sobota, 27 września 2014

Turkusowe Szale - opowieść o Lwowskich Puchaczach

Zdjęcie wykonane w Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie.
Cześć, dzisiaj chcę Wam opowiedzieć o książce, która trafiła w moje ręce za sprawą akcji Polacy nie Gęsi i Swoich Autorów Mają. W tym tygodniu promowana jest książka "Turkusowe szale" Remigiusza Mroza, autora znanego wielu czytelnikom z entuzjastycznie przyjętego cyklu "Parabellum" (trochę wstyd się przyznać, ale ta lektura jest wciąż przede mną).

Utarło się jakoś, że gdy słyszymy sformułowanie "Bitwa o Anglię", myślimy od razu o osławionym Dywizjonie 303, grupie bohaterskich lotników. Sama ze szkoły nie wyniosłam jakoś zbyt wiele wiedzy na ten temat - po prostu udział pozostałych dywizjonów została potraktowany jakoś tak po macoszemu. Sygnały, że było inaczej, docierały do mnie spoza zajęć w szkolnej ławie (co w sumie nie do końca dobrze świadczy o systemie edukacyjnym, ale o tym może innym razem), do myślenia natomiast dały mi kawałki "Aces High" Iron Maiden i "Aces in Exile" Sabatonu. I ten drugi chyba sprawił, że sięgnęłam po "Turkusowe szale", pod nosem pomrukując utwór Szwedów.

Lwowskie Puchacze (Dywizjon 307) patrolują niebo po zmroku. Wciąż są przenoszeni z bazy do bazy, latają jednymi z najgorszych (o ile nie najgorszymi) samolotami, nie rozumieją się z Anglikami (zwanymi przez nich herbaciarzami), nie uczestniczą w bitwie. Bierność wywołuje ich frustrację. Przecież oni też by chcieli zaszkodzić tym, którzy okupują Polskę.Tylko że brytyjskie dowództwo się na to nie zgadza. Noc dziwnego, że pewnej nocy dwóch lotników potajemnie wybiera się na łów... Niestety, mimo strącenia niemieckich maszyn, Puchacze nie będą mogły przypisać sobie tego sukcesu.
Pojawi się jeszcze jeden problem. W szeregach dywizjonu jest szpieg, który sabotuje akcje.

W "Turkusowych szalach" wszystkie elementy sprawiają wrażenie gruntownie przemyślanych, umieszczonych w odpowiednim momencie, jak w układance, bez wbijania puzzli młotkiem. Polscy lotnicy na samym początku swojej misji w ogóle nie rozumieją się z Anglikami. Dlatego też wcześniejsze kwestie "herbaciarzy" są w ich mother tongue, co Polacy komentują po swojemu, z naszą narodową niefrasobliwością i poczuciem humoru. Z czasem jednak zaczynają rozumieć komendy dowództwa, zwroty używane w prywatnych rozmowach. Nawiązują się więzi, między innymi romans między Aileen (Brytyjką marzącą o możliwości pilotowania samolotu), a Felixem Esskerem. I nie spodziewajcie się pretensjonalności rodem z "Pearl Harbor".
Bardzo ciekawym zabiegiem, o którym mogliście przeczytać w wywiadzie w poprzedniej notce, jest umieszczenie obok postaci historycznych osób fikcyjnych. Autor nie chce modyfikować i wkładać w usta prawdziwym lotnikom słów, których nie wypowiedzieli. Muszę przyznać jednak, że gdyby nie "Posłowie", mogłabym uwierzyć, że taki Essker chodził po ziemi i strącał Niemców w Bitwie o Anglię.

Przed napisaniem tego tekstu przejrzałam kilka recenzji, by sprawdzić czy tylko mi ta książka tak bardzo się spodobała i trafiłam na perełkę, ewenement, nazywajcie jak chcecie. Bloger ostrzegał przed tą książką ludzi, którzy są wyczuleni na przekleństwa, które występują tu niekiedy. Mało co nie oplułam kawą laptopa ze śmiechu, gdyż "słowa brzydkie i obelżywe" użyte tu są w ściśle określonych celach. Remigiusz Mróz nie epatuje jakąś wielką wulgarnością, tylko wplata te sformułowania tam, gdzie rzeczywiście mogły zostać użyte i inne po prostu nie pasują. Nie, nie macie nagminnego "pszecinek jego mać!" (literówka zamierzona) w opisach, dialogach i gdzie się da. Są jednak miejsca, gdzie na siłę ugrzeczniać się nie da i już. Na przykład nie wyobrażam sobie, by Merowski, jeden z podejrzewanych o zdradę bohaterów, wobec osoby sprawdzającej, użył sformułowania "toż to niegrzeczny szpieg, ajć!". Nie widzi się, co nie? Sformułowanie "ten gość to pierdolony szpieg!" (strona 349) idealnie odzwierciedla emocje kotłujące się w bohaterze i niech nie opowiada bzdur tu purytański front cenzurowania książek (rodem z gimnazjum). Nazwa dobra jak każda inna. Ku Waszej uciesze i ku refleksji.

Zastanawiam się czy mogę "Turkusowym szalom" coś zarzucić. W sumie jest jedna rzecz, ale za mało poważna, by nazwać ją zarzutem. Po 518 stronach tekstu uważam, że Autor postawił ostatnią kropkę za wcześnie. Wciąż byłam ciekawa jak ułoży się życie bohaterów, a tu nagle "Posłowie historyczne", opowieść się zakończyła. I aż ciekawość zżera, czy Remigiusz Mróz zaryzykuje kiedyś opowiedzenie powojennych losów lotników z 307. Czy wrócą do kraju, a może pozostaną na obczyźnie? Opowiadana w mojej rodzinie historia lotnika z 303 (a przy okazji odległego kuzyna) świadczy o tym, że lepiej było po prostu nie wracać już nie do tej Polski, dla której walczyli. Myślę, że próba nakreślenia profilu tego typu osoby z pewnością wywołałaby wiele dyskusji wśród czytelników.

"Turkusowe szale" wciągają. Nie mówię tego jako fanka powieści historycznych, choć rzeczywiście wolę tego typu historie od wizji przyszłości, lecz miłośniczka świetnie opowiedzianych historii. Melduję, że od momentu rozpoczęcia lektury nie mogłam się oderwać od książki. Znalazłam w niej to, co lubię: tło historyczne, wartką akcję, świetnie nakreślonych bohaterów i odpowiednio podany wątek romantyczny, bez zbędnego wzdychania, rozterek i dylematów. Nie gderam już i nie przedłużam, zachęcam do lektury.

Turkusowe Szale

autor: Remigiusz Mróz
wydawca: Bellona
data wydania: 2014

moja ocena: 9/10

http://ksiegarnia.bellona.pl/
Książkę możecie zakupić na stronie księgarni Bellona.
Książka objęta patronatem akcji Polacy nie Gęsi i Swoich Autorów Mają.

https://www.facebook.com/PNGiSAM

1 komentarz:

  1. Jestem po przeczytaniu pierwszego tomu "Parabellum", "Turkusowe szale" jeszcze przede mną, jednak z pewnością sięgnę i po tę historię :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi niezmiernie miło jeśli pozostawisz po sobie ślad.
Pamiętaj, że komentarze będące spamem lub obrażające innych będą kasowane.

Informuję iż teksty (nie będące odpowiednio odznaczonymi cytatami z książek) oraz rysunki/ komiksy zamieszczane na tym blogu są moją własnością.
Okładki książek i komiksów pochodzą z serwisu lubimyczytac.pl .
Kopiowanie i/ lub przerabianie, przeredagowywanie tekstów bez mojej wiedzy i zgody jest zabronione.