środa, 22 października 2014

Wojna w Jangblizji. W Tamtym Świecie. - o próbie odnalezienia się w nowej rzeczywistości

Zdjęcie: Zapiski z przypomnianych krain
Ostatnio bardzo psioczę na książki wydawane ze współfinansowaniem lub własnym sumptem, ponieważ pod wpływem mnóstwa negatywnych doświadczeń związanych z czytaniem tego typu "dzieł" zaczynam coraz śmielej podpisywać się pod stwierdzeniem "pisać może każdy, publikować też, ale nie każdy może to czytać".
Tym razem jednak opowiem Wam o książce, która została wydana przez Poligraf w systemie Fortunet (czyli zabawa w opłatę za wydanie), ale zaskoczyła mnie naprawdę pozytywnie, aż się nie spodziewałam. Podchodziłam do pierwszego tomu serii "Wojna w Jangblizji" nieco sceptycznie, ale nawet się nie obejrzałam, a dotarłam do ostatniej strony. Odzyskałam wiarę w książki publikowane poza zwyczajnie działającym wydawnictwem. Co w tej książce jest takiego? Pozwólcie, że Wam opowiem.

W pięknej i pełnej harmonii krainie zwanej Jangblizją wybuchła wojna. Szmaragdowa Pani wraz ze swoimi poplecznikami najechała te ziemie, siejąc spustoszenie i głód. W bitwie z jej siłami zaginął dzielny król Taro oraz jego generał. Królowa Zara została uwięziona we Wschodniej Wieży i przebywa tam już naprawdę długo. Przed pojmaniem przez siły najeźdźcy zdążyła jednak wysłać do Tamtego Świata (tak w Jangblizji nazywa się rzeczywistość alternatywną będącą naszym światem) dwoje swoich dzieci: Nanę i Roana w towarzystwie opiekunów - owcowatej Iris, psowatego Fitelsa oraz Maratonusa. Królewskie dzieci wyglądają jak ludzcy (czyli ludzie), jednak ich towarzysze muszą się maskować. Ich forma przypomina bowiem hybrydę człowieka i zwierzęcia. Noszą na szyjach specjalne naszyjniki z kamuflującym pyłem, dzięki czemu również nie wyróżniają się za mocno w tłumie.

"W Tamtym Świecie" skupia się głównie na problemach adaptacyjnych, na które napotyka rodzeństwo. Są wegetarianami (w Jangblizji zjadanie mięsa jest postrzegane jako coś okropnego). W ich ojczyźnie każdy z gatunków - czy mówimy o ludzkich, czy na przykład o psowatych, czy owcowatych - jest postrzegany na równi z innymi i ma takie same prawo do życia. Każdy z nich również odznacza się unikalnymi cechami i na mocy starożytnych praw nie mogą mieszać krwi między gatunkami.
W Jangblizji czas płynie inaczej, w zupełnie inny sposób prowadzona jest rachuba. Dlatego też Nana, aby nie zapomnieć o swojej ojczyźnie i na bieżąco kontrolować mijające dni, sama wykonuje kalendarz.
Jangblizjanie pojawiają się na Ziemi zupełnie nieprzygotowani. Uciekają od wojennej pożogi. Wszystko jest nowe: obyczaje, technologia, barbarzyńskie zwyczaje żywieniowe.
Nana i Roan oraz ich opiekunowie pojawili się na Tamtym Świecie w wyniku wojennej zawieruchy, uciekli z niebezpiecznego kraju, ale czy tutaj odnajdą schronienie? I czy są jedynymi Jangblizjanami w tej obcej rzeczywistości?

Pozwolę sobie sparafrazować Gargamela: jak ja nie cierpię fantastyki z przeniesieniem bohaterów do rzeczywistości alternatywnej. Z reguły jest to robione nieumiejętnie, na siłę, by w jakiś dziwny sposób wyjaśnić czytelnikowi nagły przypływ statystyk postaci lub super misję dziejową, polegającą głównie na ratowaniu magicznej krainy ogarniętej wojną. 
Agnieszce Steur jednak ten zabieg się udał. Jej postacie to nie kolejne "hardkorowe koksy", lecz grupa uchodźców, zagubionych, próbujących odnaleźć się w niełatwej sytuacji. Nie przenieśli się do innego świata, by go ratować, lecz by ocalić własne życia. Dodatkowo akcja skupia się na dwójce nastolatków, wręcz dzieci. Czasami zachowują się dojrzale jak na swój wiek, czasem popełniają głupie - zdawałoby się - błędy, przez co są naprawdę wiarygodni. Owszem, ze względu na różnice kulturowe są nie lada ciekawostką dla wszystkich wokół, ale starają się wtopić w tło - z lepszym lub gorszym skutkiem.

Na szczególną uwagę zasługują ilustracje wykonane przez panią Ewę Kieńko Gawlik. Są po prostu genialne, pięknie wycieniowane, sprawiają wrażenie czegoś ulotnego i magicznego. Próbki grafik możecie zobaczyć na stronie http://www.wojnawjangblizji.com/

Zaczęłam o wydaniu. Książka otulona jest w miękką oprawę, prześlicznie ilustrowana (o czym było wyżej). Nie przypominam sobie, bym trafiła na jakieś większe lub mniejsze wpadki korektorskie. Niekiedy inaczej bym kilka rzeczy ujęła, inaczej sformułowała zdania, ale to takie moje subiektywne gderanie. Wiele bym w tej książce nie zmieniała, bo czyta się naprawdę dobrze.

Pani Agnieszce Steur udało się stworzyć naprawdę ciekawą książkę o młodzieży nie tylko dla młodzieży. Sama z ciekawością obserwowałam bohaterów, gdy próbują przystosować się do norm naszego świata, gdy nawiązują przyjaźnie, gdy rodzi się młodzieńcze uczucie (też jest, ale nie powiem o nim za wiele, bo byłoby to zdecydowanie psują). Dlatego też z niemałym zawodem przywitałam zakończenie pierwszego tomu. Jangblizja wciąga, nie pozwala opuścić się na długo. Zdecydowanie polecam każdemu.

Wojna w Jangblizji: W Tamtym Świecie

autor: Agnieszka Steur
wydawnictwo: Poligraf
data wydania: 2013

moja ocena: 7/10

Za udostępnienie książki dziękuję Autorce.

https://www.facebook.com/jangblizja?fref=ts
Zapraszam do polubienia fanpage serii. Kliknijcie w obrazek.
Źródło: strona Wojna w Jangblizji
Tekst bierze udział w wyzwaniach:

3 komentarze:

  1. Przymierzam się do tej książki, chociaż do współfinansowanych pozycji mam podobne zdanie do Twojego. Ale ten tytuł bardzo mnie ciekawi :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam tę książkę za sobą. Jak dla mnie dość średnia lektura. Po kolejne tomy nie sięgnę, szkoda czasu na przeciętniaka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się spodobała i dam jeszcze szansę autorce :)

      Usuń

Będzie mi niezmiernie miło jeśli pozostawisz po sobie ślad.
Pamiętaj, że komentarze będące spamem lub obrażające innych będą kasowane.

Informuję iż teksty (nie będące odpowiednio odznaczonymi cytatami z książek) oraz rysunki/ komiksy zamieszczane na tym blogu są moją własnością.
Okładki książek i komiksów pochodzą z serwisu lubimyczytac.pl .
Kopiowanie i/ lub przerabianie, przeredagowywanie tekstów bez mojej wiedzy i zgody jest zabronione.