czwartek, 17 lipca 2014

Rewolucja według Ludwika 1 - baśnie nieco inaczej

Baśnie. Któż z nas nie pamięta z dzieciństwa historii o pięknej dziewczynie, której włosy były czarne jak heban, usta czerwone jak krew, a cera blada jak śnieg. Była ona piękna i dobra, kochali ją wszyscy: ludzie i zwierzęta. No, prawie wszyscy. Jedynie jej macocha postanowiła ją zgładzić...
Klasyczną opowieść o Śnieżce zna chyba każdy. Tak samo o Czerwonym Kapturku, Śpiącej Królewnie, czy Sinobrodym. Półki sklepów, kiosków i poczt zapełniają kolorowe książeczki przystosowane dla niemal każdej grupy wiekowej dorastających pociech - od tych machających wesoło grzechotkami w wózkach do potrafiących poruszać się na własnych nogach.

Starsi natomiast bardzo często poszukują alternatywy od słodkich, świergolących ptaszków. I nie mam tu na myśli wyłącznie klipu do "Sonne" niemieckiej grupy Rammstein, czy oryginalnej, niecenzurowanej wersji baśni autorstwa braci Grimm, za którą rozglądam się od dłuższego czasu i wiele bym dała, by móc ją przeczytać.

Alternatywę proponuje również Kaori Yuki, japońska mangaistka, autorka wydanego przez JPF cyklu "Angel Sanctuary". W pierwszym tomie "Rewolucji według Ludwika" (tytuł oryginalny "Ludwig kakumei") autorka przedstawia cztery historie o postaciach, które wymieniłam już we wstępie. 

Śnieżka wciąż jest dziewczyną piękną, jednak jej serce jest zimne jak lód. Dziewczyna w wieku siedmiu lat urodą przewyższała już swoją matkę, co sprawiło, że jej własny ojciec zaczął ją potajemnie odwiedzać co noc. Blanche (czyli Śnieżka) w zamyśle autorki miała być właśnie czarnym charakterem, podobnie jak w wersji oryginalnej braci Grimm.

Malutka Lisette, przyjaciółka z dzieciństwa Wilhelma - lokaja Ludwika; zawsze nosiła szary czepek na głowie, chociaż wciąż marzyła o czerwonym. Niestety tego typu nakrycia głowy były drogie, a rodzina dziewczynki nie należała do zamożnych. Pewnego dnia dziewczynka wyrusza z koszyczkiem do babci, by odkryć, że kobiecina nie żyje, a rodzice sprzedali małą wnusię wilkowi.

Dawno temu, w odległym królestwie, żyli sobie król i królowa, którzy pragnęli mieć dziecko, ale ich starania spełzały bardzo długo na niczym. Wreszcie im się poszczęściło, na świat przyszła przepiękna dziewczynka. Z tej okazji szczęśliwi rodzice zaprosili dwanaście wiedźm na ucztę, by jadły ze złotych talerzyków. Kobiety obdarzały dziewczynkę darami: urodą, inteligencją, innymi przymiotami. Jednak pech chciał, że na scenę weszła niezaproszona trzynasta wiedźma, która rzuciła na dziewczynkę klątwę, by umarła. Sprawę uratowała dwunasta: dziewczyna w dniu swoich piętnastych urodzin ma ukłuć się w palec i zasnąć, aż obudzi ją pocałunek prawdziwej miłości.

"Jakże nie mam smutną być, za starego każą iść" (tak, w odtwarzaczu trzeszczy mi "Lipka" w wykonaniu Litvintroll), tak mogłaby zaśpiewać Amalie, dziewczyna z biednej rodziny, która cierpi z powodu zalotów strasznego mężczyzny z siną brodą. Do ślubu przymuszają ją również ojciec i trzej bracia, którym zależy, by biuściaste (tak, biust Amalie jest kluczowy w tej historii) dziewczę wyszło za bogacza. Szkoda tylko, że egocentryczna Amalie poza "biustem" (nie mogę zdradzić czemu wzięłam to w cudzysłów, no nie mogę) zbyt wielu zalet nie posiada.

Losy tych czterech dziewcząt zetkną się z osobą młodego księcia Ludwika, przystojnego kobieciarza, którego wreszcie postanawia pozbyć się ojciec, by w końcu latorośl się ustatkowała. Ludwik wyrusza zatem na poszukiwanie idealnej kandydatki na żonę, a decydującym kryterium jest rozmiar miseczki. Wraz z nim podróżuje jego lokaj Wilhelm, jedyny człowiek, który może wytrzymać z charakternym księciem.

Jako miłośniczka kreski pani Kaori Yuki zawyłam z radości, gdy na stronie facebookowej JPF pojawiła się pierwsza informacja, że na polskim rynku pojawi się "Ludwig kakumei". Zachwycałam się rysunkami tej autorki już w "Angel Sanctuary", teraz trzymam kciuki za wydanie u nas "Gravel Kingdom", które łyknę jak młody pelikan z porzekadła. Owszem, czytałam kiedyś na skanach i mogłabym teraz zagderać, że "w internecie za free było" i nie muszę kupować wersji polskiej. Tylko po co? Czy muszę przypominać, że jeśli nikt nie będzie kupował w Polsce mang, ryneczek nam się wykończy? Tyle od Mrs Obvious.

Generalnie jestem zadowolona z wersji zaproponowanej przez JPF. Tomik jest odrobinę większy od standardowych, przez co może trochę dziwnie wygląda wśród mang na półce, ale mi to nie przeszkadza. Ogromny plus wędruje również za matową obwolutę. Niestety w środku nie ma kolorowych stron, ale nie wiem, czy w oryginalnym wydaniu również wszystko nie było czarno-białe. Nie widziałam japońskiej wersji, ale na sieci spotkałam kolorowe ilustracje z początków niektórych rozdziałów.
W sumie w polskiej wersji "Rewolucji według Ludwika" zabodło mnie tylko jedno. Nie, nie chodzi o tytuł. Zauważyłam ostatnio tendencję, by nazywać mangi po polsku, co ma swoje zalety: a weź wyjaśnij pani Jadzi w kiosku o co Ci chodzi. Dziabło mnie słowo "streszczenie" na trzeciej (gdy bierzemy pod uwagę japoński układ i liczymy od prawej) stronie obwoluty. Słowo to zostało przypisane do blurba, który wydrukowany został również na stronie czwartej obwoluty i streszczeniem nie jest. To po prostu kilka zdań zachęcających do lektury tej mangi.

W "Rewolucji według Ludwika" po raz kolejny odnalazłam to, co lubię: bardzo chory klimat i niezwykłą opowieść. Kazirodztwo, zemsta, zabójstwa, seks, handel żywym towarem - to wszystko można odnaleźć na kartach tej mangi. Nie ma tu słodyczy "a na tej lipce, na tej zieloniutkiej trzej ptaszkowie śpiewają" (tak, po raz kolejny gra Litvintroll) i radosnych piosenek rodem z filmów Disneya. Każdy bohater jest na swój sposób wynaturzony, targany emocjami i namiętnościami, a przez to tak intrygujący, że nie sposób oderwać się od lektury do momentu, gdy pada kluczowe zdanie o tym, kto tak naprawdę żył długo i szczęśliwie. Domyślić się łatwo.

Rewolucja według Ludwika, tom 1

tytuł oryginalny: Ludwig Kakumei
autor: Kaori Yuki
wydawca japoński: Hakusensha
data wydania w Japonii: 2004
wydawca polski: JPF
data wydania w Polsce: kwiecień 2014
cena okładkowa: 25,20 zł

moja ocena: 4/5

http://okami.sklep.pl/pl/c/Rewolucja-wedlug-Ludwika/138


2 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ech, coś się namieszało i usunął mi się komentarz, więc powtarzam:
    Grimmów mam to wydanie: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/164171/basnie-dla-dzieci-i-dla-domu-tom-1-2, jeśli chcesz, to mogę Ci je pożyczyć :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi niezmiernie miło jeśli pozostawisz po sobie ślad.
Pamiętaj, że komentarze będące spamem lub obrażające innych będą kasowane.

Informuję iż teksty (nie będące odpowiednio odznaczonymi cytatami z książek) oraz rysunki/ komiksy zamieszczane na tym blogu są moją własnością.
Okładki książek i komiksów pochodzą z serwisu lubimyczytac.pl .
Kopiowanie i/ lub przerabianie, przeredagowywanie tekstów bez mojej wiedzy i zgody jest zabronione.