sobota, 9 maja 2015

Hellheaven - o zawodzie tym razem

Millhaven to miasteczko małe i bezbarwne,
sąsiedzi chłodnym darzą się szacunkiem...
(Millhaven, dir.Bartek Kulas i Katarzyna Groniec)

Niniejszy tekst jest jednym z ostatnich, które pojawią się na Zapiskach z okazji rozliczenia z akcją Polacy Nie Gęsi i Swoich Autorów Mają. Zachęcona opisem wydawcy, postanowiłam zaspokoić swoją ciekawość i przeczytać "Hellheaven". Pomyślałam, że warto byłoby rzucić okiem na debiut młodej autorki, przy okazji blogerki literackiej (czyli w pewnym sensie "koleżanki po fachu", choć nie lubię być do tego grona zaliczana, ale to temat na oddzielne gderanie), ukrywającej się pod pseudonimem Raven Stark.

Camille Olsen jest z pozoru zwykłą szesnastolatką, która mieszka z młodszym bratem i rodzicami w Chicago. Ma zmotoryzowaną przyjaciółkę w swoim wieku i właśnie z nią dojeżdża do szkoły. Dziewczyny mają swoje problemy i miłostki, jak to nastolatki z typowego amerykańskiego serialu polanego sosem o smaku american dream. Camille wcześniej szpanowała na motocyklu, co mi się pod kątem regulacji prawnych w Chicago trochę gryzie. W prawo jazdy na samochód pod pewnymi warunkami u nastolatki jestem w stanie uwierzyć, ale wydaje mi się, że na motor za wcześnie.
Panna Olsen nie ma jednak tak łatwego i normalnego życia. Co noc śni koszmar o pięknej kobiecie, która namawia ją do samobójstwa. Dziewczyna się waha, a jej rozmówczyni nabiera upiornych cech.
Ale wracamy do jawy. W szkole pojawia się przystojny chłopak, który od razu zwraca uwagę na Camille. Niespodzianka: umięśniony i o pięknych dołeczkach, jak w sumie chyba każdy męski bohater w tej książce (nie pamiętam opisu brata i "ojca" bohaterki, ale skupmy się na jej półce wiekowej). Max szczerzy się do Kamilki cały czas, choć ona nie jest nim zainteresowana.
Normalność? Zapomnijcie. Stefani, przyjaciółka Camille zostaje porwana, a rodzice Camille przenoszą dziewczynę do szkoły z internatem, dziwnego kompleksu Hellheaven, jak sama nazwa wskazuje - połączenia piekła z niebem. To miejsce odcięte od świata zewnętrznego - nie ma tu internetu, a z telefonu można korzystać tylko w obecności dyrekcji. Tutaj uczęszcza młodzież z całego świata - po dwoje z każdego kraju, choć w jednym przypadku zdarzają się bliźniaczki.
W Hellheaven Camille powoli stara się złożyć prawdę o sobie ze strzępków tego, co usłyszy od innych, bo inni wiedzą wszystko, choć mówić im nie wolno. Minie trochę czasu, nim Camille dowie się, że pan Olsen, którego uważa za swojego biologicznego ojca, w rzeczywistości nim nie jest, a ona sama wciągnięta jest w wojnę między Villianów, a Eldaretów. To umagicznieni mieszkańcy krainy między Szwecją, a Norwegią. Dodatkowo Villiani przypominają Na'vi z "Avatara" - takie to duże i niebieskie.
I czy zaskoczę Was, że Kamilka jest dzieckiem-niespodzianką, które według przepowiedni ma zburzyć porządek starego świata?

Nie wytrzymałam całej książki. Przyznaję się bez bicia, że wymiękłam po około 3/4 objętości. Po opisie firmy wydawniczej i obiecującym początku spodziewałam się, że dostanę historię w stylu "Półmroku" z Demi Moore w roli głównej. Wiem, że to słaby film, ale urzeka mnie jego klimat, więc proszę mi tu bez gderania. Chciałam poważnych dylematów, ukazania problemu, pociągnięcia tematu koszmarów, ale niestety.
Dostałam natomiast paranormala. Pal go w sześć, że odzianego w paskudną okładkę, o której nie będę nic mówić, bo sami widzicie i możecie sobie opinię wyrobić. Jak nie urok... to regularne zasypianie przy kaprysach i dylematach bohaterki lub kręcenie głową z powątpiewaniem.
Dostałam historię nastolatki będącej zlepkiem amerykańskich serialowych bohaterek, zupełnie rozparzoną cizią bez charakteru (choć podobno taki miała posiadać, skoro to rockowe indywiduum), która zakochała się w gościu, który jest mieszanką Edwarda ze "Zmierzchu" (coś w stylu "Kocham cię, ale jestem dla ciebie niebezpieczny") i Jake'a Sully'ego skaczącego po ekranie przez większość czasu antenowego w "Avatarze".
To bym może przełknęła. Przełknęłabym serwowanie po raz kolejny przez polską autorkę opowieści o Ameryce i o jej cudownościach oraz o modelu życia kalkowanym z amerykańskich seriali. Może przełknęłabym biadolenie głównej bohaterki i jej przyjaciółek, choć nie wierzę w to, że miłość w wieku szesnastu lat jest czymś, o czym można mówić "jeszcze będziecie szczęśliwi". Przez prawie 26 lat chodzenia po tym łez padole i spotkaniu wielu ludzi, poznałam tylko jeden taki przypadek. Wyjątek od reguły.
O tym, że nie doczytam tej książki, przekonałam się przy akapicie o dawnym bunkrze adaptowanym na centrum handlowe. Ale nie,  nie chodzi tu o moje militarne zapatrywania, że kobiety na czołgi lub do bunkrów, o jakie niekiedy mnie rozmówcy podejrzewają, ale o to, że tam wszystko - sukienki, szpilki, dodatki i inne bibeloty są ZA DARMO. Tak, za darmo. Serio?! No naprawdę?! O ile wcześniej czułam się dziobana przez bzdurki o miłostkach kijkiem, tak ten absurd uderzył mnie niczym pięść Gołoty. Na świecie nie ma nic za darmo, tej prawdy nauczyłam się wiele lat temu i nawet w książce wydanej pod szyldem "fantastyka" takiej bajki nie łyknę. Dlatego też przeczytałam jeszcze spory kawałek tej książki przed snem i odłożyłam na dobre.

Chyba byłoby na tyle. Miałam nadzieję, że po raz kolejny trafię na wartą przeczytania książkę z Novae Res, ale niestety nie powiodło się. Może "Hellheaven" trafi do młodszych czytelniczek, bo do mnie nie przemówiła w ogóle. Stronię od romansu paranormalnego, ale jednocześnie mam dziką ochotę na dobrą młodzieżówkę. Cóż, nie tym razem. Za autorkę trzymam kciuki, że uda jej się stworzyć coś, o czym będę mogła kiedyś wypowiedzieć się pozytywnie.

Hellheaven

autor: Raven Stark
wydawca: Novae Res
data wydania: 2015

moja ocena: 2/10

Za egzemplarz dziękuję firmie Novae Res
https://www.facebook.com/NovaeRes?fref=ts


i akcji Polacy Nie Gęsi i Swoich Autorów Mają.
https://www.facebook.com/PNGiSAM?fref=ts

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło jeśli pozostawisz po sobie ślad.
Pamiętaj, że komentarze będące spamem lub obrażające innych będą kasowane.

Informuję iż teksty (nie będące odpowiednio odznaczonymi cytatami z książek) oraz rysunki/ komiksy zamieszczane na tym blogu są moją własnością.
Okładki książek i komiksów pochodzą z serwisu lubimyczytac.pl .
Kopiowanie i/ lub przerabianie, przeredagowywanie tekstów bez mojej wiedzy i zgody jest zabronione.