piątek, 14 listopada 2014

Kilka wspomnień z Krakowskich Targów Książki i pokrakowski stosik

Przypinka doczepiona do szpeju Michała Gołkowskiego.
Czas płynie nieubłaganie i w sobotę minęły równe dwa tygodnie od chwili, gdy pojawiłam się na Krakowskich Targach Książki przy ulicy Galicyjskiej 9. Dwa bite tygodnie zbierałam się z napisaniem kilku słów od siebie, nie jest dobrze.

Do sennego Krakowa przybyłam w sobotę wczesnym rankiem. Pociąg się spóźnił, ale to chyba już norma. I tak musiałam zaczekać na swojego gospodarza, o czym przestrzegł mnie kilka dni wcześniej, więc każde kilka minut dłużej w trasie problemu nie robiło. Nawet te magiczne pół godziny. Tymczasem Julita, "moja Szefowa" (tak ją czasem w żartach nazywam, ale coś jest na rzeczy) dojeżdżała do Katowic, by zobaczyć się z Kasią Szewioła-Nagel i potem wyruszyć ku grodowi Kraka. Znudzona przedłużającym się oczekiwaniem wybrałam się na starówkę, by pobuszować w tamtejszych księgarniach. Po drodze, na przejściu dla pieszych, minęłam Andrzeja Pilipiuka. Dzień od razu zrobił się milszy. Do momentu, gdy zauważyłam, że odwiedzanego lata temu antykwariatu komiksowego już nie ma w miejscu, gdzie przychodziłam kiedyś, gdy urywałam się z klasowej wycieczki zwanej pielgrzymką maturzystów. Odnalazłam jednak inną księgarnię, gdzie nabyłam 2 ilustrowane książki o żabce i wróciłam na dworzec, gdzie stałam się postrachem tamtejszych antykwariatów - z jednego wyniosłam z kilogram "Fantastyki" (najstarszy numer z 1985, drugi w kolejności z 1987. Nawet nie wiecie jak dziwnym odczuciem jest przeczytanie przedpremierowej recenzji "Indiany Jonesa i Świątyni Zagłady")  i "Kłopoty w Hamdirholm" nieżyjącego już niestety Wojciecha Świdziniewskiego (zostały w Krakowie u mojego gospodarza, bo mu zaczęłam nawijać makaron na uszy, że fajne).

Remigiusz Mróz i nasze logo
Julita przyjechała. Po krótkim rytuale przechwycenia ruszyłyśmy ku hali targowej. Buzie się nie zamykały, trzeba się było wygadać z okazji pierwszego spotkania na żywo. Nie byłam pewna dojazdu, dlatego też co rusz migrowałam w kierunku mapy Krakowa przyklejonej przy jednym z kasowników. Zastanawiałam się nawet czy nie zabłądziłyśmy przypadkiem.
Dojechałyśmy. Z większymi i mniejszymi perturbacjami. Przedarłyśmy się przez bezdroża, błoto i ruiny. Gdzieś czytałam, że niektórym się ta sceneria nie spodobała. Cóż, chyba żeście do Zony się nie wybierali (sama w oryginalnej czarnobylskiej jeszcze nie byłam, ale jakaś nieznana siła ciągnie mnie ku wszelakim pozostałościom i gruzowisku, ogrodzonych strefach i opuszczonych miejscach). Oszołomione przez chwilę stałyśmy w dłuższej kolejce odwiedzających, ale dostrzegłyśmy pustki po prawej i postanowiłyśmy zrobić użytek z naszych zaproszeń.

Yvette Zoltowska-Darska
Sobota. Pierwsze wrażenie z targów, które odniosłyśmy, to niewyobrażalne tłumy. Wszędzie ludzie: przepychający się między salami, wciskający się w przejścia do poszczególnych stoisk, przystający przy stolikach autorów. Pełen przekrój przez wszelakie grupy, jakie przychodzą mi w tym momencie na myśl.
Jakimś cudem udało nam się przepchać do pani Yvette Zoltowskiej-Darskiej, autorki książki "MESSI. Mały chłopiec, który stał się wielkim piłkarzem". Słyszałam, że ma to być biografia sportowca skierowana do młodszych odbiorców. Naprawdę ciekawy pomysł. Szczególnie, że chyba znowu w szkolnych ławach do łask powracają karty z piłkarzami (odbywam praktyki w szkole i co przerwę na korytarzu chłopcy wyciągają klasery i przehandlowują elementy kolekcji).
Na terenie targów spotkałyśmy również Jakuba Ćwieka, Stefana Dardę, Pawła Majkę... Tak, lista autorów, od których autografy chciałam w trakcie tej imprezy wziąć i się udało. Miło było również w sobotę poznać Mariusza "Orła" Wojteczka (fajny człowiek, gadałam z nim "po godzinach"), którego z początku nie przyuważyłam, bo byłam zajęta tłumaczeniem Julicie jak bardzo wkurzające dla fotografa są machające się i psujące ostrość flagi na koncertach kapel metalowych. Musiałam jej jakoś umilić oczekiwanie na podpis CJ Daugherty. No i zapisałam się na newsletter Woblinka. Naprawdę dobrą kawą częstowali.

Śmierć Szczurów upolowana na stoisku Phalanxu.
Niedziela. Tego dnia planowałam zrobić konkretne zakupy. Mój gospodarz w trakcie zmywania naczyń otłukł ucho mojego osobistego kubka, dlatego też pognałam na stoisko Książka w mieście - bag edition, by upolować naprawdę słodki kubeczek z sówką.
Do tego wspomniany Mariusz przekonał mnie, że drukowanie zdjęć koleżanek z uczelni i przerabianie ich na pionki do gry "Świat Dysku: Wiedźmy" (tak, szalone pomysły się mnie trzymają nie od dzisiaj) się za specjalnie nie kalkuluje i lepiej przychylić się do dodatku, czyli czterech figurek czarownic, każda w innym kolorze, odpowiadającym kartom gracza i pionkom. Z perspektywy czasu decyzji nie żałuję - plansza wygląda o wiele ładniej. Do tego na stoisku wydawcy polskiej wersji gry czekała bardzo miła niespodzianka. Wypalana drewniana figurka Śmierci Szczurów autorstwa Ivigraf. Cieszy oko.
Tego dnia spotkałyśmy Remigiusza Mroza, autora promowanej na stronie Polacy Nie Gęsi... powieści "Turkusowe szale" oraz Michała "Meesha" Gołkowskiego i Bartka Biedrzyckiego. Z Julitą odwiedziłyśmy jeszcze stoisko firmy wydawniczej NovaeRes, gdzie Szefowa chciała zakupić kilka pozycji i spróbować szczęścia w loterii. Nie powiodło się jej, ale mam nadzieję, że będzie usatysfakcjonowana z nabytków.

Wracać do domu było ciężko z dwóch powodów. Po pierwsze szkoda było opuszczać Kraków, moje ulubione miasto, które po prostu ma w sobie to coś. Teraz jeszcze do tej listy można dopisać targi książki i mnóstwo intrygujących ludzi, których miałam szansę w czasie tego weekendu poznać. Niestety mogłam uczestniczyć w imprezie tylko w sobotę i w niedzielę, w czasie bardzo mocno ograniczonym, ale i tak bardzo miło było się tam pojawić.
Drugim powodem są łupy przywiezione do domu. Obok prezentuję cztery z sześciu toreb (kultowa "Nie czytasz? Nie idę z Tobą do łóżka" oraz "Napis też idzie poczytać" z tegorocznej kolekcji lubimyczytac.pl zostały zarekwirowane przez współlokatorkę) upolowanych na terenie hali. Będzie w czym książki nosić, z czego się niezmiernie cieszę. Torebka z kotem chrzest bojowy przeżyła już w drodze do Warszawy - musiałam w coś "Fantastyki" spakować.

W sieci krąży już termin przyszłorocznych targów. Kto się wybiera? A kogo za trochę ponad tydzień spotkam w Katowicach?



Obok prezentuję zdobyczne egzemplarze. Nie wszystkie przyjechały z Krakowa, nie wszystkie są moje, ale pozwolę sobie zaprezentować co ostatnio pojawiło się w moim pokoju:
  • "Sailor moon", tomy 1-4. Pożyczone od koleżanki z uczelni,

  • "All you need is kill", tom 1. Manga opowiadająca historię żołnierza, który wpadł w pętlę czasową i regularnie przeżywa ostatnie chwile swojego życia. W Polsce wypuszczono film oraz powieść - w obu przypadkach znane są pod tytułem "Na skraju jutra",
  • "Rewolucja według Ludwika", tom 2. Ponownie manga. Na tę czekałam naprawdę długo i mam nadzieję, że pozostałe dwa ukażą się w miarę szybko,
  • "Berserk", tom 1. Czysty kult. Przymierzam się do napisania tekstu o tej mandze. Nie polecę jej każdemu, bo podobno mam niezwykle specyficzny gust i czytam komiksy dla facetów, ale ta historia ma po prostu klimat. O to Polska walczyła, na to polscy fani czekali latami,
  • "Walkin' butterfly", tom 4. Co ja pisałam poprzednio? Że czytam komiksy dla facetów? No nie do końca. Trzeba było poznać finał historii modelki z przypadku,
  • "Kruczobór", czyli nagroda za konkurs literacki,
  • "Kurs rysowania postaci" upolowany na stoisku wydawcy na targach książki. Po przekartkowaniu stwierdziłam, że może mi się przydać przy tworzeniu komiksu o pewnej inteligentnej bombie. Do tego 10 zł taniej. Kto by nie brał?
  • "Ostatnia spowiedź", tom 1. Otrzymałam od Julity. Z tym konkretnym egzemplarzem jest taki myk, że złożony jest po japońsku, czyli czyta się od prawej do lewej. Ciekawe doświadczenie, po raz pierwszy przeczytałam tak powieść,
  • "Na szlaku Czyngis-Chana" - egzemplarz recenzencki ze strony lubimyczytac.pl,
  • "Zaginiona" - gderałam, że przez okładkę nowej części serii Pilipiuka nie kupię, ale dostałam w prezencie od osoby prywatnej,
  • "Pomnik cesarzowej Achai", tom 3. Jeszcze nie przeczytałam, a niedługo ma ukazać się część czwarta. Zdecydowanie się opuszczam. Nie jest dobrze,
  • "Druga burza" upolowana w Auchan za 6,99,
  • "Lare i t'ae" wygrzebane z tego samego kosza, co powyżej,
  • "Smocze werble", czyli zdobyczne z Dedalusa,
  • "Moreta. Pani smoków z Pern" - również z tej księgarni,
  • "Biały smok",
  • "Narodziny smoków",
  • "Smoczy śpiewak",
  • "Historia Nerilki". Nie ułożyłam ich w odpowiedniej kolejności, ale i tak nie posiadam jeszcze wszystkich tomów sagi Anne McCaffrey wydanych przez Książnicę. Szykuje się ogromne polowanie, gdyż dawno temu pokochałam tę serię i nawet pokaźną kolekcję tych książek miałam, ale po prostu do mnie nie wróciły,
  • "Istota zła", czyli opasły tomik komiksu zakupiony na próbę. Daje radę,
  • "Miłość we Wrocławiu" - opowiadania, których akcja toczy się właśnie w tym mieście. Przeczytałam tekst Łukasza Orbitowskiego i mam naprawdę pozytywne odczucia,
  • "Apokalipsa według pana Jana". Egzemplarz otrzymany w celach promocyjnych. Niestety nie mnie będzie go dane zrecenzować, ale niedługo opowiem Wam o innej książce Roberta Szmidta - również realia po Apokalipsie,
  • "Steampunk" antologia. Kiedyś bardzo do niej wzdychałam, ale portfel protestował. Warto było zaczekać jakiś czas, by w Dedalusie złapać za niecałe 10 złotych.
 A Wy co ostatnio złapaliście? Czym możecie się pochwalić? Czy czytaliście coś z mojego stosiku? Czy coś polecacie? A może odradzacie?
 

6 komentarzy:

  1. Wbrew pozorom spotkanie było bardzo udane mimo kilku "komplikacji" :d
    Mamy bardzo dobry zmysł orientacji: tam była reklama to tam trzeba iść :D
    Za rok będzie jeszcze lepiej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przemilczę, że się w niedzielę mało co w Łagiewnikach nie oparłam :p

      Usuń
  2. Ogromne stosy. Widzę, że i Ty tam byłaś. Niestety ja nie mogłam zawitać na Targi.

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi niezmiernie miło jeśli pozostawisz po sobie ślad.
Pamiętaj, że komentarze będące spamem lub obrażające innych będą kasowane.

Informuję iż teksty (nie będące odpowiednio odznaczonymi cytatami z książek) oraz rysunki/ komiksy zamieszczane na tym blogu są moją własnością.
Okładki książek i komiksów pochodzą z serwisu lubimyczytac.pl .
Kopiowanie i/ lub przerabianie, przeredagowywanie tekstów bez mojej wiedzy i zgody jest zabronione.