sobota, 23 maja 2015

Noc robotów PIAP 2015 - kilka słów o imprezie

Sprawdzam, czy rzeczywiście moja twarz odciągnie Waszą uwagę od Rosomaka.
Wiem, że się nie da, ale pozwólcie mi się oszukiwać.
Ostatnio idea otwierania przeróżnych instytucji nocą robi się coraz popularniejsza. Mieszkańcy większych miast od kilku lat mogą uczestniczyć w Nocy Muzeów, na mapie kulturalnej pojawiła się również Noc Bibliotek, a także, dla miłośników wysokości - Noc Wieżowców (tegoroczna edycja imprezy odbywa się właśnie dziś). Ja jednak z racji tego, że zeszłotygodniowa impreza dla miłośników wystaw zastała mnie w pociągu relacji Kraków - Warszawa (gdzie nie było czego oglądać), na dzisiejszą nie posiadam wejściówek, a mającą się odbyć za tydzień biblioteczną prawdopodobnie spędzę z ważną dla mnie osobą w Warowni Jomsborg, przy drewnianym stole, z miodem w dłoni.
Wczoraj jednak czekała mnie niespodzianka, wyprawa na Aleje Jerozolimskie 202 w Warszawie, gdzie odbywała się kolejna edycja Nocy Robotów, imprezy przeznaczonej głównie dla młodszych odbiorców, chociaż i starsi się nie nudzili, o czym już za momencik Wam opowiem. Szykujcie się, zmierzamy na Misję: Bezpieczeństwo.

To... chodzi! I jest z drewna! Jak tu się nie zakochać?
Na miejscu pojawiłam się kilka minut po otwarciu, delikatnie po godzinie szesnastej. Tłumów u bram jeszcze nie zastałam. Na prawo od wejścia grupka dzieci walczyła w stylizowanych na roboty kombinezonach, ktoś przymierzał się do wejścia na ściankę wspinaczkową. Zupełnie jak na rodzinnym festynie, choć nie do końca. Imprezy familijne, w których dotąd miałam wątpliwą przyjemność uczestniczyć, nie wnosiły do życia młodego człowieka zbyt wiele. Ot, pograła sobie jakaś muzyczka, może gdzieś trafił się jakiś quad, do tego loteria fantowa i malowanie twarzy. Nic ciekawego, co nie?
Organizatorzy Nocy Robotów wykroczyli daleko poza ten schemat. Owszem, można było spróbować szczęścia w losowaniu filmu "Wielka szóstka", jednak nie był to dominujący punkt programu. Z ręką na sercu się przyznam, że z początku nawet przeoczyłam to losowanie, po prostu nie zwróciłam uwagi na ogłoszenia. Podobnie sprawa się miała z pokazem tańca robotycznego oraz warsztatami z budowy robotów (później przyuważyłam rodziny niosące kartonowe roboty, to zapewne stamtąd).

Jednym z nich pozwolono mi się pobawić.
Przemysłowy Instytut Automatyki i Pomiarów PIAP zaproponował odwiedzającym masę atrakcji.
Na miejscu czekały na zwiedzających między innymi: robot transportowy Dromader, robot inżynieryjny Marek, czy też kołowy transporter opancerzony Rosomak (to, co widzicie na pierwszym zdjęciu. I nie, to nie jest czołg).
Publiczność, bez względu na wiek, mogła zachwycić się jeżdżącymi w Parku Robotów Edukacyjnych maszynami: omnikierunkową platformą mobilną, robotami modułowymi (śliczne drewienko), robotem mobilnym Orion, Rysiem i Elektronem, czy też telefonicznym SOS... Mnóstwo ich, co rusz któryś śmigał w tłumie, budząc zainteresowanie dzieci i dorosłych. W tym samym namiocie można było przyjrzeć się technologiom kosmicznym, w tym łazikowi marsjańskiemu Skarabeuszowi na Mars Yardzie (wygospodarowanym kawałku podłogi stylizowanym na podłoże rodem z Czerwonej Planety).
Moją uwagę przykuł Park Robotów na Rzecz Bezpieczeństwa (być może właśnie ten element programu stał się inspiracją dla nazwy tegorocznej edycji). Tutaj można było posterować robotami Expert i Inspector (jednym z nich miałam szansę się pobawić. Co prawda musiałam tylko przenieść jeden element z punktu A do punktu B, ale zawsze frajda), wystrzelić kilka kulek z farbą na zmechanizowanej strzelnicy, czy też zdetonować ładunek pirotechniczny.

W Parku 3D Design opadła mi szczęka. Ujrzałam autonomicznie sterowaną sztuczną meduzę w wysokim na około dwa metry słoju. Oczywiście mało brakło, a do produktu firmy Festo przyssałabym się jak glonojad - prześliczne maleństwo podświetlało się na różne kolory.
W tym samym pomieszczeniu można było zobaczyć drukarki 3D w trakcie pracy. Owszem, wyniosłam z tej sali kolczyk oraz malutką figurkę - obie "wydrukowane", jednak nie tylko maszyny drukujące plastikiem przyciągały uwagę - na sali znajdowała się również drukarka zgrzewająca metalowy proszek. Ciekawostką była również technologia służąca do wykonywania trójwymiarowego skanu. Jeszcze sciencie-fiction? Nie, już rzeczywistość.

Uwagę przyciągały również roboty medyczne. Na Nocy Muzeów pojawił się nieukończony jeszcze egzoszkielet oraz manipulatory medyczne, które mogą niedługo stać się pomocnymi narzędziami na przykład w trakcie operacji.
W zadymionym Parku Robotów Przemysłowych po raz kolejny musiałam zbierać szczękę z podłogi. Weszłam nie od tej strony, co zaplanował organizator, przez co trafiłam na roboty Comau, łeb smoka oraz mechaniczne ramię z mieczem, które ścierały się ze sobą.
Mechaniczne ramię z tej samej firmy rzucało piłką do kosza, z nienaganną precyzją.
W tej samej sali panował ścisk przy robotach firmy KUKA - tych z chwytakami w kształcie ludzkiej dłoni, tańczącym na torze jezdnym, spawaczu do blach grubych, przygotowującym lemoniadę barmanie oraz rysowniku. Próbowałam się dopchać, by uwiecznić te maszyny, ale było pod tym względem po prostu kiepsko.

Z Nocy Robotów powróciwszy jeszcze przed nastaniem zmroku. Powróciłam z torbą pełną materiałów o wystawianych w trakcie imprezy robotów, z pamiątkowym, upolowanym w sklepiku kubkiem i smyczą otrzymaną na stoisku FESTO.
Łupy.
Noc Robotów była nie lada frajdą dla mnie, a co dopiero mówić o dzieciakach. Młodsi odwiedzający byli wszędzie, przy każdej maszynie co rusz słychać było krzyki zachwytu. Dzieci chłonęły wszystko jak gąbki, przyglądały się maszynom z ciekawością, z nieukrywaną radością próbowały swoich sił tam, gdzie organizacja umożliwiała dostęp do sterowania jakimkolwiek robotem.

Czy sama zabrałabym dzieci na tego typu imprezę? Jako przyszła nauczycielka i być może kiedyś matka - tak. Zdecydowanie tak. Nie odkryję Ameryki w konserwach, gdy powiem, że technologia jest przyszłością i dobrze oswajać z nią młodsze pokolenie tak szybko, jak tylko jest to możliwe. Super pomysłem są właśnie tego typu imprezy. Gorąco polecam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło jeśli pozostawisz po sobie ślad.
Pamiętaj, że komentarze będące spamem lub obrażające innych będą kasowane.

Informuję iż teksty (nie będące odpowiednio odznaczonymi cytatami z książek) oraz rysunki/ komiksy zamieszczane na tym blogu są moją własnością.
Okładki książek i komiksów pochodzą z serwisu lubimyczytac.pl .
Kopiowanie i/ lub przerabianie, przeredagowywanie tekstów bez mojej wiedzy i zgody jest zabronione.