niedziela, 14 czerwca 2015

Donyatsu - przesłodka postapokalipsa

Źródło grafiki - klik.
O tym, że koty są jedynymi i słusznymi władcami "Internetów", słyszymy nie od dziś. Te zwierzęta zdominowały wiele serwisów: od społecznościowych, po dedykowane nagraniom wideo. Słodziutkie mruczki biegają po pomieszczeniach, wskakują do kartonów, wyśpiewują serenady, niekiedy w sposób niecodzienny domagają się uwagi swoich właścicieli. Wydawałoby się, że tylko pod taką postacią mogą objawić się przeciętnemu użytkownikowi sieci. Tak, niektórzy pewnie już się uśmiechają, myśląc o słynnym Nyan Cat (Nyan Cacie, o ile wolicie tę nazwę odmieniać, choć sama tego unikam), kocie z przyklejonym tostem, który z pomrukiwaniem przemierza wszechświat, pozostawiając za sobą tęczową smugę. Mam nadzieję, że się nie łudzicie, że jeśli poznaliście Nyan, Grumpy, czy innego kociego celebrytę, zobaczyliście wszystko. Nic bardziej mylnego. Pozwólcie, że przedstawię Wam Donyatsu.

Ziemia, XXI wiek. Znany nam dotychczas świat uległ zniszczeniu, po ludzkości pozostały opuszczone miasta i upiornie uśmiechające się szkielety. Nie wiadomo nic o przyczynie zagłady. Czy była to może wojna? Jakaś zmasowana powtórka z Czarnobyla? Spekulacji i teorii fanów na przeróżnych forach możecie odnaleźć mnóstwo.

Po końcu świata świeci słońce, rosną drzewa i krzewy, wiatr porywa samotną reklamówkę i miota nią po wymarłej ulicy. Zaraz, wymarłej?
Źródło grafiki - klik.
Oto pojawia się On. Nieświadomy niczego byt. Nie wie, kim ani gdzie jest, nie pamięta nic ze swojej przeszłości. Po prostu przebudził się w tym mieście i próbuje jakoś sobie wszystko poukładać. Spaceruje zapomnianą przez wszystkich ulicą. Bawi się ludzką czaszką, jakby była zwykłą piłką. Nie jest samotnym Aniołem Zagłady. Wręcz przeciwnie, jest przesłodką mieszanką kota i oponki polanej czekoladą. I nie jest już sam. Odnalazł podobnego do siebie towarzysza, przedstawiciela tej samej rasy. Od teraz Bagel to Bagel, a Donyatsu to Donyatsu. Szczegół, że obaj wyglądają jak mieszanka kota z ciastkiem z dziurką, co powoduje konsternację głównego bohatera.

Nowo poznani przyjaciele postanawiają trzymać się razem. Odkrywają wiele aspektów życia i nawet przy tych najbardziej przyziemnych toczy się w nich walka między rozumem, a instynktem. Kocury wpadają w tarapaty, stawiają czoła pragnącej ich pożreć mysiej armii, poznają nowych przyjaciół, a sam Donyatsu zostaje uratowany przez wielkiego robota...

Komiks "Donyatsu" to liczący na dzień dzisiejszy cztery tomy zbiór krótkich, komediowych historyjek o grupie ciasteczkowych zwierząt w postapokaliptycznej Japonii. Rozdziały mangi tworzonej przez rysownika Kozaki Yusuke ukazują się od 2011 roku na łamach czasopisma "Young gangan" wydawanego przez Square Enix. Na podstawie rysunkowych historii nakręcono także serię telewizyjną o losach pociesznego Donyatsu i jego przyjaciół. Każdy z dwunastu odcinków trwa około dwóch minut.

To jednak nie wszystko. Japońskie cukiernie serwują oponki inspirowane wyglądem bohaterów mangi. Kwitnie również przemysł gadżetowy: fani mogą zakupić zawieszkę do telefonu, figurkę do postawienia na półce, a nawet sympatyczną poduszkę stylizowaną na uroczego Donyatsu.

Koty rządzą, powolutku wkradają się niemal do każdej sfery ludzkiego życia. Przymrużmy oko. Ten nie do końca udomowiony, aczkolwiek lubiący dominować i domagający się uwagi towarzysz człowieka pojawia się wszędzie: w filmikach, komiksach, książkach, utworach muzycznych. Sam Freddie Mercury zadedykował swoim pupilom mnóstwo piosenek. Japońskie mruczki w okolicach Świąt Bożego Narodzenia podbijają listy sprzedażowe krążkami z wykonywanymi przez nie kolędami. Donyatsu podbił moje serce w Tłusty Czwartek. Odnaleziony przez przypadek na jednej ze śledzonych przeze mnie stron kocurek wpierw przyciągnął uwagę, a potem zahipnotyzował. Wsiąkłam. Z powodu diety nie zjadłam ani jednego pączka, ale czy pochłonięcie tego komiksu przy takim dniu nie można nazwać świętowaniem?

Edit: Niech się tylko po polsku ukaże. Biorę!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło jeśli pozostawisz po sobie ślad.
Pamiętaj, że komentarze będące spamem lub obrażające innych będą kasowane.

Informuję iż teksty (nie będące odpowiednio odznaczonymi cytatami z książek) oraz rysunki/ komiksy zamieszczane na tym blogu są moją własnością.
Okładki książek i komiksów pochodzą z serwisu lubimyczytac.pl .
Kopiowanie i/ lub przerabianie, przeredagowywanie tekstów bez mojej wiedzy i zgody jest zabronione.