poniedziałek, 20 października 2014

Porachunki, aka Malavita - o gangsterze skruszonym

Późna noc. Do malutkiego miasteczka Cholong-sur-Avre w Normandii sprowadza się czteroosobowa rodzina. Pierwsza pojawia się matka, Maggie, która osobiście musi sprawdzić stan domostwa wybudowanego na początku XX wieku. Musi się upewnić, że w środku nie czają się ani szczury, ani inne tałatajstwa. Później pojawia się Frederick, ojciec rodziny, wyczulony na temat gryzoni. Następnie próg domu przekracza Belle, starsza siostra. Dziewczyna od razu zajmuje pokój i dopasowuje go pod siebie. Podobnie Warren, jej młodszy brat, marzący o powrocie w rodzinne strony. Ostatnia pojawia się ona, suczka rasy owczarek australijski, Malavita. Jest cicha, taktowna, przemyka niezauważona i mości sobie miejsce w pralni w czasie, gdy reszta domowników rozpakowuje bagaże.

Nikt nie wie, że ta z pozoru zwykła rodzina to Giovanni Manzoni - świadek koronny, dzięki któremu śmietanka amerykańskiej mafii odsiaduje teraz wielokrotne dożywocia - oraz jego żona i dzieci. W obawie przed zemstą świata przestępczego muszą postępować według zaleceń strzegących ich bez przerwy agentów FBI: występować pod fałszywymi imionami i nazwiskami, unikać publicznych wystąpień, a przede wszystkim wszelakich zdjęć i nagrań... Tylko że pięknie zbudowana Belle wręcz marzy o tym, by być zauważona. Warren wciąż chce powrócić do znanego mu z dzieciństwa świata. Maggie ma poczucie winy i angażuje się w działalność organizacji charytatywnych, natomiast Fred pisze powieść o tematyce mafijnej. Wydawałoby się, że życie toczy się spokojnie: rodzina Blake'ów (Manzonich) zaprasza sąsiadów na grilla, a Frederick dzięki wymyślonej naprędce tożsamości pisarza uczestniczy w spotkaniu miejskiego klubu filmowego, trakcie trwania którego wyświetlany jest film "Chłopcy z ferajny" - przysłany przez przypadek zamiast innego.

Wcześniejsze wydanie "Porachunków"
Malavita to nie tylko imię z pozoru leniwej suczki towarzyszącej bohaterom we Francji. To także słowo będące nieoficjalną sycylijską nazwą mafii. Złe życie. Jeden z wielu terminów, podobnie jak w przypadku śniegu u eskimosów.

Do lektury "Porachunków" zabrałam się po obejrzeniu filmu w znakomitej obsadzie: Robert De Niro, Tommy Lee Jones i Michelle Pfeiffer. Urzekły mnie stworzone przez nich kreacje, zaśmiewałam się do łez na widok tajemniczego uśmiechu De Niro/ Fredericka w trakcie "Chłopców z ferajny". Po prostu cud.

Momentami odnosiłam wrażenie, że film opowiada pełniejszą, ciekawszą historię. Luc Besson (!) koncentruje się bardziej na aspektach komediowych, wplata w akcję więcej elementów dotyczących mafii, rozwija niektóre wątki. Już samo przybycie rodziny odbywa się z większym "przytupem" - rodzina zastanawia się co tak śmierdzi w samochodzie i w nieświadomości zwalają to na psa. Kilkanaście sekund później, gdy wszyscy już wyszli, Frederick wyciąga z bagażnika rzeczywistą przyczynę smrodu. Tego typu "kwiatków" w filmie można odnaleźć wiele więcej. Specyficzne poczucie humoru. Sama łapałam się na tym, że niekiedy oczekiwałam, że jakaś migawka, może jakiś opis, pojawią się w książce.

Proza Tonino Benacquisty bardziej się jednak skupia na samych bohaterach, ich rozterkom i problemom. Autor w ujmujący sposób ukazuje narodziny pisarza, umieszcza fragmenty pamiętników, które później mają dać Frederickowi przepustkę do kariery literackiej (mało szkodliwy spojler dotyczący tomu drugiego, nie martwcie się). Bo wystarczy tylko jeden impuls, jak odnalezienie w nowym domu maszyny do pisania. Czy trzeba czegoś więcej? Tematu - on już jest. W końcu pan Blake/ Manzoni zna świat gangsterski od podszewki, z niego się wywodzi. I szczegół, że do tej pory nie był może zbyt wielkim erudytą. Rozpoczął nowe życie i chyba wreszcie odnalazł spokój.
Podobnie sprawa ma się również z Livią/ Maggie. Kobieta wspomina przepych towarzyszący jej dawnemu życiu. Doskonale pamięta zasady panujące między kobietami gangsterów, zależność od układów między mężami. Na mocy tych praw teraz ona jest wykluczona ze społeczności gangsterskiej. Odczuwa moralną potrzebę odkupienia swoich win, na nowo połączenia się z Bogiem, z którym straciła kontakt przez małżeństwo z Giovannim.

Mówią, że najpierw książka, a potem film. Tym razem ta maksyma się nie sprawdziła. Swoją przygodę z ekscentryczną rodziną Blake'ów, jak już wspomniałam, rozpoczęłam od filmu i może podświadomie oczekiwałam, że na kartach książki odnajdę tę samą historię, przeniesioną na ekran w stosunku 1:1. Tak się jednak nie stało. W sumie dobrze. Pamiętam, że kiedyś z westchnieniem zawodu odłożyłam na biblioteczną półkę powieściowe wydanie "Ostatniego smoka". Parafrazując pewne popularne porzekadło - "bo to zła kalka była". Tymczasem ani o jednej, ani o drugiej odsłonie "Malavity/ Porachunków" nie mogę tego samego powiedzieć. Niby to ta sama historia, opowiedziana z dwóch różnych punktów widzenia, ale w obu wersjach jest coś, co urzeka. Osobiście polecam i już zaczynam się rozglądać za "Znowu Malavita". Coś mi mówi, że nie pożałuję tej lektury.

Malavita/ Porachunki

autor: Tonino Benacquista
wydawnictwo: MUZA SA
data wydania: 2005/2013

moja ocena: 7/10

Książka zrecenzowana w ramach wyzwania Historia z Trupem.

2 komentarze:

  1. książki nie czytałam, ale film był fantastyczny. Zatanawiałam się tylko skąd ten tytuł "Malavita", i dlaczego na samym poczatku pojawia się zapisany... cyrylicą. Pierwsza zagadka rozwiązana, czas na drugą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się zastanawiam czemu akurat cyrylica. Skupiłam się wtedy tak bardzo na rosyjskim, że zapomniałam o ewidentnej genezie tego słowa. Mam nadzieję, że natrafię kiedyś na rozwiązanie zagadki numer 2 oraz że uda się to Tobie.

      Usuń

Będzie mi niezmiernie miło jeśli pozostawisz po sobie ślad.
Pamiętaj, że komentarze będące spamem lub obrażające innych będą kasowane.

Informuję iż teksty (nie będące odpowiednio odznaczonymi cytatami z książek) oraz rysunki/ komiksy zamieszczane na tym blogu są moją własnością.
Okładki książek i komiksów pochodzą z serwisu lubimyczytac.pl .
Kopiowanie i/ lub przerabianie, przeredagowywanie tekstów bez mojej wiedzy i zgody jest zabronione.