niedziela, 3 maja 2015

po godzinach: wywiad z Ewą Seno

Zdjęcie z archiwum pani Ewy Seno
Cześć, dzisiaj chcę przedstawić Wam archiwalny wywiad z okazji debiutu pani Ewy Seno, jaki przeprowadziłam dawno temu dla akcji Polacy Nie Gęsi i Swoich Autorów Mają. Pierwotnie tekst ten miał się nie ukazywać na Zapiskach, ale skoro nagle z nie do końca wyjaśnionych przyczyn zniknął z sieci, a wciąż wisiał na mojej poczcie, postanowiłam się nim z Wami podzielić. Poznajcie zatem panią Ewę w chwili, gdy wydanie "Tatuażu z lilią" w wydawnictwie Feeria miała już za sobą.


W sieci nie można niestety znaleźć o Pani wiele informacji. Na Pani stronie widnieje enigmatyczne: "Matka, żona, wieczna optymistka". Czy może Pani opowiedzieć o sobie coś więcej?
Hmm, nigdy nie potrafiłam mówić o sobie. Mam 29 lat mieszkam w małej miejscowości pod Poznaniem. Jestem szczęśliwą żoną i dumną mamą 3-letniego synka. Uwielbiam czytać książki, oglądać dobre filmy i spędzać czas z najbliższymi.  

Podkreśla Pani, że książki towarzyszyły Pani praktycznie od zawsze. Czy "Tatuaż z lilią", który już niedługo trafi na księgarskie półki, to pierwsze Pani dzieło, czy może próbowała Pani swoich sił wcześniej?
Książki od zawsze były moją pasją. Dotychczas zaczytywałam się dziełami innych. W końcu jednak nadszedł dzień, w którym odważyłam się spróbować własnych sił. W przeszłości zdarzyło mi się napisać kilka opowiadań, ale zdecydowanie nie można ich było zaliczyć do udanych.

W jednym z wywiadów wspomniała Pani, że przy pisaniu książki kibicował Pani mąż...
Dokładnie, był moją podporą od samego początku. Nie pozwalał mi się poddać i motywował do działania. Z nas dwojga to właśnie on jest tym który zawsze kończy to, co zaczął. Ja mam tendencje do rozpoczynania kilkunastu rzeczy na raz i niestety mało z tego udaje mi się doprowadzić do końca. Na szczęście w przypadku książki dałam radę.

Jakich autorów czytywała Pani dotychczas?
Stephenie Meyer, Richelle Mead, Meg Cabot, Cassandra Clare. Długo by wymieniać. Przeczytałam setki książek z gatunku fantastyki, paranormal romance... Można by powiedzieć, że wręcz się od nich uzależniłam (uśmiech). A wszystko zaczęło się w chwili, gdy pierwszy raz sięgnęłam po "Zmierzch". Oczywiście nie ograniczam się wyłącznie do tych gatunków. Czasem zdarza mi się też sięgnąć po coś dla „starszych”. Uwielbiam Stephena Kinga i Nicholasa Sparksa.

Debiutuje Pani jako autorka powieści młodzieżowej. Czy łatwo było pisać o nastolatkach dla nastolatków? Czy napotkała Pani na jakieś trudności związane z opowiadaną historią?
Powiem tak: uwielbiam książki młodzieżowe za ich lekkość, świeżość, jest to niezmienny element mojego życia od wielu lat. Człowiek dorasta, co dzień boryka się z problemami, jakie niesie ze sobą dorosłość. Właśnie tego typu książki pozwalają cofnąć się w czasie i znów mieć "naście" lat. Nie wyobrażam więc sobie możliwości napisania innego rodzaju książki, niż te które tak bardzo mnie urzekły.
Nie przypominam sobie większych problemów przy pisaniu. Może dlatego, że gdzieś głęboko we mnie nadal siedzi rozmarzona nastolatka, więc potrafiłam ubrać to w odpowiednie słowa zrozumiałe dla młodzieży. Miałam oczywiście gorsze dni, niekiedy tygodnie gdy pisanie całkowicie mi nie szło. Ale na szczęście udało mi się to przetrwać.

Nina, główna bohaterka Pani opowieści w dniu swoich osiemnastych urodzin traci wszystko: chłopaka, najlepszą przyjaciółkę, ojca (jej matka zginęła, gdy dziewczyna była dzieckiem). Skąd pomysł na tak bolesne doświadczenie głównej bohaterki?
Każde wydarzenie w życiu Niny miało wpływ na dalszy rozwój wydarzeń. Gdyby nie zdrada chłopaka, nie trafiłaby do salonu tatuażu. Śmierć ojca zawiodła ją do nieznanej ciotki (... która podobno była zołzą. - wtrącenie Cat).
To właśnie jej emocje, w większości te negatywne, napędzać będą całą akcję. Chciałam też pokazać, że można poradzić sobie w obliczu każdego problemu. Życie nastolatki nie zawsze jest wesołe i beztroskie. A tak się składa, że to właśnie te złe doświadczenia najlepiej hartują charakter.

I właśnie. Tatuaż. Widoczny symbol zmiany. Czy ma Pani tatuaż? Ewentualnie czy rozważała kiedyś Pani zrobienie sobie jakiegoś?
Nie mam(uśmiech). Co do ewentualnego zrobienia go sobie... powiem tak: gdy zaczynałam pisać książkę powiedziałam do męża, że jeśli uda mi się ją wydać, na pamiątkę zrobię sobie tatuaż z lilią (uśmiech). No, ale gdy dopięłam swego, podniosłam sobie poprzeczkę nieco wyżej. Stwierdziłam, że zaczekam na sprzedaż książki. Jeśli moje marzenie o osiągnięciu statusu bestselleru się spełni, wtedy niewykluczone że będę mogła poszczycić się własnym tatuażem (uśmiech).

W trakcie lektury zastanawiałam się skąd pomysł, by akcję warszawskiego Wilanowa przenieść do Ameryki. Dlaczego to państwo?
Patrząc oczyma przeciętnego nastolatka - to właśnie Ameryka jest krajem, gdzie wszystko jest super modne i ogólnie najlepsze. Wiem z obserwacji, że polskie nazwy miast, polskie imiona w książkach, itp.; po prostu ich odstraszają. Nie wiem skąd wziął się ten trend, niestety cały czas się utrzymuje. To tak jak z przekonaniem, że polski autor nie może napisać dobrej książki fantasy.

W trakcie lektury Pani książki odniosłam wrażenie, że być może mieszkała Pani w Warszawie. Epizod "wilanowsko-praski", choć krótki, opisany był bardzo dokładnie.
Nie, szczerze powiedziawszy nigdy tam nie byłam. Zbierałam wiele materiałów zanim zabrałam się do pisania, chcąc by wszystko było jak najbardziej zgodne z rzeczywistością.  Przyznam, że to był najbardziej denerwujący element tworzenia. Co innego kreować swój własny świat, a tu trzeba było trzymać się faktów i dokładnie wszystko sprawdzać.

... tak jak szczegóły techniczne BMW. To mnie zaskoczyło (uśmiech).
I takie było tego założenie (uśmiech).  Bohaterka miała zaskoczyć wiedzą, o którą nie podejrzewa się żadnej dziewczyny. W tym fragmencie zdałam się na męża (uśmiech). Prywatnie jestem przykładem stereotypowej kobiety, która zapytana o dany samochód w pierwszej kolejności podaje kolor (uśmiech).

Czy historię Niny pisała Pani z góry założonym planem, czy też pozwoliła Pani płynąć historii swoim torem, a Pani pełniła rolę kronikarza?
Zaczynając pisać nie miałam zielonego pojęcia o czym będzie ta książka. Tworzyłam kolejne postacie, ich relacje a historia tworzyła się sama. Każdy rozdział był dla mnie jak układanie puzzli. Tak długo "obracałam" sobie w głowie wydarzenia aż wszystko stworzyło spójną całość.
Czy zaplanowała Pani z ilu części składać się będzie seria Antilia? Słyszałam, że tomu drugiego można spodziewać się już niedługo.
Zaplanowałam 3 tomy. Druga część czeka już na swoją kolej w wydawnictwie, a nad trzecią pracuję.

W opowiedzianej przez Panią historii bardzo ważną rolę pełnią kwiaty. Podpowiada to już sam tytuł oraz tytułowy tatuaż. Czy w życiu prywatnym również jest Pani miłośniczką kwiatów?
Tak choć przyznaję się bez bicia, że nie mam do nich ręki. Jedyną doniczkową rośliną jaką posiadam jest leniwiec. Chyba nie muszę tłumaczyć dlaczego (uśmiech).

Nina w nowej szkole spotyka wielu ciekawych ludzi. Wiem, że być może zdradzę czytelnikom tutaj fragment fabuły, ale mam nadzieję, że nie będzie to zbyt szkodliwe. W książce pojawia się Kate (po naszemu Kaśka), dziewczyna z Polski, która staje się przyjaciółką głównej bohaterki. Czy ta postać ma odzwierciedlenie w rzeczywistości? Czy czytelnik może się słusznie dopatrzeć w niej nawiązania do Pani przyjaciółki?
Muszę Pani pogratulować spostrzegawczości(uśmiech). Tak, ta bohaterka ma wiele cech mojej przyjaciółki. Kasia zawsze śmiała się, że jest ruda i wredna. Użyte w książce stwierdzenie : „ Rudy do czegoś zobowiązuje(…)”– to jej standardowe powiedzenie.   Ona jako jedyna bez  mrugnięcia okiem potrafiła zmyć mi głowę za każdy zepsuty fragment, czy nieodpowiednie zachowanie jej ulubionego bohatera.  To naprawdę bardzo mi pomogło.
Kreując bohaterów często szukałam pierwowzorów w realnym świecie. To znacznie ułatwiło mi opisywanie. Oczywiście mówimy tu o jednej czy dwóch postaciach, a nie o wszystkich bohaterach książki(uśmiech). Poza Kate  były to raczej postacie z moich ulubionych filmów. W książce sama zaznaczyłam, że np. Alex przypominał Ninie Damona z "Pamiętników Wampirów".

Czy do Pani ulubionych filmów zaliczają się również te, które oglądała Nina?
Zdecydowanie (uśmiech). Zarówno utwory muzyczne wymienione w książce, jaki i zawarte w niej tytuły filmów, można znaleźć w mojej prywatnej kolekcji.

Jak może Pani polecić swoim przyszłym czytelniczkom oraz czytelnikom "Tatuaż z lilią"? Co odróżnia ją od wielu pozycji młodzieżowych, od których ciężaru uginają się księgarskie półki?
Sądzę, że każdy odnajdzie w niej coś dla siebie. To historia inna od wszystkich. Starałam się tu nie powielać tak dobrze znanych mi wzorców. To historia o radzeniu sobie z problemami, nie tylko tymi sercowymi. To opowieść o tym, że czasem wbrew swojej woli trzeba dorosnąć by stawić czoło swemu przeznaczeniu. Świat Antilii jest inny od wszystkich, no ale o tym możecie dowiedzieć się jedynie poprzez przeczytanie mojej książki.

Dziękuję za rozmowę i życzę Pani powodzenia na rozpoczętej drodze pisarskiej.
Ja również dziękuję za miłą rozmowę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło jeśli pozostawisz po sobie ślad.
Pamiętaj, że komentarze będące spamem lub obrażające innych będą kasowane.

Informuję iż teksty (nie będące odpowiednio odznaczonymi cytatami z książek) oraz rysunki/ komiksy zamieszczane na tym blogu są moją własnością.
Okładki książek i komiksów pochodzą z serwisu lubimyczytac.pl .
Kopiowanie i/ lub przerabianie, przeredagowywanie tekstów bez mojej wiedzy i zgody jest zabronione.