środa, 18 listopada 2015

Wyspy Plugawe - "bo kapitan nasz szalony był. Mówiono, że z diabłem ma pakt"

Paniekapitaniemeldujęposłusznieże.... uff!
Ciężko złapać oddech, gdy na pokładzie taki ruch. Zaraz, jakim pokładzie? Ano właśnie...

No, Roland Wywijas nie słucha, to pogwarzyć możem. Usiądźże spokojnie na rzyci, jako i ja siedzę i posłuchaj. Trochę czasu już upłynęło, odkąd żeśmy się tłukli z aniołami i demonami, obu stronom spuszczając sakramencki wpier... ten, no, tego. Ale! Trochę minęło od czasów, kiedy w załodze rozeszła się wieść, że kapitana nam diabli wzięli. Tośmy się rozleźli: każdy w swoją stronę, by jakoś tam wiązać koniec z końcem. No, ładnie zabrzmiało. Tośmy się rozleźli. Seamus został gubernatorem St. Naarten, żmija jedna. Julia otworzył przedszkole dla dzieci tych, co na morzu; Dupochlast przyciąga uwagę w ogrodzie zoologicznym; Ropuch robi w kabarecie; Berbeluch bawi się w wypychacza zwierząt... Ugh! w gardle mi zaschło. Że co "Strup"? Aaaa! Strup! Weź nie pytaj, co? Grzmot się tylko przy panu kapitanie ostał, reszta karyjery robić poszła.
No, ale kapitana jednak diabli wzięli. Serio. Przesiedział chłop w Piekle i wrócił. Odmieniony, z dwiema mackami, znaczy bez tej, co go usiec chciała. I ledwo się na horyzoncie pojawił, już załogę skory skrzykiwać.
"Bo kapitan nasz szalony był;
Mówiono, że z diabłem ma pakt..."
Ała! Kapitanie, zabierz pan tę mackę! Pro... bhhhhhhhhffff! Uff! Ja tak tylko podśpiewuję! Tak, już nie będę! 
Uff, poszedł. No, to żeśmy się na nowo zleźli. Banda kapcanów, którzy porzucili morze i pewne źródło utrzymania na rzecz etaciku. Paskudztwo! Aż się wzdrygam, gdy myślę o uczciwym życiu. A teraz... Że co, że mnie ta łódź podwodna nie mierzi? A, jakoś się przywykło do Odmętu. Fajnie jest. Szkoda tylko, że diabły coś kombinują, a kapitan knuje przeciw nim. To widać. Już wydał dyspozycje, mamy się diablikom przyglądać. Po co? Pokaże czas, a dotąd żeglujemy...
Że co? Wino się skończyło? To ja ściągam opaskę.

"Wyspy Plugawe" to drugi tom (poprzedni nosił tytuł "Morza Wszeteczne") przygód kapitana Rolanda Wywijasa wydany przez warszawskie wydawnictwo Uroboros, będące członkiem Grupy Wydawniczej Foksal. Wśród tytułów oferowanych przez Uroborosa znajduje się również wznowienie "Dożywocia" Marty Kisiel.

Tak po piracku. W tle miłość numer któryś z kolei, czyli plakaty
z "Ghost in the Shell".
Jakie są "Wyspy Plugawe"? Chyba nawet lepsze od poprzedniej części, choć tamta rozłożyła mnie na łopatki pod każdym względem. Przede wszystkim "Wyspy..." naładowane są akcją i gagami. Niekiedy czytelnikowi może zabrzęczeć dzwonek, że zauważa przyjazne mrugnięcie okiem autora i gdzieś w tekście przewinie się nawiązanie do serii "Piraci z Karaibów". 
Po raz kolejny utwierdziłam się w przekonaniu, że tego typu książek nie powinnam zabierać ze sobą do komunikacji miejskiej, bo strasznie chichoczę. Tym razem uświadomiła mi to starsza kobieta, która postanowiła mnie nawrócić, i wyciągnęła radioodbiornik wielkości komórki z połowy lat dziewięćdziesiątych, po czym nastawiła wiadome radio i zaczęła do niego konspiracyjnie szeptać. Warszawa. Tramwaj zwany podążaniem, a mógł być zwykłą dziewiątką w kierunku P+R Aleja Krakowska.

Okładka. Ona znowu prowokuje, by postawić książkę na półce z literaturą dla dzieci i młodzieży. Ilustracje wykonane przez pana Bartłomieja Drejewicza są miłe dla oka, jednak większość ludzi zdaje się nie zauważać pewnych elementów: bata w dłoniach diablicy z głębokim dekoltem, alkoholu, czy syrenki z tyłu. Dlatego też od razu, gdy przyuważyłam dostawę z moim "muszętomieć", poprosiłam obsługę, by wrzucili to na regał z fantastyką, który znajduje się na terenie Kawiarni u Prusa. Obiekcji nie było.

Zapowiadany jest jeszcze (mam nadzieję, że przynajmniej) jeden tom: "Zaułki St. Naarten", na który czekam z niemałym utęsknieniem. Może zabrzmiało to jak powtarzany często frazes, ale wsiąkłam zupełnie w świat kapitana Rolanda Wywijasa i czekam na to, aż znowu będę mogła założyć piracką chustkę i wyruszyć w pełen przygód i niebezpieczeństw rejs, czego sobie i Wam życzę.

Wyspy Plugawe

autor: Marcin Mortka
wydawnictwo: Uroboros
data wydania: 2015
tom w serii: 2 (poprzedni "Morza Wszeteczne")

moja ocena: 10/10

Książka zakupiona w Głównej Księgarni Naukowej im. Bolesława Prusa. Serdecznie Was tam zapraszam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło jeśli pozostawisz po sobie ślad.
Pamiętaj, że komentarze będące spamem lub obrażające innych będą kasowane.

Informuję iż teksty (nie będące odpowiednio odznaczonymi cytatami z książek) oraz rysunki/ komiksy zamieszczane na tym blogu są moją własnością.
Okładki książek i komiksów pochodzą z serwisu lubimyczytac.pl .
Kopiowanie i/ lub przerabianie, przeredagowywanie tekstów bez mojej wiedzy i zgody jest zabronione.