środa, 14 stycznia 2015

Hell-p - o pomiotach Wielkiego Przedwiecznego i związanymi z nimi kłopotach.

W dwudziestym wieku pewien mieszkaniec Providence w stanie Rhode Island, przez niektórych uważany za szaleńca, na bazie zapisków z bluźnierczej księgi "Necronomicon" stworzył cykl opowieści o Wielkim Przedwiecznym, Cthulhu. Teraz leży uśpiony, jednak pewnego dnia ma się pojawić na świecie, by przejąć władzę. Potomni nazwali te historie "mitologią Lovecrafta" lub "mitologią Cthulhu".

Mówią jednak, że Zło nie śpi. Skryte gdzieś w Nowym Orleanie czeka na moment, by się przebudzić. Po świecie pałętają się jego pomioty, guimony w liczbie 666. Istoty te przejmują ciała ludzi uznawanych za słabych - głównie starców oraz młodych, niekiedy dzieci. Pochłaniają emocje, gnieżdżą się wszędzie tam, gdzie następuje jakieś nasilenie uczuć, na przykład nieopodal sanktuariów religijnych. Sycą się i przygotowują się na powrót Wielkiego Przedwiecznego.

Warszawa. Aspirant Kamil Stochard udaje się na przymusowy urlop. Niedługo ma zostać uświadomiony, że owe oddelegowanie ma związek z przybyciem tajemniczego amerykańskiego agenta o polskich korzeniach, którym właśnie policjant ma się zająć. "W praniu" okazuje się, że Jerzy jest jednym z czterech eksterminatorów, specjalnie wyszkolonych wojowników zajmujących się pogromem guimonów, nagminnie pojawiających się w Polsce...

"Hell-p" po raz pierwszy ujrzał światło dzienne pod szyldem wydawnictwa Runa w 2008 roku. Zaznajomiona z dwoma kolejnymi tomami cyklu poszukiwałam go wszędzie, ale nie udało się książki zdobyć - albo nie było, albo po prostu węszyłam nie tam, gdzie trzeba. Gdyby nie wznowienie po latach przez startujące na rynku wydawnictwo Piaskun, pewnie spotkałabym Kamila Stocharda gdzieś w bibliotece. 
Skoro już o wydaniu mowa, o wiele bardziej podoba mi się nowsze wcielenie powieści. Gderanie gderaniem, ale ta okładka sama wyciąga po czytelnika macki, chwyta i przykuwa do lektury na godziny.

Praktyka ta nie udałaby się bez niezliczonej ilości żartów oraz nawiązań do świata współczesnego, a także gier słownych, o czym zdążyłam już poczytać na jednym blogu i setnie się ubawić z sytuacji, gdy przysłowiowe jajko stara się być mądrzejsze od kury i pouczać autora na temat pisowni w języku angielskim (przy okazji stawiając pod znakiem zapytania swoją polszczyznę, ale "łokeeeej"). Eugeniusz Dębski bawi się bowiem polszczyzną i angielszczyzną w sposób tak wciągający (wiem, że się powtarzam z tym wciąganiem czytelnika, ale nie poradzę), że nie potrafiłam po prostu odłożyć książki i o niej zapomnieć. Nie da się, szczególnie gdy trafia się na poczucie humoru idealnie wpisujące się w mój czytelniczy gust - z pozoru dziwne, niekiedy chore, ale wywołujące na twarzy dziki uśmiech.

Z początku, mimo przeczytanego dawno temu (jakoś po premierze wydania Runy) "Moherfuckera" i "Russian impossible", oczekiwałam czegoś na kształt losów agenta wykreowanego podobnie jak James Bond. Nie wyszło, co w ogóle nie zabolało. Wręcz przeciwnie, wręcz z radością przywitałam bohatera, który nie będzie ganiał za ufryzowanymi panienkami w przerwach między strzelaninami. Tak, Kamil jest gejem, co poradzić. Ano nic. Odnoszę wrażenie, że autor mimo umieszczenia w swojej powieści wielu elementów z popkultury, chce zagrać na czytelniku, zabawić się konwencją, co wyszło.

Ogólnie polecam. Dotychczas jakoś nie po drodze było mi z prozą pana Eugeniusza Dębskiego, ale po "Hell-p"ie podejrzewam, że nie tylko z radością odświeżę sobie drugą i trzecią część cyklu, lecz także zapoznam się z tomem czwartym, obecnie bez tytułu, którego fragment pojawił się w Piaskunowym wydaniu. Będzie ciekawie, już czuję to w kościach.

Hell-p

autor: Eugeniusz Dębski
wydawnictwo: Piaskun
data wydania: 2014

moja ocena: 7/10

Za egzemplarz dziękuję Wydawcy oraz akcji Polacy Nie Gęsi i Swoich Autorów Mają.

2 komentarze:

  1. Okładka jest świetna, opis też zachęcał, ale czekałam na jakieś opinie od osób, które śledzę :D No i normalnie postawiłaś kropkę nad "i". Teraz wiem, że książka na 100% pojawi się u mnie w domu :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Czułam się zachęcona do tej książki a teraz czuję się nawet bardziej :D

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi niezmiernie miło jeśli pozostawisz po sobie ślad.
Pamiętaj, że komentarze będące spamem lub obrażające innych będą kasowane.

Informuję iż teksty (nie będące odpowiednio odznaczonymi cytatami z książek) oraz rysunki/ komiksy zamieszczane na tym blogu są moją własnością.
Okładki książek i komiksów pochodzą z serwisu lubimyczytac.pl .
Kopiowanie i/ lub przerabianie, przeredagowywanie tekstów bez mojej wiedzy i zgody jest zabronione.