środa, 1 października 2014

Potomkowie pierwszej czarownicy - o spotkaniu i o Słowiańszczyźnie

W czasach zamierzchłych, gdy naszym państwem rządził Mieszko I, księżniczka Adelajda zakochała się w pewnym łowczym, który dostarczał do dworu jej ojca dziczyznę. Jej ręka była jednak przyobiecana księciu węgierskiemu. Ten zresztą lada dzień miał przybyć, by nastąpiły uroczyste zrękowiny. Dlatego też dziewczyna postanawia uciec do tajemniczego domku babki jednej ze służek (przy okazji posiadającej magiczne moce byłej kapłanki Welesa), gdzie ma na zawsze połączyć się z ukochanym.

Rozpoczynająca właśnie studia Magda miewa prorocze sny, i to te z gatunku najgorszych. Widzi w nich śmierć. Pewnej nocy przyśniło jej się zabójstwo jej rówieśniczki, ciemnowłosej dziewczyny. Niedługo potem jej matka, policjantka, zostaje wezwana do pracy. Wizja się sprawdziła. 

Magda wyrusza do Kortowskiego dziekanatu. Jak na każdej uczelni bywa, została ofiarą bałaganu w papierkach i zapisano ją nie na ten kierunek, na który się dostała. Nie dziwi mnie to. Nie dziwi mnie również, że poza nią taki sam problem mają trzy dziewczyny: nieco wulgarna i bezpośrednia Matylda, sympatyczna Basia oraz... jakby wyjęta z wizji Magdy, opalona i trzymająca dystans Kornelia. Dziewczyny po raz pierwszy spotykają się w windzie, by odkręcić pomyłkę uczelnianą, by potem wpadać na siebie regularnie. Przypadek, a może coś więcej? Powiem Wam, że coś więcej, ale nie mogę wygadać się co dokładnie. Uchylę tylko rąbka tajemnicy, że obie historie w pewnym momencie się zazębiają.

"Potomkowie pierwszej czarownicy" przywędrowali do mnie w ramach akcji "wędrującej książki", ścieżki Jesień, zorganizowanej przez samą Autorkę. O co chodzi z tymi ścieżkami? Z początku wydawało mi się, że to po prostu fajna nazwa, Wielka Improwizacja. Okazuje się, że nie. W książce Magda miewa wizje. Jedną z nich jest ta, w której wędruje, by zdobyć od każdej z dziewczyn dar związany z porą roku. Musi wybierać ścieżki, jednak żadna z  nich nie jest oznaczona jako bezpieczna lub nie. Pomysł, by zatem nazywać trasę książki ścieżką nie jest w takim razie niczym kuriozalnym. 

Białołęcka kotka rekomenduje i nie chowa głowy w piasek.
Skrywa tylko łapę.
Książkę czyta się szybko, niemal jednym tchem. Wiem, że zamarudziłam sama z terminem, wpadłam w szał papierologii, nie będę się tłumaczyć. Postanowiłam zatem szybko nadrobić zaległości, przeczytać tekst od razu i zrobić obiecane zdjęcia. Swoje dodam później na fanpage, gdy już koleżanka zgra na dysk. W zastępstwie macie celebrytkę z Białołęki. Nawet na potrzebę zdjęcia wyjęła łapę z ziemi.
Ale dosyć dygresji.

Dzięki książce pani Zuzanny Gajewskiej znalazłam się w Olsztynie. Wielokrotnie zastanawiałam się, czy tam nie iść na studia, ale jednak wybrałam Warszawę. Mimo to jednak samo miasteczko studenckie Kortowo i jego okolice są miejscem unikalnym, magicznym. Tutaj nawet zatłoczone autobusy da się lubić. Z bananem na twarzy przywitałam zatem dołączenie do tego miejsca elementów rodzimowierczych. Bowiem przy zamordowanej dziewczynie, tak łudząco podobnej do Kornelii, zostawiono kartkę z napisem "Chwała Welesowi". Czyżby prawdziwi Rodzimowiercy? A może ktoś, kto chce zwalić na nich winę? Dowiecie się tego z kart "Potomków pierwszej czarownicy".

Jak już wspomniałam, książkę czyta się miło. Osobiście momentami czułam się podirytowana nasileniem wątku romantycznego. Odniosłam wrażenie, że każda studentka musi mieć faceta, "bo tak". Jest jeszcze jedna rzecz, która wzbudziła moją czujność. Na stronie 10 o nakazie Mieszka I napisano "na rozkaz króla". Tylko że pierwszym królem został dopiero jego syn. Mieszko do śmierci był księciem.

Mimo tych aspektów książka mnie wciągnęła i z niemałym zawodem przywitałam koniec. Chciałabym się dowiedzieć jakie są dalsze losy dziewczyn, w jakie intrygi zostaną wplątane, co się będzie działo. Czekam na tom drugi i mówię to bardzo serio. A wszystkim lekturę polecam.

Potomkowie pierwszej czarownicy

autor: Zuzanna Gajewska
wydawnictwo: Fundacja Elbląg
data wydania: 2013
oprawa: miękka

moja ocena: 7/10

Za udostępnienie egzemplarza dziękuję Autorce.

Tekst bierze udział w wyzwaniach:
- historia z trupem,

2 komentarze:

  1. O! Chyba coś dla mnie :) Rozejrzę się, może gdzieś wypatrzę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Może i nie jest to coś niezwykłego, ale z pewnością przeczytam po twojej opinii :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi niezmiernie miło jeśli pozostawisz po sobie ślad.
Pamiętaj, że komentarze będące spamem lub obrażające innych będą kasowane.

Informuję iż teksty (nie będące odpowiednio odznaczonymi cytatami z książek) oraz rysunki/ komiksy zamieszczane na tym blogu są moją własnością.
Okładki książek i komiksów pochodzą z serwisu lubimyczytac.pl .
Kopiowanie i/ lub przerabianie, przeredagowywanie tekstów bez mojej wiedzy i zgody jest zabronione.