niedziela, 21 września 2014

Po godzinach, czyli kilka pytań do A. M. Chaudière

Ania z jej debiutancką książką. Zdjęcie pochodzi z fp Autorki.
Cześć, czas na kolejny wywiad z serii "Po godzinach".  Tym razem pogadałam chwilę z A. M. Chaudière, autorką "Niewolnicy", o której już kilka razy wspominałam na Zapiskach.
Nie przedłużam, zapraszam do lektury.

MG: Witaj! Swoją debiutancką powieść "Niewolnica" wydałaś pod pseudonimem. Dlaczego zdecydowałaś się na ten krok?

A.M.CH: No hej. Uf, jak dobrze, że dałaś tylko jedno standardowe pytanie.
To proste – dwa miasta, w których mnie znają, dwa nazwiska (panieńskie i obecne), zatem kompromis. Wybrałam sobie inne, bo żadnego z nich nie chciałam. Po drugie do patriotów nie należę, zatem to przy okazji marketing. Chciałam coś neutralnego, z czego będę mogła korzystać za każdym razem dla publikacji, stałego, niezwiązanego z moim życiem prywatnym, które nierzadko się zmienia. Chaudière będzie zawsze.


MG: Czy Twoje życie zmieniło się po publikacji "Niewolnicy"? Jeśli tak, w jaki sposób?

A.M.CH: Jasne! I to jak. Przede wszystkim ludzie. Mnóstwo ciekawych ludzi znalazło się nagle wkoło mnie. Nowe znajomości, przyjaźnie... i tak dalej. Jedni pojawiają się na chwilę, inni zostają na dłużej, jeszcze inni na stałe (mam nadzieję). Autorzy, blogerzy, recenzenci, czytelnicy. Całe kolorowe grono ludzi, którzy sobie wzajemnie pomagają i umilają życie. Ciebie przecież też poznałam dzięki N. I targi książki, jako standardowe punkty naszych spotkań. Ach, i najważniejsze – nie mam już tyle czasu, co kiedyś. Międzyczasu też nie.


MG: Akcja Twojej powieści dzieje się w 2052 roku, po wielkiej katastrofie, która zmieniła kształt naszego świata. Jak reagujesz na krytykę, że niektóre z lądów nie miały prawa znaleźć się pod wodą?

A.M.CH: Jak zawsze – to fantasy. Czyli worek bez dna. Jak się komuś nie podoba mój układ na planecie, może nie czytać, może sobie krytykować – wolność słowa. Nie obchodzą mnie kanony i schematy. Jeśli ktoś chce czytać schematyczne fantasy, ściśle zamknięte w jakichś ramach – proszę bardzo, przecież ja nie zabraniam niczego. N. to moja książka, moja wyobraźnia i mój świat, zatem oprócz tradycyjnych postaci, jak magowie, na przykład, są te typowo moje, nowe, zmodyfikowane. Z umiejętnościami, jakie ja chcę, aby posiadali, z wyglądem jaki chcę, aby mieli, itp. Rozumiem, że mistrzowie pióra i w tym gatunku wyznaczają pewne normy, ale... co z tego? Oni piszą tak, ja piszę tak. Czytam ich, bo lubię, bo chcę wiedzieć, o czym piszą i jak piszą – tak samo czytam innych autorów i inne książki. A przede wszystkim bo jestem ciekawa historii. Ale ja pisać zamierzam po swojemu. Ach, i dorysowuję mapy, opiszę legendy, może coś tam się wyjaśni. Przecież w jedynce nie ma za wiele, bo po co.

MG: "Niewolnica" to historia 21-letniej Ariny, dziewczyny pochodzącej z potężnego rodu, będącej własnością jednego z potężniejszych magów Aszarte. Skąd wziął się pomysł, by właśnie w ten sposób ukształtować relacje bohaterów?

Kurcze, nie wiem. U mnie wiele rzeczy powstaje... Przypadkiem. Życie przecież podobno składa się z przypadków. Każda inna relacja wydała mi się nudna, oklepana. Czytałam akurat Gildię i stwierdziłam, że dlaczego by nie pokazać właśnie takiej? Z bliska, ze szczegółami. Niewolnictwa, skoncentrowanego tylko na wybranych bohaterach, żeby się nie powtarzać za bardzo, bo przecież i o tym już pisano. Zatem wokół niego zakręciłam fabułę jedynki.


MG: Przyjaźnisz się i współpracujesz z grupką polskich autorów. Co dają Ci takie relacje?

A.M.CH: Dużo. A tak naprawdę, trudno na to pytanie odpowiedzieć. Nie przyjaźnię się i nie zadaję z nikim dlatego, bo coś mi może dana znajomość dać. Przyjaźnimy się, bo to naprawdę fajni ludzie. Zróżnicowani. Wszyscy inni, każdy równy – można powiedzieć. Myślę, że uczymy się od siebie nawzajem. Piszemy inaczej, po swojemu, to jest wymiana informacji, wzajemne poprawianie się, pomoc i tym podobne. Bezinteresownie. No, i życie jest ciekawsze.


MG: "Niewolnica" została entuzjastycznie przyjęta przez blogerów. Jakie sygnały odbierasz od czytelników?

A.M.CH: Entuzjastyczne? Tak właściwie różne. Większości się podoba, ale zdarzają się jednostki, którym nie pasuje w niej nic i mają do tego prawo. Właśnie znów zeszła z księgarń, pojawi się pod koniec tego tygodnia dopiero, czyli chyba jednak pozytywnie jest odbierana.


MG: Miałam już sposobność przeczytać fragment drugiego tomu "Niewolnicy", ale czy mogłabyś uchylić czytelnikom rąbka tajemnicy czego mogą się spodziewać?

A.M.CH: Powiem tyle, ile już wiadomo. Chyba, w razie co, to nie publikuj reszty. Połowę akcji poprowadzi Cath. Poznamy jej życie z bliższej perspektywy, jej związek z nowym bohaterem, jej zachowanie – ogólnie ją. Arina dostanie drugą połowę, no i oczywiście tu akcja będzie przeplatana jak w jedynce – wyjaśni się trochę zagadnień niewyjaśnionych, typu kim ona jest, po co jest (może, bo coś mi na trójkę musi zostać), z kim jest (tak, dostaniecie może ze dwie sceny ostatnio tak popularnie określane mianem „rzygam tęczą”)... Będzie wielkie love, wielkie nadzieje, płacz i zgrzytanie zębów też będzie. A na końcu znów spotkamy się licznie, w ciekawym momencie, i znów utkwimy w kulminacyjnym punkcie aż do odwołania. Tak, nie ma za co.


MG: Jakie są Twoje plany na przyszłość?

A.M.CH: Cholera, zagięłaś mnie. Nie wiem. A może i wiem, tylko nie powiem. Albo jeszcze nie do końca wiem. Czy też nie chcę zapeszać. Haha. Dużo i różnych mam planów, jak chyba każdy. Jedne dotyczą N. całej trylogii – chcę ją napisać i promować możliwie najlepiej jak potrafię. Inne dotyczą mojego życia prywatnego, a w to nie będziemy się zagłębiać, bo ja po prostu daleko w przyszłość nie wybiegam. Chcieć to jedno. Mieć – to już zupełnie co innego. Ale jak to mówią, dla chcącego nic trudnego, więc z pewnością do ich realizacji będę dążyć zawzięcie, a Wy z tą samą pewnością się o nich na bieżąco będziecie dowiadywać. Lepiej zawczasu nie wiedzieć, co przyniesie życie. Bo po co?

Dziękuję Ci za rozmowę i życzę powodzenia.

Ja również dziękuję, miło było i nieszablonowo. :D

4 komentarze:

  1. Aż ma się ochotę sięgną po "Niewolnicę" :D
    Tak swoją drogą od dawna na nią poluję, ale zawsze jakoś nie mam czasu (jakby nie było, trochę stron ma)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawy wywiad, niezwykle miło się czytało :). Będę musiała koniecznie sięgnąć po "Niewolnicę" :D.

    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja już nie mogę się doczekać drugiego tomu. Czekam z niecierpliwością!

    OdpowiedzUsuń
  4. I autorka ma rację - po co pisać fantasy, które mieści się w ramach rzeczywistości? O to w nim chodzi, żeby było całkowicie nieprzewidywalne :)

    naczytane.blog.pl

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi niezmiernie miło jeśli pozostawisz po sobie ślad.
Pamiętaj, że komentarze będące spamem lub obrażające innych będą kasowane.

Informuję iż teksty (nie będące odpowiednio odznaczonymi cytatami z książek) oraz rysunki/ komiksy zamieszczane na tym blogu są moją własnością.
Okładki książek i komiksów pochodzą z serwisu lubimyczytac.pl .
Kopiowanie i/ lub przerabianie, przeredagowywanie tekstów bez mojej wiedzy i zgody jest zabronione.