wspomnienia po lekturze mi wystarczą, by po tę książkę sięgnąć.

      Usuń
  3. Niedawno recenzowałam tę powieść, a wtedy staram się omijać inne opinie "szerokim łukiem", żeby się nimi nie sugerować. Cieszę się, ze trafiłam na Twoją, bo jest tak zbliżona do moich odczuć :) A "Olśnienia" również polecam :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi niezmiernie miło jeśli pozostawisz po sobie ślad.
Pamiętaj, że komentarze będące spamem lub obrażające innych będą kasowane.

Informuję iż teksty (nie będące odpowiednio odznaczonymi cytatami z książek) oraz rysunki/ komiksy zamieszczane na tym blogu są moją własnością.
Okładki książek i komiksów pochodzą z serwisu lubimyczytac.pl .
Kopiowanie i/ lub przerabianie, przeredagowywanie tekstów bez mojej wiedzy i zgody jest zabronione.