sobota, 16 sierpnia 2014

Co wylądowało w lesie Rendlesham? - nadchodzi inwazja

Z pozoru życie na Wyspach w dniu jedenastym lipca tysiąc dziewięćset osiemdziesiątego pierwszego toczyło się swoim normalnym torem. Trwały wówczas zawody Davis Cup, a hit "Ghost Town" grupy the Specials podbił listy przebojów.

Tego dnia nie zanosiło się, by życie Amerykanów stacjonujących w bazie Bentwaters oraz mieszkających nieopodal Brytyjczyków miało się jakoś nadzwyczajnie zmieniać.
W ten sposób czwórka amerykańskich nastolatków (w tym dwóch chłopaków mających polskie korzenie) tradycyjnie rozpoczyna od treningu, jednak wpadają w pułapkę zastawioną przez ich znajomych - dół wypełniony krowim łajnem. 

W domu Maggie, ładnej i szalenie inteligentnej amerykańskiej nastolatki, gdzie grupka doprowadza się do porządku, okazuje się, że coś jednak się dzieje. Ojciec dziewczyny wpada do domu po dokumenty wojskowe i ma je jak najszybciej dostarczyć do bazy. Niestety przewraca się, przez co misja przekazania przesyłki spada na nastolatków...

Tymczasem z gospodarstwa BB, sympatii Maggie, ucieka krowa. Chłopak niewiele myśląc gna za nią w las. Niestety zwierzę powoduje wypadek, rozdeptuje dziwną "baterię", która pokrywa ósemkę nastolatków (4 Brytyjczyków i 4 Amerykanów) dziwnym, fioletowym pyłem. Jednak to nie koniec kłopotów...

Okazuje się, że wskutek interwencji pozaziemskiej cywilizacji wszystko, co nie zostało obsypane fioletowym pyłem, zastyga. Wszelkie istoty stają nagle w bezruchu, jakby ktoś wcisnął przycisk "Pauza" na filmie. Do tego pojawiają się dziwne wzory na trawie, a obcy postanawiają się ujawnić. I bynajmniej, nie mają wobec bohaterów przyjaznych intencji.

Przyznam się, że po "Co wylądowało w lesie Rendlesham?" sięgnęłam zachęcona przez liczne pozytywne recenzje tego tytułu. Otrzymałam to, co mi obiecano: plejadę barwnych bohaterów, walki, szybką akcję. Wszystko przeskakiwało między sobą dynamicznie, niekiedy jak kadry komiksu, z których wręcz wystrzela w czytelnika pocisk. Tak też było i tutaj, działo się. Akcja trzyma cały czas w napięciu i nie pozwala się oderwać.

Książka została wydana własnym sumptem przez Mateusza Kudrańskiego. To on odpowiada za tekst, grafikę oraz dystrybucję. Jestem wzrokowcem, dlatego moją uwagę momentalnie przykuła okładka. Później natomiast podziwiałam kontury sylwetek bohaterów, w które wkomponowane zostały wydarzenia z danego rozdziału. Fajna sprawa. Autor nie narzuca czytelnikowi jak ma konkretnie wyglądać dana postać, tylko pozostawia furtkę dla wyobraźni.
W trakcie lektury trafiłam na kilka literówek i jedno niezgodne użycie słowa względem znaczenia, ale nie było to tak rażące, jak na przykład w książkach wydanych ze współfinansowaniem (wiem, że uderzam teraz w vanity publishing). Widać, że autor włożył w wydanie dużo serca i poświęcił mu wiele uwagi.

"Co wylądowało w lesie Rendlesham?" jest sympatyczną wizją alternatywną historii, młodzieżówką, po którą można sięgać bez obaw, że otrzyma się kolejną papkę. Wątek romantyczny nie jest tu tak mocno eksponowany i nie dominuje nad akcją, za co autorowi należy się ogromny plus.

Co wylądowało w lesie Rendlesham?

autor: Mateusz Kudrański
wydawca: self-publishing

moja ocena: 3,5/5

Tekst bierze udział w wyzwaniu Czytam Fantastykę.

Za możliwość przeczytania dziękuję:

 

Grafika pobrana ze strony fp książki.

8 komentarzy:

  1. O! A ja jeszcze o niej nie słyszałam...

    OdpowiedzUsuń
  2. Barwni bohaterowie i szybka akcja mnie przekonują, literówki też nie powinny utrudniać mi czytania. Jak nadrobię inne książkowe zaległości - może zapoznam się z "Co wylądowało..." :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chętnie po nią sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cieszy mnie fakt, że wątek romantyczny nie jest tak wyeksponowany. Może uda mi się zajrzeć.

    OdpowiedzUsuń
  5. Książkę mam w wersji e-booka, więc z pewnością niedługo po nią sięgnę. Ciekawi mnie od dawna, również dzięki wielu pozytywnym recenzjom, mam zatem nadzieję, że i ja dostanę to, czego się spodziewam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Również nie słyszałam jeszcze o tej książce. Brzmi zachęcająco :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mooże sięgnę, choć nie przepadam za młodzieżówkami ;P

    OdpowiedzUsuń
  8. czytałam i mam mieszane uczucia, niby fajna i pomysłowa ale ciężko się czytało

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi niezmiernie miło jeśli pozostawisz po sobie ślad.
Pamiętaj, że komentarze będące spamem lub obrażające innych będą kasowane.

Informuję iż teksty (nie będące odpowiednio odznaczonymi cytatami z książek) oraz rysunki/ komiksy zamieszczane na tym blogu są moją własnością.
Okładki książek i komiksów pochodzą z serwisu lubimyczytac.pl .
Kopiowanie i/ lub przerabianie, przeredagowywanie tekstów bez mojej wiedzy i zgody jest zabronione.