poniedziałek, 6 października 2014

Ubierz plecak!

Dzień dobry, cześć i czołgiem. 

Dzisiaj nie będzie opowieści o książce, lecz o tym jak forma zabija treść. Możliwe, że czasami zdarzyło się przeczytać Wam coś, co może i było napisane z pomysłem, ale polszczyzna autora tekstu była równie pomysłowa.

Do narysowania tych kilku ramek sprowokował mnie pewien demotywator. Rzecz się ma o okrutnym i bezmyślnym wykorzystywaniu koni w polskich górach. Wszystko zaczynało się od "nie rozumiesz?". Tak, bez wielkiej litery. Później było już tylko ciekawiej, w sumie przestałam łapać o co chodzi już w drugiej linijce tekstu.

Rozumiem, sprawa tych zwierząt to naprawdę poważna kwestia. Sama wychowałam się wśród czworonogów, nawet dziadkowie mieli dwie klacze i doskonale pamiętam, że były zaprzęgane do wozu.Co prawda nigdy nie ciągnęły tak wielkiej masy, do forsowania się z którą zmuszane są te, które ciągną turystów nad Morskie Oko. One nie mają nic do gadania. Są zaprzęgane do wozu, by przez około piętnaście kilometrów brnąć przed siebie z obciążeniem całego pojazdu załadowanego leniwymi i ciężkimi tyłkami. Teza śmiała w naszym kochanym "płacę-wymagam" społeczeństwie. Pewnie nawet ktoś mi zarzuci, że wolałabym sama zapłacić i pacnąć na ławce. Cóż, wolałabym nie. Przejście 15 kilometrów jest do zrobienia.

Ale do rzeczy. "Ubierz 40kg plecak" - taki regionalizm w wersji "zip" lub "rar" 40kg mnie przestraszył. Nie "wymowne" i "tajemnicze" wielokropki, nie brak wielkich liter na początku zdania, nie przecinek, który aż tam się prosił. Nie, przestraszyło mnie "ubierz 40kg plecak". Dlatego też aż mnie zastanowiło: czy jemu aż tak zimno, by go ubierać? Dygocze do Was zamkiem? Telepie mu kieszeniami? Ludzie, serio? A może obczepicie go jakimiś świecidełkami, niech świeci, hmm, "przykładem".

Tak, wiem, to forma powszechna i mówi się tak na południu. No dobrze. W moich stronach natomiast mówi się "wądół" i "baterejka". O ile z dociekaniem znaczenia pierwszego wyrazu problemu nie ma, to drugi może być niespodzianką lub nie - oznacza latarkę. Nie muszę mówić, że "baterejkę" podkreśla mi edytor tekstu. Tak samo jak popularne "wziąść".

Ogólnie, gdy uwinę się z dwoma projektami, chcę się "braść" do czegoś nowego. Owszem, pracuję nad debiutanckim komiksem, rysunkową interpretacją książki "Słodka bomba Silly" Marcina Brzostowskiego. To dopiero początki, ale coś mi mówi, że to będzie coś. Wiem, może nie jestem skromna, ale poświęcam tym ramkom sporo pracy.

Myślę o rozpoczęciu nowego projektu, no ba. Gderanie połączone z komiksem pokroju tego, co na górze, obowiązkowo Paint. Dlaczego? Bo jest nieprofesjonalny, zabawny, ale w nowej wersji jest tyle efektów, że oko mi zbielało. Tekst raz na tydzień, na przykład w sobotę, bo czemu nie? Co Wy na to?

Podsumowanie wyzwania i stosik ukażą się w przeciągu dwóch dni. Miałam ograniczony dostęp do sieci.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło jeśli pozostawisz po sobie ślad.
Pamiętaj, że komentarze będące spamem lub obrażające innych będą kasowane.

Informuję iż teksty (nie będące odpowiednio odznaczonymi cytatami z książek) oraz rysunki/ komiksy zamieszczane na tym blogu są moją własnością.
Okładki książek i komiksów pochodzą z serwisu lubimyczytac.pl .
Kopiowanie i/ lub przerabianie, przeredagowywanie tekstów bez mojej wiedzy i zgody jest zabronione.