czwartek, 25 września 2014

Po godzinach, czyli kilka pytań do Remigiusza Mroza

Dzień dobry,
przedstawiam Wam kolejny wywiad z twórcą, którego dokonania promowane są w ramach akcji Polacy Nie Gęsi i Swoich Autorów Mają. Bardzo się cieszę, że miałam okazję zadać kilka pytań Remigiuszowi Mrozowi, z którego książkami zetknęłam się po raz pierwszy, ale wiem doskonale, że nie ostatni. 

Na stronie "Gąsek" możecie przeczytać, że "Remigiusz Mróz ukończył z wyróżnieniem studia w Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie oraz jest doktorantem na tejże uczelni. W jego dorobku literackim znajdują się cztery wydane powieści i szereg artykułów naukowych z dziedziny prawa. Tworzy prozę różnych gatunków – ponad dwadzieścia dotychczas niepublikowanych pozycji oscyluje wokół historii, thrillera, sensacji, kryminału, czy też SF i horroru."
Nie przedłużam jednak, zapraszam Was do lektury krótkiego wywiadu, jaki miałam zaszczyt z nim przeprowadzić. Prezentowane zdjęcia samolotów zostały wykonane w Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie. Nie przestawiają samolotów, o których jest mowa w książce "Turkusowe szale", jednak są zbliżone do nich "wiekiem", dlatego też zdecydowałam się na ich publikację.

MG: Skąd tak właściwie rozpoczęła się Pana fascynacja historią?

RM: Sięgając pamięcią najdalej, chyba od wujka – ówczesnego podpułkownika, który w 1945 roku uczestniczył w walkach o Berlin, za co otrzymał różne armijne dystynkcje. Pamiętam, że kiedyś pokazał mi zastawę – czy komplet sztućców – z herbem Lwowa. Szalenie zaciekawiło mnie, cóż to jest ten Lwów, dlaczego jest na zastawie, gdzie się znajduje, co ma wspólnego z lwami, et cetera. Nie pamiętam niestety, jak wujek wytłumaczył mi te kwestie, ale przypuszczam, że mały berbeć i tak niewiele z tego zrozumiał. Zapadła mi za to w pamięci ta iskra ciekawości, która kazała dociekać. Być może właśnie od niej się zaczęło.

MG: Według notki biograficznej na Polacy nie Gęsi... w Pana szufladzie czeka około dwadzieścia powieści (historia, sensacja, kryminały, SF, horrory). Skąd taka rozpiętość gatunkowa? I czy któraś z nich ukaże się w najbliższym czasie?

RM: Lubię czytać szeroko, stąd także pisać szeroko. Dobrze czuję się przede wszystkim w sferze thrillera – przy czym drugorzędne znaczenie ma to, jakie jest tło dla fabuły. Może być to średniowieczna Aragonia, może być pokład okrętu przemierzającego bezkres kosmosu, czy w końcu ulice jakiegoś amerykańskiego miasteczka. Wszystko to jest tylko dodatkiem, choć stworzenie ów dodatku nieraz kosztuje znacznie więcej pracy, niż skonstruowanie samej osi fabularnej.

Notka zdążyła się już trochę przeterminować, gdyż doszło dziesięć kolejnych książek – część ma już ustalonych wydawców, a nawet oględne daty publikacji, część czeka cierpliwie na swoją kolej. Jeszcze w tym roku ukaże się powieść SF nakładem wydawnictwa Genius Creations – póki co mogę powiedzieć tylko tyle, że będzie mrocznie i ciekawie.

MG: Debiutował Pan kryminałem "Wieża milczenia", po około pół roku pojawił się pierwszy tom  serii "Parabellum", niedługo po nim drugi (według portalu lubimyczytac.pl cieszący się większym zainteresowaniem od Pana debiutu), a teraz pojawiły się "Turkusowe szale". Jak Pan myśli, co ciągnie czytelników właśnie ku książkom historycznym?

RM: Chyba to samo, co sprawia, że lubimy czytać science fiction. Inny, nieznany świat. W przypadku powieści historycznych jest to przeszłość, a nie przyszłość, ale największy urok polega na tym samym: oderwaniu się od rzeczywistości, choć na chwilę.
Inna sprawa to fenomen historycznej literatury faktu w naszym kraju – Sławomir Koper, Iwona Kienzler, Davies, Koprowski, Łysiak i inni. Polacy naprawdę chcą poznawać swoją przeszłość, co jest pewnym ewenementem w skali światowej. Weźmy rynek amerykański – tam takie pozycje nigdy nie mają szansy dotrzeć na szczyty list bestsellerów, tymczasem u nas nierzadko na nich królują.

MG: A która z nich jest Panu najbliższa?

RM: Parabellum było pierwszą powieścią, którą napisałem, stąd zawsze będę mieć do niej ogromny sentyment. Z bohaterami tego cyklu spędziłem sporo czasu, bo zanim cała historia się zamknęła, zdążyłem napisać dwa miliony znaków. I mimo że od zakończenia pracy minęły już dwa lata, nadal gdzieś z tyłu głowy mam to, jak ta historia mogła dalej się potoczyć. Może kiedyś dane mi będzie do tego wrócić – z pewnością byłoby ciekawie. Oprócz tego, mam kilkanaście książek, których pisanie wspominam jako nieprawdopodobną przygodę. I liczę na to, że jak najszybciej uda mi się zabrać w nią także czytelników.


MG: Dotychczas, jeśli idzie o historie snute wokół RAFu, największą popularnością cieszył się Dywizjon 303. Co sprawiło, że Pana wybór padł na 307? I jak wyglądała praca nad "Turkusowymi szalami"?

RM: Początkowo chciałem zająć się właśnie Trzysta Trzecim, nie bardzo orientując się, jak sprawa wyglądała w przypadku innych dywizjonów. Przygotowując się do pisania zrobiłem wstępny research i doszedłem do wniosku, że na temat 303. wszystko zostało już powiedziane. Jeśli nie zrobił tego Arkady Fiedler, to z pewnością dzieła dopełnili państwo Olson i Cloud. Nie pozostało mi więc nic innego, jak poszukać innej grupy lotników, która odpowiadałaby potrzebom takiej powieści. Kiedy trafiłem na Trzysta Siódmy, wiedziałem, że mam to, czego szukałem – nocny dywizjon, stare kolumbryny, ciągłe przenosiny z lotniska na lotnisko, a prócz tego świetne podłoże faktograficzne przygotowane między innymi przez Jerzego Damsza, ostatniego dowódcę „Lwowskich Puchaczy”. I nie żałuję, bo ich przeżycia były naprawdę pasjonujące.
Praca nad książką zasadniczo nie różniła się od tego, jak zazwyczaj działam – rano dziesięć stron, potem bieg i obiad, a na deser kolejna porcja napisanych stron. Wieczorem czytanie materiałów źródłowych, potem sen – i koło się zamyka. Może to i rutyna, ale cudowna.



MG: W "Turkusowych szalach" obok postaci historycznych pojawiają się również fikcyjne, będące niekiedy syntezą tych żyjących w trakcie walk o Anglię. Dlaczego zdecydował się Pan na ten zabieg?

RM: Wymusił to na mnie niejako własny styl pisania. Już na początku wiedziałem, że dam sobie dużą swobodę w konstruowaniu tej historii – ot, choćby w kwestii szpiega, którego realnie przecież w 307. nie było. Już sam ten fakt nie pozwalał mi na umieszczenie w powieści prawdziwych lotników, bo czytelnik byłby w stanie szybko sprawdzić, że dany lotnik nigdy z Niemcami nie miał nic wspólnego (prócz tego, że strącał ich z nieba). Uwidacznia to, jak fikcyjne postacie pozwalają rozpostrzeć skrzydła.
Inna sprawa, że czułbym się nieswojo pisząc o ludziach, którzy rzeczywiście walczyli i ginęli w starciu z hitlerowcami – w opracowaniu jak najbardziej, jednak w powieści wydaje mi się to niekoniecznie w dobrym smaku. Obawiałbym się, że nieprawidłowo oddam rys charakterologiczny któregoś z lotników, bądź wsadzę w jego usta słowa, których nigdy by nie wypowiedział.


MG: Na facebookowej stronie Polacy nie Gęsi i Swoich Autorów Mają. skomentował Pan kiedyś moją wypowiedź, że Sabaton robi kawał dobrej roboty pokazując historię poprzez wykonywaną muzykę. Czy jest Pan ich fanem? I czy na przykład "Aces in exile" towarzyszyło Panu przy pisaniu?

RM: Turkusowych szali. Niesie mnóstwo emocji, podobnie jak „Uprising”, traktujące o powstaniu warszawskim. Czy jestem fanem? Z pewnością lubię ich muzykę, świetnie mi się przy niej biega, ale – pozostając w tym klimacie – wolę Running Wild.
„Aces in exile” to kawał dobrego, mocnego grania, a Sabaton od lat dba o to, by ich słuchacze wiedzieli o bohaterskich – często wręcz niewiarygodnych – czynach Polaków podczas II wojny światowej. Nie jest zresztą przesadą stwierdzenie, że ta piosenka w pewnym stopniu zainspirowała mnie do napisania

MG: W sieci emocje wzbudza Pana zdjęcie obwieszczające światu, że pisze się "Parabellum 3". Czy może Pan uchylić rąbka tajemnicy czego czytelnicy mogą się spodziewać?

RM: W trzecim tomie pojawią się odpowiedzi na część znaków zapytania z poprzednich dwóch części, jednak ostatecznie to czwarty tom przyniesie kropkę nad i dla wszystkich wątków. Tymczasem jednak znajdziemy się wraz z bohaterami m.in. w obozie koncentracyjnym – co pisało mi się niezwykle trudno. I z czystym sercem mogę powiedzieć, że był to najtrudniejszy research, jaki przyszło mi robić.
Przeniesiemy się też z innymi postaciami na Bliski Wschód – podczas II wojny światowej los rzucał tam nie tylko żołnierzy, ale także cywilów uciekających przed wojennymi okrucieństwami. W końcu poznamy też nowych bohaterów, Niemców, z którymi wiązać będzie się nie lada zagadka kryminalna.


MG: Dziękuję za rozmowę.

RM: Ja również!

2 komentarze:

  1. Świetna rozmowa! ;) Nie miałam przyjemności dotychczas zapoznać się z twórczością Remigiusza Mroza. Wiele dobrego słyszałam o najnowszej książce, jak i o słynnym "Parabellum" pisarza, więc jeśli będę miała okazję przeczytać te pozycje - z pewnością to zrobię. Pozdrawiam, Marcelina ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam "Parabellum" czekam na wiecej powiesci. Szkoda, ze nie ma mnie w PL, bo moglabym czytac na biezaco. Bardzo dobry wywiad.

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi niezmiernie miło jeśli pozostawisz po sobie ślad.
Pamiętaj, że komentarze będące spamem lub obrażające innych będą kasowane.

Informuję iż teksty (nie będące odpowiednio odznaczonymi cytatami z książek) oraz rysunki/ komiksy zamieszczane na tym blogu są moją własnością.
Okładki książek i komiksów pochodzą z serwisu lubimyczytac.pl .
Kopiowanie i/ lub przerabianie, przeredagowywanie tekstów bez mojej wiedzy i zgody jest zabronione.