sobota, 13 lutego 2016

Darlan i Horwazy. Złoty kur - czyli są wartościowe komiksy dla dzieci


Mroczny wariant okładki
Mówią, że nic tak skutecznie nie poprawi kobiecie humoru, jak zakupy. Dlatego też pewnego razu, gdy w pracy ciągle kubeł zimnej wody na łeb, a w życiu prywatnym gruzy jak na obrazach Beksińskiego, wybrałam się do pobliskiego Dedalusa. Wiem, że przy pracy u konkurencji tego typu reklama to strzał do własnej bramki, ale nie poradzę, że asortyment różny, a i inne argumenty wchodzą w grę.

W ten oto sposób w moich łapkach pojawił się "Darlan i Horwazy. Złoty Kur", komiks powstały w wyniku współpracy Tomasza Kołodziejczaka (tak, tego Tomasza Kołodziejczaka. Egmont, poza tym powieści wydawane chociażby w Fabryce Słów) oraz Krzysztofa Kopeć (odpowiedzialnego w tym projekcie za stronę graficzną).

Biada królestwu Jajagonii. Jego dzielni rycerze nocami zmagają się z hordami paskudnych trolli, krwiożerczych i wygłodniałych. Bestie pokonać może tylko blask promieni słońca, ale tu pojawia się problem. Słońce przywoływane jest przez koguty, a te padają jak muchy - wszystko przez złowrogą magię trolli.
Król załamuje ręce, rada nie potrafi podjąć żadnych konkretnych działań. Dlatego też władca zabiera Horwazego do błędnego rycerza, Darlana.
Od razu widać, że panowie się mocno od siebie różnią. Jeden jest zakochany w eposach, drugi woli czynną walkę. Jeden jest typowym intelektualistą, rycerzem wyjętym z typowej opowieści o mężu cudownym i prawym, drugi jest wojownikiem, wyrobnikiem.Aż to się prosi o konflikt.
Tych dwóch ma wyruszyć po tytułowego Złotego Kura (i nie mówię tu o piwie, które jeszcze parę lat temu piłam na Podlasiu)? Ano ma. Ale pozwólcie, że nie wyjawię Wam jak skończy się ta historia. To niby prosta opowieść przedstawiona na 48 stronach, ale warta poznania.

No dobra, wyjawię jedną rzecz. Końcówka w stylu Asterixa. To skojarzenie przyszło mimowolnie, zakwitło w mej głowie na widok przedostatniego kadru opowieści.
"Darlan i Horwazy" wzbudzali we mnie podobne emocje jak czytane dawno temu komiksy pana Pawła Szarloty, czy "Kajko i Kokosz" Janusza Christy. Aż w sercu zakiełkowała myśl, by tytuły tych panów sobie odświeżyć.

Sprawa techniczna. Po prawej widzicie dwa komiksy. Gdy poszłam do Dedalusa, nie zwróciłam zbytnio uwagi na opis (wiem, roztrzepanie, nerwy i pierwiastek nerwotwórczy na miejscu, co kłapie dziobem w księgarni). Chwyciłam oba egzemplarze w łapki, bo inne okładki, to może opowieść w odcinkach..? Ano zweryfikowałam w tramwaju, że jednak nie. Są dwa warianty okładkowe: mroczny i jasny. To tak na wypadek, byście mego błędu nie powielali ;)

Podsumowując. Trafiłam przypadkiem na naprawdę dobry album komiksowy. Wycieczka do Jajagonii okazała się krótka, jednak intensywna. Poznałam fajnych bohaterów, ich problemy i stanęłam w szranki z trollami. Podobało się. Polecam ;)

Darlan i Horwazy. Złoty Kur.

autorzy: Tomasz Kołodziejczak, Krzysztof Kopeć
wydawca: Sutoris
data wydania: 2008
oprawa: twarda
cena okładkowa: 29,90

moja ocena: 8/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło jeśli pozostawisz po sobie ślad.
Pamiętaj, że komentarze będące spamem lub obrażające innych będą kasowane.

Informuję iż teksty (nie będące odpowiednio odznaczonymi cytatami z książek) oraz rysunki/ komiksy zamieszczane na tym blogu są moją własnością.
Okładki książek i komiksów pochodzą z serwisu lubimyczytac.pl .
Kopiowanie i/ lub przerabianie, przeredagowywanie tekstów bez mojej wiedzy i zgody jest zabronione.