piątek, 25 września 2015

Ojciec chrzestny, czyli o mafijnych strukturach zza oceanu

Zdjęcie z: http://ww.w.conrada11.pl/
Ponad dwa miesiące temu wesele w podłomżyńskiej miejscowości otworzył jeden z najpiękniejszych motywów muzycznych w historii kina. Melodia z „Ojca chrzestnego”, kultowego filmu F. F. Coppoli. Filmu opartego na powieści amerykańskiego pisarza Mario Puzo, wydanej w Ameryce po raz pierwszy w 1969 roku, a w Polsce dostępnej już siedem lat później. 
Tamtego lipcowego wieczora odbywało się wesele mojego brata. Zgromadzona licznie familia celebrowała połączenie dwóch rodów. Udzieliło mi się. Kilka dni później wreszcie zabrałam się za lekturę „Ojca chrzestnego”, lekturę odkładaną na niemalże wieczne „domani” od kilku ładnych lat. Tak, wiem, do tego typu książek należy dojrzeć. I trzeba je czuć. W zeszłym roku poczyniłam podejście do zbioru opowiadań „Czarny szal” włoskiego noblisty Luigiego Pirandello, ale nie mogę z ręką na sercu powiedzieć, że było to podejście udane. Zupełnie inaczej wyglądało spotkanie z gangsterską komedią Tonino Benacquisty („Malavita”), która ubawiła mnie do łez. Nadszedł czas na udanie się na audiencję do Ojca Chrzestnego z nadzieją, że ten mnie wysłucha.

Ameryka po Drugiej Wojnie Światowej. Nowy Jork. Connie Corleone, jedyna córka Dona Vito, bierze ślub z Carlem Rizzi. Mężczyzna nie jest traktowany przez mafię na poważnie, choć liczy, że dzięki małżeństwu z „księżniczką” i jemu przypadnie kawałek „tortu”, jakim włada potężny ród Corleone.
Tego wieczoru do obsadzonego agentami FBI domu potężnego mafiosa przybywają różni goście. Wszyscy pragną oddać mu hołd oraz zaręczyć o swej dozgonnej przyjaźni. Znajdują się wśród nich jednak i ci, którzy pragną skorzystać ze starego sycylijskiego zwyczaju: by w noc ślubu córki Dona Vito zostać wysłuchanymi przez człowieka o niewyobrażalnej potędze, by przedstawić mu swoje prośby i spróbować szukać u niego sprawiedliwości.

Córka Amerigo Bonasery, właściciela zakładu pogrzebowego o włoskich korzeniach, została dotkliwie pobita, gdy odmówiła swojemu dotychczasowemu chłopakowi i jego koledze „zabawy”. Obydwaj młodzieńcy okrutnie ją oszpecili. Zrozpaczony ojciec, pełen wiary w amerykańskie prawo, postanowił udać się do sądu, jednak tam czekał go zawód. Młodzikowie wywinęli się z minimalnymi karami, śmieli się załamanemu mężczyźnie i jego żonie w twarz. Teraz Amerigo już wiedział. Musiał udac się do Ojca Chrzestnego, który w zamian za zapewnienie o przyjaźni, z pewnością go wysłucha.

Johnny Fontane stał się pośmiewiskiem w Hollywood. Kiedyś był słynnym śpiewakiem i dumnym ojcem dwóch dziewczynek. Zostawił jednak rodzinę, gdyż gonił za Margaret Ashton, słynną aktorką, która po ślubie dorabiała mu tak wielkie rogi, że z pewnością miałby problemy z przejściem przez futrynę. Teraz pozostawał mu alkohol i niewierna żona, udzielająca ciepła swych ud każdemu, kto tylko wyraził na to ochotę. Charakteryzator, reżyser, kompozytor, ktokolwiek, byle nie własny mąż. Ze zgryzoty Johnny stracił głos. Był zrozpaczony. Wiedział jednak, że mimo niełaski, w jaką popadł z powodu rozwodu z pierwszą żoną, zostanie wysłuchany przez swojego Ojca Chrzestnego.

Sytuacja w rodzinie piekarza Nazorine była napięta. Mężczyzna podejrzewał, że już niedługo do Włoch powróci Enzo, jego pomocnik, dotychczasowy jeniec wojenny, który lada dzień będzie musiał zameldować się na Governor’s Island. To nie byłoby problemem, gdyby nie pewien fakt: Katherine, córka piekarza, była w ciąży z Włochem. Młodzi chcieli się pobrać, ale wisiało nad nimi widmo rozstania. Ratunkiem mogło być załatwienie Enzowi amerykańskiego obywatelstwa, jednak nie była to łatwa sprawa, przynajmniej dla piekarza, jednak ten wiedział, że Don Corleone z pewnością by temu poradził.

W 1990 rodzice podarowali ten egzemplarz babci z okazji jej święta.
Nie mówcie jej, że leży u mnie ;)
W ten sposób rozpoczyna się opowieść o człowieku wpływowym. O kimś, kogo jedno słowo wystarczy, by pozbawić kogoś życia lub by podarować mu ogromny majątek – wszystko w zależności od tego, czy delikwent jest gotów poprzysiąc Donowi dozgonną przyjaźń, czyli zadeklarować wierność i gotowość odpłacenia przysługi w momencie, gdy do jego drzwi zapukają emisariusze władcy podziemnego imperium. Oto opowieść o Don Vito Corleone, sycylijskim uchodźcy, który krok po kroku, dzięki niebywałej inteligencji, dorobił się swojego obecnego stanowiska. Stanowiska o wiele bardziej poważanego od najsłynniejszego w naszym świecie mafiosa – Ala Capone.
Chociaż bohaterowie powieści Mario Puzo są postaciami fikcyjnymi,  można na ich podstawie wywnioskować jak wyglądały w tamtych czasach relacje w rodzinie mafijnej: kobiety zadowalały się rolą „donna di casa” – wychowywały dzieci, doglądały domu i nie wtrącały się do świata mężczyzn (ciekawą przeciwwagą jest książka „Bella mafia” Lyndy La Plante, gdzie kobiety, pozbawione mężczyzn, zmuszone są do dbania o interes rodziny). Żyły w tym samym budynku, co ich mężowie, ale izolowano je od interesów. To była bezdyskusyjna domena mężczyzn, oni tworzyli zhierarchizowane struktury, na czele których stał Don ze swoim Consigliori (doradcą i powiernikiem przekazującym decyzje Dona podwładnym), Caporegime’owie (mężczyźni o silnej pozycji, głowy oddziałów zbrojnych) oraz podwładni. Starano się, by były to osoby o pochodzeniu sycylijskim, jednak zdarzały się wyjątki: doradcą Dona został Amerykanin o pochodzeniu niemieckim, przez wszystkich pogardliwie przezywany Irlandczykiem.
Nad rodziną Corleonów zbierają się czarne chmury, inne mafijne rodziny ostrzą sobie zęby na wpływy i pieniądze, jakie ma Don Vito. Czy tytułowy Ojciec Chrzestny oraz jego trzej synowie wyjdą z tej batalii cało? Tego już Wam nie zdradzę.
„Ojciec chrzestny” jest opowieścią, którą trzeba koniecznie poznać. To historia nie tylko o Ameryce i organizowanych przez włoskich emigrantów strukturach nieoficjalnej władzy: o łapówkach, układach i wojnach, ale także opowieść o człowieku, który uciekł przed sycylijską vendettą i zbudował swój świat od zera. I - przede wszystkim – naprawdę dobra powieść, którą polecam każdemu.

autor: Mario Puzo
wydawca: Czytelnik
data wydania: 1989 (wydanie III)
oprawa: miękka

moja ocena: 8/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło jeśli pozostawisz po sobie ślad.
Pamiętaj, że komentarze będące spamem lub obrażające innych będą kasowane.

Informuję iż teksty (nie będące odpowiednio odznaczonymi cytatami z książek) oraz rysunki/ komiksy zamieszczane na tym blogu są moją własnością.
Okładki książek i komiksów pochodzą z serwisu lubimyczytac.pl .
Kopiowanie i/ lub przerabianie, przeredagowywanie tekstów bez mojej wiedzy i zgody jest zabronione.