środa, 4 listopada 2015

Królestwa Nashiry. Miecze buntowników - czyli o rewolucji.

Mówią, że rewolucja pożera własne dzieci, że prędzej czy później nowy ład i porządek będzie przedobrzeniem w jakąkolwiek inną stronę. Historia naszego świata nie zadaje kłamu temu stwierdzeniu, jak natomiast jest w przypadku "Królestw Nashiry. Mieczy buntowników"? Pozwólcie, że Wam opowiem. Ostrzegam jednak osoby, które nie czytały części pierwszej - mogą pojawić się spojlery.

Sytuacja między Talarytami, a  Femtytami robi się coraz bardziej napięta. W wielu miastach, wsiach i dworach Nashiry wybuchają zamieszki - niewolnicy buntują się przeciwko swym dotychczasowym panom.
Talitha i Saph przyłączyli się do grupy rebeliantów. Buntownicy widzą w młodym niewolniku ucieleśnienie Wybrańca - legendarnej postaci, która ma przynieść Femtytom wolność i odkupić ich dawne winy.
Nie akceptują jednak Talithy - dla nich jest to brudna, zła i okrutna Talarytka, która przesiąkła do szpiku kości starym porządkiem. Porządkiem, który trzeba zmienić. Po jakimś czasie udaje się jednak Talicie przekonać przywódcę bandy do siebie. Dziewczyna chwyta za miecz i postanawia walczyć za femtycką sprawę - nawet kosztem misji, której kiedyś się podjęła.
Tymczasem klimat staje się coraz bardziej nie do zniesienia - wpływ Cetusa jest coraz bardziej widoczny. Królestwa Nashiry zatapiane są przez powodzie, gleba pęka od suszy. Mieszkańcy zaczynają odczuwać braki w pożywieniu. Czy w tej sytuacji jest sens bawić się w prywatną wojenkę o wolność Femtytów, skoro już  niedługo może nie być dla kogo i dla czego walczyć?
By tego było mało - tropem Talithy podąża także jej ojciec z nową sojuszniczką - mającą ogromny uraz do dziewczyny Grele, młodą kombatantką ze zniszczoną w pożarze klasztoru połową twarzy.

"Miecze buntowników" były dla mnie nie lada zaskoczeniem. W tomie pierwszym wprowadzona została postać (nie wspominałam o niej wcześniej, choć jest dla fabuły ważna) znajdująca się przez jakiś czas blisko Talithy - osoba ciepła, miła, wierna swoim ideałom. Zastanawiałam się, czy pani Troisi postąpi z nią tak jak w baśni - da jej nagrodę za wszystkie dobre czyny i pozwoli jej awansować w hierarchii społecznej. No cóż, to nie bajka. To fantasy dla ludzi powyżej 15 lat (już nie będę gderać). Tu lepiej do pobocznych bohaterów się nie przyzwyczajać.

Sama Talitha natomiast wkurza ze strony na stronę bardziej - jeśli taki był zamysł autorki, udało jej się to w 100%. Talitha z zapałem neofity wykorzystuje swoje zdolności w służbie sprawy Femtytów, na siłę stara się wyprzeć swojego pochodzenia. Dlatego obcina włosy i je farbuje. Dla dziewczyny ważniejsza staje się wojna, dawne marzenie o odgadnięciu tajemnicy poznanej przez Lebithę przestaje się w zupełności liczyć. Dla walki młoda Talarytka jest gotowa poświęcic wszystko - nawet odrzucić przyjaźń.

Nie odkryję Ameryki w konserwach, jeśli powiem, że całość kończy się w strasznie chamskim momencie. I że ciągu dalszego brak, kolejne tomy "Królestw Nashiry" nie pojawiają się w zapowiedziach Zielonej Sowy. Szkoda, bo ta opowieść powinna wybrzmieć do końca i jeśli kiedykolwiek ktokolwiek zechce wydać pozostałe części - z pewnością kupię (na przekór akcji "dej mnie tą ksionszkie, bo mam bloga". Serio, na "Nashirę" warto pieniążki wydać).

Królestwa Nashiry: Miecze Buntowników

autor: Licia Troisi
wydawca: Zielona Sowa
tom w serii: 2

moja ocena: 7/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło jeśli pozostawisz po sobie ślad.
Pamiętaj, że komentarze będące spamem lub obrażające innych będą kasowane.

Informuję iż teksty (nie będące odpowiednio odznaczonymi cytatami z książek) oraz rysunki/ komiksy zamieszczane na tym blogu są moją własnością.
Okładki książek i komiksów pochodzą z serwisu lubimyczytac.pl .
Kopiowanie i/ lub przerabianie, przeredagowywanie tekstów bez mojej wiedzy i zgody jest zabronione.